Szef rządu Jerzy Buzek oświadczył w poniedziałek, że kontrola jego kancelarii w resorcie łączności trwa od kilku tygodni. Rzeczywiście zgłaszane są różne zarzuty, które pan minister Szyszko będzie musiał wyjaśnić - powiedział wtedy premier.
W działalności Ministerstwa Łączności wystąpiły tzw. obszary korupcjogenne - poinformował warszawską prokuraturę wiceprezes NIK Jacek Uczkiewicz, po zakończeniu kontroli NIK. Miały miejsce niejasne postępowania przy przetargach; omijano procedurę przetargową przy udzielaniu zezwoleń, koncesji telekomunikacyjnych - dodał szef NIK Janusz Wojciechowski.
Po tych informacjach premier skierował ministra na urlop.
Jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie zarzuty Najwyższej Izby Kontroli dotyczące działania Ministerstwa Łączności - powiedział we wtorek Szyszko. Ma przedstawić premierowi wyjaśnienia dotyczące domniemanej korupcji w jego resorcie.
Według nieoficjalnych informacji, do nieprawidłowości miało dojść podczas przetargu na telefonię komórkową trzeciej generacji UMTS. Osobą, która miała podobno związek z tymi nieprawidłowościami miał być doradca ministra - Jan Łuczak.
Szef resortu łączności przyznał, że nie miał pełnej wiedzy o swoim doradcy. Powiedział też, że kiedy kończyły się przetargi na UMTS, powstały wokół niego kontrowersje. I dlatego rozstaliśmy się - dodał.
Pytany, czy spodziewa się dymisji powiedział jedynie, że każdy urzędujący minister może być zdymisjonowany. Takie jest prawo premiera.
Do wtorku oczekuję wyjaśnień i spotkam się z ministrem Szyszką. Wcześniej zapoznam się z raportami NIK i kancelarii premiera - powiedział we wtorek Jerzy Buzek.(aw)