WAŻNE
TERAZ

KO czy PiS? Polacy wskazali faworyta wyborów w 2027 roku. Sondaż

dżungla

Zaginął w dżungli. Przeżył tam 31 dni
WIDEO

Zaginął w dżungli. Przeżył tam 31 dni

30-letni boliwijski myśliwy został odnaleziony w amazońskiej dżungli po 31 dniach. Jhonatan Acosta chciał wraz z przyjaciółmi chciał dostać się do laguny, gdzie rzekomo miało znajdować się złoto wraz z diamentami. W pewnym momencie zgubił swoich towarzyszy. Rodzina i znajomi próbowali go odnaleźć. W tym celu wynajęli miejscowych oraz samoloty, które próbowały z góry zlokalizować zaginionego w gęstym lesie. Mężczyzna w rozmowie z agencją Associated Press zdradził, co pomogło mu przeżyć. Jak stwierdził, był zmuszony pić własny mocz oraz żywił się w tym czasie owadami. Raz udało mu się zabić dziką świnię, należącą do stada, które w nocy zaatakowały go. Mężczyzna nie posiadał przy sobie noża, ani niczego, czym mógłby rozpalić ogień, w związku z czym porzucił zdobycz. W dżungli spotkał także jaguary. Drapieżniki ignorowały go. Acosta został uratowany w sobotę. Po miesiącu w dżungli był odwodniony, bardzo słaby i miał rany na stopach. Trafił do szpitala. Mieszkańcy jego rodzinnego miasta Baures przywitali go jak bohatera. - Wszyscy jesteśmy teraz w szoku. Na razie nic mu nie jest, sprawdzają go. Czekamy na wyniki. Jesteśmy bardzo szczęśliwi i wdzięczni Bogu. Bardzo dziękujemy - powiedział jego brat, Horacio Acosta. Odnaleziony 30-latek podziękował rodzinie za to, że nigdy nie zrezygnowała z poszukiwań. Dodał również, że swoją siłę czerpał z wiary w Boga.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
Turystka spędziła 7 nocy w dżungli pełnej węży. Koszmar 76-letniej emerytki
WIDEO

Turystka spędziła 7 nocy w dżungli pełnej węży. Koszmar 76-letniej emerytki

76-letnia Niemka została odnaleziona żywa po tym, jak spędziła 7 nocy w tajlandzkiej dżungli pełnej jadowitych węży. Turystyka Barbara Elisabeth Monika Glag Lange 9 maja udała się na spacer po wyspie Phuket w Tajlandii. Od tego czasu przez tydzień nie było z nią żadnego kontaktu. Policja dysponowała tylko jedną wskazówką. Emerytka miała wspomnieć, że wybiera się na spacer do “domu na górze”. Nie wzięła ze sobą ani wody, ani jedzenia. Co więcej, u kobiety podejrzewano chorobę Alzheimera. Policja przeszukiwała dżunglę, korzystając ze wsparcia helikopterów. Liczyła się każda godzina, gdyż pobliską dżunglę zamieszkują śmiercionośne węże, jaszczurki i inne niebezpieczne zwierzęta. W poszukiwaniach pomagali ochotnicy. Ostatecznie kobieta odnalazła się 16 maja, a dokonały tego nie ekipy ratunkowe, a mały chłopiec z górskiej wioski, który zauważył obcą osobę w dżungli. Poinformował o tym swoją rodzinę, która od razu wezwała policję. Kobieta leżała w strumieniu Parku Narodowego Sirinat. Była bardzo wyczerpana, ale na szczęście żywa. Przetrwała dzięki wodzie z górskich strumieni, która służyła jej do picia oraz chłodzenia się w czasie upałów. - Ekipy ratownicze objęły duży obszar za pomocą kamer i technologii GPS. Korzystaliśmy z helikopterów, łodzi i szukaliśmy na piechotę. Bardzo nam ulżyło, że znaleźliśmy turystkę żywą - podsumował akcję szef rady lokalnej Bancha Thanu-in. Maj okazał się pechowy także dla innego niemieckiego turysty, który został uwięziony pomiędzy dwiema dużymi skałami, gdy szedł na skróty przez las obok plaży Nai Thon do swojego hotelu. Na szczęście także on został uratowany.