tłit (strona 118 z 222)

Wybory 2020. PO wymieni Kidawę-Błońską? "Nie wyobrażam sobie inaczej. Każdy kandydat PO byłby lepszy"
5:13

Wybory 2020. PO wymieni Kidawę-Błońską? "Nie wyobrażam sobie inaczej. Każdy kandydat PO byłby lepszy"

Marek Migalski w programie "Tłit" przyznał, że nie ma pewności, że wybory prezydenckie jednak nie odbędą się w maju. - Istnieje możliwość, że w sytuacji nieodbycia się wyborów 10 maja, SN może 11 maja orzec o ich nieważności, a 12 maja marszałek Witek może ogłosić wybory np. 15 maja - stwierdził. - Ja wiem, że to brzmi absurdalnie - powiedział i dodał, że tego typu scenariusz jest mało prawdopodobny. - To by oznaczało całkowite oszukanie Jarosława Gowina przez Jarosława Kaczyńskiego - podkreślił. - Kiedy wymieniałem wśród zwycięzców tej rozgrywki Jarosława Gowina, powinienem też dodać polityków opozycji oraz taką zwyczajną rzeczywistość. To były te trzy podmioty, które wymusiły na Jarosławie Kaczyńskim rezygnację z tego szalonego pomysłu - mówił Migalski. Przyznał, że politycy opozycji mają prawo do radości, zwłaszcza, że "ta nowa rozgrywka pozwoli PO na wymianę kandydatki". - Małgorzata Kidawa-Błońska ma wiele zalet, ale one się nie ujawniły w tej kampanii wyborczej. Myślę, że to jest jakaś szansa dla polityków PO, żeby zrestartować to, co im fatalnie szło - dodał. Powiedział wręcz, że nie wyobraża sobie, żeby Platforma nie wymieniła kandydata na prezydenta. - Zaciągnięcie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej do drugiej kampanii wyborczej, kiedy ona wygląda na zmęczoną, zirytowaną i wkurzoną tymi sondażami, byłoby fatalnie dla niej, ale też dla Platformy Obywatelskiej - podkreślił. - Każdy kandydat PO byłby lepszy - podsumował.
Opcje
Wybory prezydenckie 2020. Robert Biedroń ostro o Kaczyńskim. "Może zrobić różne świństwa"
5:51

Wybory prezydenckie 2020. Robert Biedroń ostro o Kaczyńskim. "Może zrobić różne świństwa"

- Po co kolejny bojkot, który nic nie dał. Oprócz tego, że udając się na wewnętrzną emigrację, odniesiemy jakieś małe zwycięstwo moralne, a być może odniesiemy prawdziwe zwycięstwo, idąc i głosując - mówił w programie "Tłit" Robert Biedroń. - Jeżeli jest jeszcze cień szansy, żeby pokonać Dudę, to trzeba iść i im nawrzucać do skrzynki, Kaczyńskiemu i Dudzie - podkreślił. Dodał, że cieszy się, że nie wszyscy kandydaci opozycyjni się wycofali. - Demobilizacja Polek i Polaków działa na korzyść Kaczyńskiego. On cieszy się teraz tam na Żoliborzu, klaszcze, kiedy opozycja mówi, żeby nie iść do wyborów. Wie dobrze, że niska frekwencja, demobilizacja opozycji to wygrana w pierwszej turze Andrzeja Dudy - zaznaczył. Odniósł się także do momentu, gdy ustawa o wyborach korespondencyjnych wróci do Sejmu. Powiedział, że jako Lewica apelują przede wszystkim do wszystkich posłów, by być w Sejmie, "ponieważ Kaczyński może zrobić różne świństwa, jak robił w latach wcześniejszych jeśli chodzi o proces ustawodawczy". Zadeklarował, że posłowie Lewicy wracają do Sejmu i będą patrzeć władzy na ręce. Będą głosować przeciw. - Obrażać się na naród, na społeczeństwo, tupać jak małe dziecko, to nic nie daje - powiedział Biedroń. Podkreślił, że żadne wybory w maju nie powinny być przeprowadzona, ale jeśli będą, trzeba w nich uczestniczyć. - Jest cień szansy, żeby pokonać Kaczyńskiego. Taka sytuacja może się już nigdy nie wydarzyć - dodał.
Opcje
Odmrażanie gospodarki w Polsce. Rzecznik rządu o otwarciu galerii. "Obowiązuje podwójny limit"
6:20

