Kominiarze czytali tajne akta prokuratury
Ściśle tajne akta leżały tak sobie na strychu. Zawierały szczegóły gwałtów, przestępstw skarbowych, gospodarczych, działalności zorganizowanych grup przestępczych. Do tych wszystkich danych miały dostęp zupełnie przypadkowe osoby - czytamy w dzienniku "Polska". Z prowizorycznie zabezpieczonego strychu kominiarze i sprzątaczki pożyczali sobie dokumenty do poczytania jak książki z biblioteki.