Szarlatan z serialu WP z kolejnymi zarzutami. Naturopata Oskar D. do sierpnia w areszcie
Sąd przedłużył o kolejne trzy miesiące areszt wobec Oskara D. 25-latek bez średniego wykształcenia, o którym pisaliśmy w cyklu "Szarlatan", usłyszał też kolejne zarzuty narażenia chorych. Kobiecie z nowotworem zalecił odczynniki chemiczne i leki dla zwierząt. Po jego "terapii" witaminą D młoda pacjentka trafiła do szpitala.
Oskar D. usłyszał już łącznie pięć zarzutów. Wcześniej śledczy zarzucali mu oszustwa podatkowe, pranie brudnych pieniędzy i narażenie na utratę zdrowia lub życia pacjentki z rakiem piersi. Historię pani Ewy opisaliśmy w Wirtualnej Polsce w pierwszym odcinku cyklu "Szarlatan".
Oskar D. "konsultował" kobietę i przekonywał ją, że guz w piersi nie jest groźny. Zalecił całą masę suplementów. Chora po kilku miesiącach trafiła do szpitala, okazało się, że rak dał już przerzuty do głowy. Pani Ewy nie udało się uratować.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Szarlatan - odc. 3
Mówił: "to nie guz, to grzyb"
Zarzuty, które tym razem usłyszał Oskar D., dotyczą pani Iwony także opisanej w serialu "Szarlatan". Ona trafiła do "naturopaty" z wynikami badania, które wskazywały, że w brzuchu ma 13-centymetrowego guza. Oskar D. zapewniał, że to nie guz, tylko grzyb. Zapisał odczynniki chemiczne, w tym płyn Lugola, leki weterynaryjne i szereg suplementów z własnego sklepu internetowego. Guz rósł i dawał trudne do zniesienia objawy - dopiero wtedy chora trafiła do szpitala.
Prokuratura po naszych ustaleniach skontaktowała się z pokrzywdzoną. Pani Iwona jest w trakcie leczenia onkologicznego. - Biegli powołani przez prokuraturę w tej sprawie, nie mają wątpliwości. Działanie Oskara D. mogło doprowadzić do narażenia pacjentki na utratę zdrowia, a nawet życia - mówi WP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Ewa Antonowicz i dodaje, że biegli nie mieli także wątpliwości w sprawie kolejnej klientki Oskara D.
- Tym razem podejrzany zalecił pacjentce między innymi wysokie dawki witaminy D - mówi prokurator i dodaje, że kobieta trafiła w związku z tym w poważnym stanie do szpitala, a kuracja witaminą D doprowadziła do poważnych problemów zdrowotnych. Zarzuty wobec naturopaty dotyczą też udzielania świadczeń zdrowotnych, bez wymaganych uprawnień.
Prokuratura zaznacza, że śledczy czekają ciągle na wyniki badań suplementów, którymi handlował Oskar D.
Wiemy, że w dwa lata swojej działalności D. zarobił co najmniej 4 miliony 200 tysięcy złotych. Połowy tej sumy nie wykazał jednak w swoich oświadczeniach.
Będzie Lex Szarlatan
Oskar D. ma ledwie gimnazjalne wykształcenie, ale uparcie przekonywał w sieci, że ma umiejętności i wiedzę pozwalającą sobie radzić z poważnymi chorobami. Podejmował się m.in. leczenia nowotworów, endometriozy czy łuszczycy.
Do aresztu trafił zaraz po pierwszych publikacjach WP w lutym tego roku. Zastosowano wobec niego areszt na 3 miesiące, ale sąd na wniosek prokuratury uznał, że należy ten okres przedłużyć. Oskar D. pozostanie więc w odosobnieniu do 2 sierpnia. Policja zatrzymała też jego ojca, ale mężczyzna po przesłuchaniu został zwolniony.
Po naszych publikacjach Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało znowelizowanie ustawy o prawach pacjenta. Reformę roboczo nazwano Lex Szarlatan. Chodzi o wprowadzenie regulacji, które umożliwią nakładanie kar administracyjnych na osoby, które stosują metody o niepotwierdzonej skuteczności i czerpią z tego korzyści. Dziś Rzecznik Praw Pacjenta może reagować tylko wtedy, gdy mamy do czynienia z podmiotem leczniczym. Z oczywistych przyczyn Oskar D. nie jest objęty tymi regulacjami, Lex Szarlatan ma to zmienić.
Michał Janczura, dziennikarz Wirtualnej Polski