Odmrażanie gospodarki w Polsce. Rzecznik rządu o otwarciu galerii. "Obowiązuje podwójny limit"

- Rozmawialiśmy od kilkunastu dni z przedstawicielami galerii handlowych, ze wszystkimi związkami handlowymi, które mają galerie, czy inne miejsca handlowe i oni zapewnili nas, że wprowadzą wszelkie sposoby weryfikacji, takie, że to bezpieczeństwo epidemiczne będzie na wysokim poziomie - mówił w programie "Tłit" rzecznik rządu Piotr Mueller, odpowiadając na pytanie, dlaczego zdecydowano na wcześniejsze otwarcie galerii handlowych niż wcześniej zapowiadano. - Obowiązuje, tak jak w innych sklepach limit, i to limit podwójny, bo to limit na cały obiekt, którym jest galeria handlowa - jedna osoba na 15 metrów przestrzeni handlowej. Dodatkowo w każdym ze sklepów też ten limit obowiązuje - tłumaczył. Pytany o salony fryzjerskie czy restauracje, Mueller wyjaśniał, że zasady obowiązują takie same, jak poza galeriami. - Jeżeli sytuacja będzie stabilna, liczba zachorowań będzie na takim poziomie, który zabezpiecza możliwość opieki nad osobami chorymi w szpitalach, odpowiednią liczbę respiratorów, to spodziewamy się, że najpóźniej w połowie maja te salony powinny być uruchomione - mówił o salonach fryzjerskich. Odpowiedział także na problem miejsc usługowych w biurowcach, mówiąc o tarczy finansowej dla małych działalności gospodarczych. - To jest ten instrument, z którego warto skorzystać - dodał.
Opcje
Wybory prezydenckie 2020. Mocne słowa wicemarszałka Sejmu. Przypomniał rok 1947
3:36

Wybory prezydenckie 2020. Mocne słowa wicemarszałka Sejmu. Przypomniał rok 1947

Rząd nawet na krótko, w ostatniej chwili, może wprowadzić stan klęski żywiołowej? - Jeżeli będzie taki scenariusz, że 7 maja, bo pewnie to będzie data, kiedy będziemy głosowali odrzucenie wyborów korespondencyjnych, uda się się je odrzucić, to 10 maja nie ma możliwości przeprowadzenia wyborów ze względu na niechlujstwo prawne, które sam sobie zgotował PiS. Słynny artykuł 102 wyklucza tę możliwość - powiedział w programie "Tłit" wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski. Stwierdził, że w tej sytuacji PiS nie będzie miał wyjścia i będzie musiał wprowadzić jeden z trzech stanów. - Mam wrażenie, że o dwóch myślą - dodał. - Na zmianę podejścia może wpłynąć tylko nieubłagana matematyka wyborcza, kiedy 7 maja odrzucimy wybory prezydenckie - mówił Zgorzelski, komentując słowa przewodniczącego PKW, że z jego punktu widzenia w pełnym zakresie nie da się przeprowadzić wolnych wyborów. Według niego żadna opinia nie wpłynie na zmianę decyzji PiS. - Najważniejsze jest to, abyśmy 7 maja zachowali się, jak mówił Władysław Bartoszewski, przyzwoicie i nie odpuścili do tego, aby Polska stała się republiką bananową lub żeby powróciły czasy PRL-u, kiedy ludzie idąc na wybory, mówili, że nie idą na wybory, ale na głosowanie. Wtedy była farsa wyborcza i teraz też by była farsa wyborcza - podsumował. Przypomniał też rok 1947 i fałszowanie wyborów. - Zbyt podobne, by spać spokojnie - powiedział wicemarszałek Sejmu.
Opcje