Trwa ładowanie...

Wystarczyło jedno zdjęcie. Internauci pękają ze śmiechu

Takiej awantury w sieci dawno nie było. Zaczęło się od akcji kilku polityków Solidarnej Polski, którzy postanowili zakpić z rzekomych planów prezydenta Warszawy. Później sytuacja wymknęła się spod kontroli.

W sieci wrze. Poszło o schabowe, robaki i polskośćW sieci wrze. Poszło o schabowe, robaki i polskośćŹródło: PAP, fot: Tomasz Gzell
d1qvc0d
d1qvc0d

Kilka dni temu do debaty publicznej wrócił raport naukowców z 2019 r. - przygotowany został on dla organizacji C40 Cities, do której należy Warszawa. Raport poświęcony jest transformacji energetycznej i zakłada walkę z ociepleniem klimatu poprzez drastyczne zmiany w stylu życia - między innymi ograniczenie konsumpcji jedzenia czy liczby posiadanych samochodów. W zaleceniach znajdują się konkretne wytyczne m.in. 16 kg mięsa rocznie na osobę.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski twierdzi, że żadnych ograniczeń wymienionych w raporcie Warszawa nie planuje. Mimo tego politycy obozu władzy szybko nagłośnili inną wypowiedź prezydenta Warszawy - z Campus Polska Przyszłości, gdzie ten mówił, że transformacja energetyczna powinna odbywać się "szybciej". I się zaczęło.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo.

Polityk kpił z Trzaskowskiego. "Pan nie wierzy w to, co mówi, mam nadzieję?"

"Trzaskowski CHWALIŁ się, że jak będzie rządzić PO, wdrożą zalecenia C40"- grzmiał na Twitterze, udostępniając fragment wypowiedzi, Sebastian Kaleta. Inni publikowali swoje zdjęcia znad talerza z mięsem, deklarując, że nikt im takiego dania nie odbierze.

Politycy Solidarnej Polski raczą się stekiem i żeberkami

"Hej Trzaskowski, nie odbierzesz Polakom mięsa, nabiału, samochodów, wakacji, wolności! Jak chcesz schudnąć, to Twoja wolna wola, chociaż Jacek Ozdoba uważa, że powinieneś" - napisał na swoim profilu Mateusz Matecki, radny Szczecina, przewodniczący Solidarnej Polski na Pomorzu Zachodnim. Zamieścił też nagranie, na którym widać, jak z wiceministrem klimatu i środowiska spożywa posiłek - gigantyczną porcję żeberek.

"Trzaskowski! To jest mięcho z lubuskiej krowy i porządne lubuskie piwo! Ani jednego, ani drugiego, nam nie zabierzesz, swoimi reformami, pomiocie marksizmu! Bierz Panią Spurek i sami wcinajcie chrząszcze! Polacy sami będą decydować, co jedzą!" - napisał na swoim profilu na Twitterze poseł Łukasz Mejza, zamieszczając swoje zdjęcie z restauracji. Widać na nim, jak siedzi nad talerzem z soczystym kawałkiem mięsa.

Podobne zdjęcie, z soczystym stekiem na pierwszym planie, zamieścił na swoim profilu europoseł Patryk Jaki z Solidarnej Polski.

"Swoją porcję mięsa wykorzystałem już na ten rok. Od jutra tylko robaki" - czytamy w poście Jakiego.

Pod wpisami zaroiło się od komentarzy. Spostrzegawczy internauci szybko wskazali, gdzie i za ile konsumowali mięsne dania politycy.

d1qvc0d

"Dwór Kolesin - stek za 96 złotych, do tego piwko 16 złotych, razem 112 złotych. Obiad dla dwojga, bo ktoś w końcu to zdjęcie zrobił, lekko ponad 200 złotych. Ciekawe, ilu wyborców Zjednoczonej Prawicy za tyle zjadło w ten weekend :)" - wyliczył posłowi Mejzie Jakub Korus z "Newsweeka".

"Colorado Steakhouse w Szczecinie - żeberka panów Ozdoby oraz Mateckiego po 68 złotych, do tego pewnie jakaś colca za 10 złotych, luźno 160 złotych zostawione za obiad. Po ile tam Wasze lunche na tym wspominanym przez ministra Wilanowie? Dajcie znać" - wycenił obiad wiceministra Ozdoby i jego towarzysza.

