Patrycjat, czyli starszyzna
Starszyzna jest nie po to, by ją zrzucać z drzew; to zostawmy barbarzyńcom. Winna robić swoje. Być punktem odniesienia. Mądrze kwitować głupstwa młodszych, na których dziś świecą reflektory. I niech się z nimi nie ściga. Oldboje zawsze drożej za to płacą – żyjemy wszak w kulturze newsa i pogoni za nowalijkami. A życzliwi starzy kibice też zrzędzą, że ongiś lepiej się działo.