Śmierć legendy

14 czerwca 1969 roku przed godziną 9 rano Marek Hłasko został znaleziony martwy w mieszkaniu w Wiesbaden. Do dzisiaj nie ma pewności, czy było to samobójstwo, czy nieumyślne przedawkowanie leków. Pisarz miał zaledwie 35 lat - pisze felietonistka Wirtualnej Polski Marta Tychmanowicz.

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP

Do Wiesbaden Marek Hłasko przyjechał z Monachium 5 czerwca 1969 roku. Kilka dni wcześniej był jeszcze w Izraelu, gdzie w Ejlacie niemiecka telewizja ZDF kręciła film na podstawie jego opowiadania „Wszyscy byli odwróceni” z Sonią Ziemann w roli głównej (Ziemann była żoną Hłaski, z którą ten żył w separacji już od kilku lat).

Marek Hłasko zatrzymał się u redaktora niemieckiej telewizji ZDF Hansa-Jurgena Bobermina, który kierował produkcją oraz był autorem scenariusza do filmu kręconego w Izraelu. Mieli pracować nad projektami kolejnych filmów – Hłasko w umowie z niemiecką telewizją zobowiązał się do dostarczenia jednego scenariusza rocznie o tematyce izraelskiej. W końcu – po wielu latach emigracyjnej tułaczki oraz ciężkiej, fizycznej pracy – los się do niego uśmiechnął. Umowa z telewizją ZDF oznaczała finansową stabilizację oraz dawała nadzieję na kontynuowanie pracy twórczej.

Hłasko wyjechał z Polski w 1958 roku (w wieku raptem 25 lat) już jako bardzo popularny i kontrowersyjny pisarz. Jego debiutancki zbiór opowiadań „Pierwszy krok w chmurach” wydany w kraju dwa lata wcześniej przez wydawnictwo Czytelnik był dwukrotnie dodrukowywany, a sam Hłasko otrzymał za tę książkę finansową oraz prestiżową Nagrodę Literacką Wydawców przyznawaną w Polsce pierwszy raz po wojnie. Po jego wyjeździe ówczesne polskie władze z Gomułką na czele odmówiły mu prawa do powrotu, traktując go jako zdrajcę. Od tej pory Hłasko tułał się po świecie – mieszkał m.in. w siedzibie „Kultury” Jerzego Giedroycia w Maisons-Laffitte, w Niemczech, kilka lat spędził w ciężkich warunkach w Izraelu.

Od lutego 1966 roku przebywał w USA gdzie nie udała mu się współpraca z Romanem Polańskim – Hłasko miał napisać scenariusz do filmu o Hitlerze (który miał przeżyć wojnę i ukrywać się w Argentynie), ale pomimo podjętych prób okazało się, że pisarz nie potrafi tworzyć na zamówienie. Musiał więc szukać sobie innego zajęcia, a ponieważ nie znał dobrze angielskiego, ani nawet nie miał pozwolenia na pracę (otrzymał je dopiero pod koniec swojego pobytu w USA w 1968 roku) podejmował się nielegalnie głównie ciężkich prac fizycznych. Z przygody z Hollywood została mu jedynie przyjaźń z Krzysztofem Komedą (odnoszącym coraz większe sukcesy w Ameryce kompozytorem m.in. muzyki do „Dziecka Rosemary” Polańskiego), która wkrótce zakończyła się tragicznie.

W październiku 1968 roku kiedy Hłasko z Komedą wracali z przyjęcia, pianista został niefortunnie popchnięty przez przyjaciela, upadł i uderzył głową o ziemię. Lekarze zbagatelizowali sprawę i za późno wykryli krwiaka mózgu. Komeda zmarł 23 kwietniu 1969 roku w Warszawie. Wiadomość o jego śmierci dotarła do Hłaski dopiero w maju i strasznie nim wstrząsnęła. Miał wówczas nawet powiedzieć, że jeśli umrze Komeda, on będzie następny... Trzy tygodnie później jego przepowiednia się spełniła.

Hans-Jurgen Bobermin, który spędził z Hłaską ostatnie dni jego życia nie zgadza się z tezą o samobójstwie pisarza, któremu szczęście właśnie zaczęło sprzyjać, a życie układać. Bobermin, wspominając ostatnie chwile Hłaski, przychyla się do wersji o przedawkowaniu leków: „Spał w pokoju obok nas. Żona, która szykowała rano córkę do szkoły, znalazła go martwego w pokoju, nie reagował na pukanie do drzwi. Nic nie wskazywało na samobójstwo. Lekarz stwierdził, że śmierć nastąpiła stosunkowo szybko na skutek zapaści spowodowanej przez alkohol w połączeniu ze środkami nasennymi”. Natomiast Zofia Komedowa-Trzcińska (żona Komedy), która spędziła z Hłaską ostatnią jego Wielkanoc w roku 1969 w wywiadzie z roku 2009 powiedziała: „Marek przyczynił się do śmierci Krzysia, a potem sam sobie życie odebrał - jestem o tym przekonana”.

Ciało Hłaski sprowadzono do Polski dopiero w listopadzie 1975 roku i pochowano na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Na płycie nagrobnej Jan Himilsbach na życzenie Marii Hłasko (matki pisarza) wykuł napis: „Żył krótko. A wszyscy byli odwróceni”.

Marta Tychmanowicz specjalnie dla Wirtualnej Polski

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
Trump blokuje układ. Baza kluczowa do ataku na Iran?
Trump blokuje układ. Baza kluczowa do ataku na Iran?
Europa nie zmęczy się wojną. Mocna deklaracja ministrów MSZ
Europa nie zmęczy się wojną. Mocna deklaracja ministrów MSZ
Orban i Fico "agentami Putina"? Ostry komentarz z Monachium
Orban i Fico "agentami Putina"? Ostry komentarz z Monachium
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu