Ufaj, ale kontroluj. Jak Zachód nadzoruje pomoc dla Ukrainy

Skandal korupcyjny w najbliższym otoczeniu Wołodymyra Zełenskiego związany ze spółką Energoatom, zatacza coraz szersze kręgi. Najpierw z kraju uciekł Timur Mindycz, wieloletni przyjaciel i biznespartner prezydenta, a teraz śledczy dokonali przeszukań u Andrija Jermaka, szefa biura Zełenskiego. Rosyjski przekaz - dajecie Ukraińcom sprzęt i pieniądze, a oni to sprzedają albo rozkradają - przybierze na sile. Amunicji dostarczył Kremlowi sam Kijów.

Andrij Jermak i Wołodymyr ZełenskiAndrij Jermak i Wołodymyr Zełenski
Źródło zdjęć: © East News, Getty Images
Sławek Zagórski

Głosy o tym, że pomoc Ukrainie jest marnotrawiona albo wręcz defraudowana, było słychać od początku wojny. Takie opinie w mediach społecznościowych, również polskich, wyrażane były w większości z anonimowych konta, choć podobne przekazy płynęły również z prawej strony naszej sceny politycznej.

Nie jest to wyłącznie polska specyfika. W początkowym okresie drugiej kadencji Donalda Trumpa podobne wątpliwości wyrażała również administracja amerykańska.

Jeszcze w styczniu 2024 roku, czyli na rok przed objęciem urzędu, obecny wiceprezydent J.D. Vance mówił, że brak dokładnej inwentaryzacji uniemożliwia stwierdzenie czy broń przekazywana Ukrainie przez administrację Joe Bidena, trafia w niepowołane ręce. Podobnie wyrażała się Marjorie Taylor Greene, członkini Izby Reprezentantów (skonfliktowana z Donaldem Trumpem, ostatnio ogłosiła, że rezygnuje z mandatu), która zasugerowała, że środki przeznaczone na pomoc mogą być defraudowane. Pytała: "Ile z tych pieniędzy zostanie wypranych?".

Kontrowersyjny plan pokojowy według USA. Czy Trump sprzedaje Ukrainę?:

Za każdym razem wątpliwości polityków wyjaśniali urzędnicy i specjaliści. Mimo tego, co rusz pojawiały się kolejne nieudokumentowane historie o sprzedaży zachodniego sprzętu, a to kartelom, a to afrykańskim watażkom i kupowaniem willi oraz jachtów za zdefraudowane fundusze.

Ukraińska korupcja

Nie ma wątpliwości, że Ukraina z korupcją ma problem. Tylko w 2025 roku wybuchło kilka poważnych afer, które pokazały, że mimo trwającej wojny problem nadużyć wciąż jest realny, choć państwo reaguje na nie coraz szybciej i z coraz większą determinacją.

Najgłośniejsza, a zarazem najnowsza afera dotyczy Energoatomu, czyli państwowej spółki odpowiedzialnej za elektrownie jądrowe. Śledczy z Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP) ujawnili tam wielomilionowy system łapówek, związany z zawyżaniem cen kontraktów i wyprowadzaniem części środków do prywatnych kieszeni.

W efekcie odwołano ministra energetyki oraz ministra sprawiedliwości, a media określiły tę aferę jako największą od początku prezydentury Zełenskiego. Głównym mózgiem korupcyjnej układanki miał być Timur Mindycz, wieloletni przyjaciel i biznespartner prezydenta. Na kilka godzin przed akcją uciekł z kraju do Izraela. Do kolejnego wstrząsu w ukraińskiej polityce doszło w ostatni piątek - śledczy wkroczyli do Andrija Jermaka, szefa biura prezydenta.

I choć sam skandal korupcyjny nie jest bezpośrednio związany z pomocą wojskową, to wydarzenie wywołało polityczne trzęsienie ziemi. Jednocześnie pokazało jednak, że ukraińskie instytucje antykorupcyjne działają i że nie boją się uderzać w osoby z najwyższych szczebli władzy.

Wcześniej, bo latem, organy ścigania ujawniły poważne nieprawidłowości przy zakupach sprzętu wojskowego, w tym dronów i systemów walki elektronicznej. W związku z zawyżaniem kontraktów nawet o kilkadziesiąt procent zatrzymano urzędników resortu obrony. To szczególnie wrażliwy obszar, bo każda nieuczciwość w sektorze obronnym bezpośrednio wpływa na zdolność państwa do prowadzenia wojny. Śledztwo jest w toku.

