Tryńcza. Pogrzeb ostatniej z ofiar. Jej brat apeluje

Na czwartek w Tryńczy zaplanowano pogrzeb ostatniej z ofiar wypadku, w którym życie straciło pięć młodych osób. Brat tragicznie zmarłej Klaudii apeluje w rozmowie z WP o wstrzymanie się z dalszym komentowaniem całej sprawy, do momentu wyjaśnienia przyczyn wypadku przez policję. Co jeszcze mówi?

Przez kilka dni nie udawało się ustalić, co w ogóle mogło się wydarzyć.
Źródło zdjęć: © strazacki.pl
Patryk Osowski

Pogrzeb pierwszych dwóch ofiar - sióstr Ani (16 l.) i Dominiki (18 l.) - odbył się we wtorek. - Nigdy nie widziałem tak wielkiego pogrzebu. To straszna tragedia - mówił WP wujek nastolatek, pan Jan. W środę rodzina i znajomi pożegnali Sławomira (24 l.) i Bogdana (27 l.). - Znałem ich od urodzenia. To byli świetni koledzy. Pracowici i pomocni - wspomniał Zdzisław Kulpa, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej Ubieszyn, w której pracę młodzi mężczyźni często się angażowali. Na godz. 13 w czwartek zaplanowano z kolei ostatnie pożegnanie Klaudii (19 l.).

"Wyjaśnianie sprawy pozostawmy policji"

Przypomnijmy, że cała piątka zaginęła 25 grudnia. Przez kilka dni nie udawało się ustalić, co mogło się wydarzyć. W końcu śledczy wyciągnęli z pobliskiej rzeki Wisłok osobowe daewoo tico, w którym znaleziono ciała. Internet szybko zalała fala spekulacji o tym, co mogło być przyczyną tragedii. Znajomy ofiar zdradził w rozmowie z WP, że auto było własnością jednego z młodych mężczyzn, a część użytkowników sieci zaczęła obwiniać o całe zdarzenie 24 i 27-latka. Niesłusznie.

  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
  • Obraz
[1/8] Źródło zdjęć: eastnews |

- Znam obu chłopaków od podstawówki i nie wyobrażam sobie, że oni mieliby się przyczynić do wypadku. Spędziłem z nimi dużo czasu, zresztą historia jest tak długa, że brakłoby czasu na opowiadanie - mówi nam brat Klaudii. - Prawdą jest to, że były wtedy złe warunki atmosferyczne i mogło dojść po prostu do jakiejś pomyłki podczas kierowania, ale to pozostawmy policji, która wyjaśnia okoliczności zdarzenia - dodał. Podkreślił również, że "do wyjaśnienia całej sprawy, gazety i media nie powinny drążyć, co było przyczyną tragicznej śmierci całej piątki".

Debata wokół stanu drogi

Wszystko wskazuje na to, że jadąc wspólnie samochodem, młodzi ludzie zjechali po prostu z drogi i wpadli do rzeki. Wisłok ma w tym miejscu ok. 3 m głębokości. Samochód leżał na dnie do góry kołami. Ma wgniecenia na dachu i masce, co może świadczyć, że po zjechaniu ze skarpy auto koziołkowało. Po wypadku często pojawiało się również pytanie o stan drogi, z której auto zjechało wprost do wody.

- To nie jest zwykła droga, po której jeżdżą samochody. To teren zalewowy, gdzie średnio co trzy lata wylewa Wisłok. W związku z tym nie odbywa się tam zwykły ruch, a raczej jeżdżą rowery, czy chodzą ludzie z kijkami. Często wykorzystują ją też np. rolnicy wracający z kukurydzą - wyjaśnił WP wójt Tryńczy Ryszard Jędruch. W miejscu, gdzie doszło do tragedii nie ma ostrego zakrętu, a gdyby zbocze między drogą i rzeką chciano odgrodzić barierkami, musiałyby się one ciągnąć kilometrami. Co więcej, niezbędna byłaby specjalna zgoda Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie.

Wyniki badań toksykologicznych w najbliższych tygodniach

Tryńcza to niewielka gmina wiejska w województwie podkarpackim. Większość mieszkańców zna się osobiście lub z widzenia, więc niespodziewana śmierć piątki młodych ludzi dotknęła tam wszystkich. Ryszard Jędruch poinformował, że "każda z ofiar chodziła do okolicznych szkół lub była ich absolwentem". - Stąd właśnie decyzja o wprowadzeniu trzech dni żałoby i zamykaniu w tym czasie szkół do godziny 12 - powiedział. Wszystkie pogrzeby wyznaczono na godz. 13, więc każdy znajomy, kolega czy nauczyciel, mógł wziąć w nich udział.

Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Przemyślu. Decyzją prokuratora szybko odbyła się sekcja zwłok. Ustalono, że bezpośrednią przyczyną zgonów było utonięcie. Zostały też pobrane próbki do zbadania alkoholu i innych substancji w ciałach ofiar. Wyniki tych badań poznamy w najbliższych tygodniach.

Wybrane dla Ciebie
"Tusk leci na oparach”. Ostra krytyka premiera
"Tusk leci na oparach”. Ostra krytyka premiera
Niemieckie myśliwce na polskim niebie. "Odpowiedź Bundeswehry"
Niemieckie myśliwce na polskim niebie. "Odpowiedź Bundeswehry"
Nowa prognoza pogody na grudzień. Jest szansa na śnieg w święta?
Nowa prognoza pogody na grudzień. Jest szansa na śnieg w święta?
Akcja hiszpańskiej policji. Polak zatrzymany
Akcja hiszpańskiej policji. Polak zatrzymany
Celny atak Ukraińców. Kadyrow grzmi i zapowiada odwet
Celny atak Ukraińców. Kadyrow grzmi i zapowiada odwet
W Gdańsku zaginęła 21-latka. Apel policji
W Gdańsku zaginęła 21-latka. Apel policji
Nie żyje właściciel stacji benzynowej. Nieoficjalne informacje ws. żony
Nie żyje właściciel stacji benzynowej. Nieoficjalne informacje ws. żony
Kuriozalna sytuacja w Nigerii. Prezydent nominował zmarłego na ambasadora
Kuriozalna sytuacja w Nigerii. Prezydent nominował zmarłego na ambasadora
Atak Rosji na Ukrainę. Polska poderwała myśliwce
Atak Rosji na Ukrainę. Polska poderwała myśliwce
Działo się w nocy. Rosjanie poderwali MiG-31K, Tu-95 i Tu-160
Działo się w nocy. Rosjanie poderwali MiG-31K, Tu-95 i Tu-160
Portugalia ogłasza alert. Wykryto ogniska gorączki Zachodniego Nilu
Portugalia ogłasza alert. Wykryto ogniska gorączki Zachodniego Nilu
74-latek umierał na ulicy. Kierowca uciekł, świadkowie nie reagowali
74-latek umierał na ulicy. Kierowca uciekł, świadkowie nie reagowali