To był jednak dopiero początek.

d1qvc0d

Był atak, jest kontratak

"Łukasz Mejza nie przejmuje się inflacją. Na obiad NAJDROŻSZA pozycja z karty, do tego piwko i wychodzi 108 zł. Ciekawe, które czteroosobowe rodziny stać, by w niedzielę tak się stołować? Jeden niedzielny obiad to dla takiej rodziny wydatek rzędu 432zł! Stać was?" - zastanawia się lider AgroUnii Michał Kołodziejczak.

"Polacy żyjący na pensji minimalnej, emeryci których nie stać. żeby wykupić leki, rodzimi przedsiębiorcy którzy zamykają piekarnie i małe sklepiki, bo dobiły ich podwyżki prądu, studenci rezygnujący ze studiów, bo nie stać ich na czynsz za wynajem. Tymczasem przedstawiciele PiS i SP" - skomentowała wpisy posłanka Lewicy Katarzyna Kotula.

"Cholerna drożyzna szaleje, niektóre produkty zdrożały o ponad 100%, ludzie ograniczają wyjścia do restauracji, kina i teatru, a prawicowe orły zajadają mięsiwo i jeszcze się tym chwalą. Bezczelność i kretynizm w jednym" - zareagował poseł Lewicy Tomasz Trela.

d1qvc0d

"Spójrz Polaków jak można pięknie żyć za Twoje pieniądze!" - brzmi podpis do jednego z memów opublikowanych na Twitterze.

"Módlcie się chłopaki, by dziś nie drukowali internetu Kaczyńskiemu" - komentuje jedna z internautek".

Na odpowiedź polityków Solidarnej Polski nie trzeba było długo czekać.

Riposta, czyli komu wolno, a komu nie

"No skandal! Jak można w takich restauracjach? I tak można cały wieczór. Widzicie jak się kończy, jeśli przeciwnicy wolności próbują odwrócić kota ogonem" - bronił się europoseł Jaki zamieszczając zdjęcie posła KO Michała Szczerby. Chwilę później dodał kolejny wpis, tym razem ze zdjęciem posła Treli.

d1qvc0d

"Ja tam akurat uważam, że każdy może jeść co chce, jednak komuniści już niekoniecznie i jeszcze się tą hipokryzją chwalą" - dodał.

"Oni mogą. A Wy Polacy macie żreć robaki" - napisał radny Matecki do grona ucztujących polityków opozycji.

Do burzliwej dyskusji odniósł się też poseł Stanisław Tyszka (dawniej Kukiz '15, teraz Konfederacja). "Politycy PiS robią sobie teraz zdjęcia jak jedzą mięso w drogich restauracjach. Rok temu zamykali te restauracje pod pretekstem pandemii. Dodatkowo inflacją i podatkami doprowadzili tysiące restauracji i barów do bankructwa. Są granice bezczelności" - stwierdził Tyszka.

"Nie chce wszystkiego zwalać na tydzień ferii, ale może mi ktoś wyjaśnić jaki jest sens akcji oficjeli partii rządzącej wrzucających zdjęcia z fancy restauracji nad drogim mięsem, gdy w badaniach społecznych widać szczyt niepokoju kryzysem, wzrostem cen i konieczności oszczędzania?" - zastanawia się Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej".

d1qvc0d

"Ile gramów mięsa dziennie trzeba jeść, by być prawdziwym Polakiem? Jeśli w Popielec nie zjem mięsa, mój współczynnik polskości spadnie?" - zastanawia się.

Na odpowiedź nie musiał długo czekać.

"Współczynnik polskości spada, jeśli zakazuje się Polakom aut spalinowych, zakupu ubrań czy jedzenia jak sobie życzą. Bo polskość to zawsze była wolność, w tym wolność wyboru. Ktoś jak chce to je steka a ktoś jak chce to robaka. I nic Wam komuniści do tego" - napisał europoseł Patryk Jaki.

Źródło: WP, Twitter

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1qvc0d
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1qvc0d
Więcej tematów