Do tego dochodzą afery związane z wysokimi urzędnikami administracji, nadużycia w państwowych spółkach i sprawy dotyczące oligarchów. Równolegle trwała polityczna walka o niezależność instytucji antykorupcyjnych. Kiedy parlament próbował ograniczyć kompetencje NABU i SAP, po gwałtownej reakcji organizacji społecznych i naciskach Zachodu, część zmian wycofano. To pokazuje, że na Ukrainie wciąż trwa spór o kształt państwa, jednak istnieją mechanizmy, które potrafią powstrzymać próby rozmontowania kontroli.

Najważniejsze jest to, że wszystkie te sprawy wyszły na jaw właśnie dlatego, że system kontroli i śledztw działa, mimo że kraj prowadzi najtrudniejszą w swojej historii wojnę. Korupcja jest faktem, ale faktem jest również, że Ukraina rozlicza ją publicznie, co jeszcze niedawno było nierealne, a czego w rosyjskim systemie politycznym po prostu nie ma.

Duża w tym zasługa nacisków państw Unii Europejskiej i NATO, które wymusiły zmiany prawne i - znając realia Ukrainy - dokładnie nadzorują los przekazanego sprzętu i funduszy.

Ufaj, ale kontroluj

Kluczem do zrozumienia ogromnej skali nadzoru jest unijny Instrument na rzecz Ukrainy, czyli tzw. Ukraine Facility. To ponad 50 miliardów euro zaplanowane na lata 2024-2027. Nie jest to worek z pieniędzmi wręczany Kijowowi bez pokwitowania. System działa transzowo i aby otrzymać środki, Ukraina musi spełniać z góry określone warunki.

To zarówno reformy prawne, jak i szczegółowe kryteria dotyczące przejrzystości finansowej i zarządzania publicznego. Każda wypłata jest oceniana, dokumentowana i zatwierdzana w oparciu o audyty i analizy prowadzone przez Komisję Europejską. Co więcej, Komisja może w dowolnym momencie żądać dodatkowych danych, przeprowadzać inspekcje, a w przypadku wątpliwości korzystać z zewnętrznych audytorów lub firm doradczych.

Ukrainę nadzoruje specjalna Rada Audytowa Instrumentu na rzecz Ukrainy powołana właśnie na potrzeby Ukraine Facility. Jej rolą nie jest wyłącznie kontrola dokumentów, lecz analiza całych systemów zarządzania środkami, identyfikacja luk w przejrzystości i formułowanie zaleceń, które Ukraina musi wdrażać lub przynajmniej uzasadnić, dlaczego nie są możliwe do wdrożenia w określonym terminie.

To instrument typowy dla systemów zarządzania funduszami w państwach aspirujących do Unii Europejskiej. Już w 2025 r., gdy Komisja Europejska zwróciła uwagę na spowolnienie niektórych reform antykorupcyjnych w Kijowie, natychmiast odbiło się to na planowanym harmonogramie wypłat. W warunkach wojennych nawet niewielkie zwolnienie tempa reform wywołuje reakcję instytucji unijnych. Trudno o lepszy dowód, że system działa i że nie ma tu "bezkontroli".

Polska kontrola

Inaczej wygląda kwestia pomocy bilateralnej, na przykład polskiej. Polska przekazuje część wsparcia bezpośrednio Ukrainie, ale znaczny odsetek środków trafia za pośrednictwem wyspecjalizowanych organizacji międzynarodowych, takich jak agendy ONZ. To rozwiązanie stosowane przez wiele państw, bo poprawia transparentność, ponieważ pieniądze rozlicza instytucja, która utrzymuje własne mechanizmy audytowe i ma większe niż państwo-dawca możliwości terenowej kontroli projektów.

W 2024 r. Polska przekazała ok. 250 mln zł właśnie w ramach takich instrumentów. Czyli nie na rządowe konto w Kijowie, tylko na programy prowadzone przez międzynarodowych operatorów. To ogranicza ryzyko nieprawidłowości i jednocześnie dostarcza bardzo precyzyjnej informacji zwrotnej o tym, jak środki są realizowane. Nie ma tu miejsca na dowolność.

