Celowali w głowę i serce - ludzie byli bez szans
- Strzały zaczęły padać w tym samym czasie z różnych budynków, trwało to ponad 30 minut - opisuje Amnesty International świadek marcowych protestów w Sanie, stolicy Jemenu. Według innego uczestnika demonstracji, do którego dotarła organizacja, ludzie ginęli od strzałów w głowę, kark i klatkę piersiową.