W przypadku pomocy wojskowej sprawa jest bardziej skomplikowana, bo tu transparentność ma swoje granice. Zbyt szczegółowe dane o transferach sprzętu, jego trasach, zużyciu czy stratach mogą mieć wartość operacyjną dla Rosji. Dlatego system nadzoru nie jest tak przejrzysty publicznie, ale to nie znaczy, że go nie ma. Sprzęt wojskowy jest przekazywany na podstawie protokołów, które określają, gdzie ma trafić i jakie jest jego przeznaczenie.

Większość państw NATO wymaga dokumentacji końcowego użytkownika oraz okresowych raportów o stanie uzbrojenia, szczególnie w odniesieniu do zaawansowanych systemów bojowych. To nie jest model idealny, bo wojna zawsze oznacza mniejszy lub większy chaos logistyczny, ale przypadki sprzedaży broni na czarny rynek nie były w ostatnich latach potwierdzone przez żadną wiarygodną instytucję.

Z kolei służby państw zachodnich prowadzą własne monitorowanie, korzystając z danych wywiadowczych. Gdyby doszło do rzeczywistej sprzedaży HIMARS-ów kartelom, jak sugerują rosyjskie fałszywki, reakcja byłaby natychmiastowa i prawdopodobnie wyjątkowo brutalna zarówno pod względem finansowym, jak i politycznym. Niczego takiego nie odnotowano.

Istniejący problem

Nie oznacza to jednak, że na Ukrainie nie dochodzi do nadużyć, ani nie istnieje ich ryzyko. Każdy system pomocowy tak duży, tak szybki i tak obciążony wojenną presją będzie narażony na nieprawidłowości: od drobnej korupcji w administracji po niepełne rozliczenia lokalnych podmiotów. To jest cena, jaką płacą wszystkie państwa objęte wsparciem kryzysowym.

Różnica polega na tym, że w przypadku Ukrainy Zachód zbudował bezprecedensową strukturę nadzoru i audytu, a sam Kijów, pod presją państwo europejskich, musiał przyjąć rozwiązania, które wcześniej były dla niego politycznie niewygodne. Ukraińskie biura antykorupcyjne działają dziś bardziej niezależnie niż przed wojną, a niektóre wysokie stanowiska obsadzono w procedurach konkursowych ocenianych przez partnerów międzynarodowych.

Zwalczanie korupcji zostało więc trwale powiązane z otrzymywaniem wsparcia. Ukraina wie, że jeśli chce przetrwać, musi grać wedle europejskich zasad.

Sławek Zagórski dla Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Ambasador Ukrainy dziękuje Polsce. To po decyzji Nawrockiego
Ambasador Ukrainy dziękuje Polsce. To po decyzji Nawrockiego
Rozmowy pokojowe rozpoczęte
Rozmowy pokojowe rozpoczęte
Droższe parkowanie w Zakopanem. Płacić trzeba będzie w weekendy
Droższe parkowanie w Zakopanem. Płacić trzeba będzie w weekendy
Spięcia o politykę zagraniczną. Tusk pisze o zasadzie
Spięcia o politykę zagraniczną. Tusk pisze o zasadzie
Mężczyzna leżał na torach. Maszynista zdążył wyhamować
Mężczyzna leżał na torach. Maszynista zdążył wyhamować
Militarne plany Rosji. Wydatki na armię sięgną rekordowych poziomów
Militarne plany Rosji. Wydatki na armię sięgną rekordowych poziomów
Kwaśniewski o błędzie Putina. "Rozebrał się do naga i pokazał prawdę"
Kwaśniewski o błędzie Putina. "Rozebrał się do naga i pokazał prawdę"
Rośnie liczba ofiar pożaru w Hongkongu. A może jeszcze wzrosnąć
Rośnie liczba ofiar pożaru w Hongkongu. A może jeszcze wzrosnąć
Sikorski reaguje na ruch prezydenta. "Może zorientują się"
Sikorski reaguje na ruch prezydenta. "Może zorientują się"
Ostra dyskusja w programie na żywo. "Jesteśmy gorsi od Putina?"
Ostra dyskusja w programie na żywo. "Jesteśmy gorsi od Putina?"
Atak na Nord Stream. "Rosja miała powód"
Atak na Nord Stream. "Rosja miała powód"
Jeszcze alerty niemal w całej Polsce. Ale za chwilę radykalna zmiana pogody
Jeszcze alerty niemal w całej Polsce. Ale za chwilę radykalna zmiana pogody
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Wiadomości