Protesty po odrzuceniu projektu Ratujmy Kobiety. "Ci ludzie chcą nas torturować"

W sobotni wieczór przed gmachem Sejmu oraz w wielu miastach Polski odbyły się demonstracje po odrzuceniu projektu ustawy liberalizującej przepisy aborcyjne. Nie zabrakło emocji i mocnych haseł.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zwolennicy liberalizacji przepisów antyaborcyjnych protestowali w całym kraju
Zwolennicy liberalizacji przepisów antyaborcyjnych protestowali w całym kraju (East News, Fot: Michal Wende/REPORTER)

Jedna z przemawiających pod Sejmem działaczek stwierdziła, że "10 stycznia (data odrzucenia projektu ustawy - przyp. red.) przejdzie do historii jako dzień hańby". Zaznaczyła również, że projekt był czymś więcej niż tylko "propozycją dotyczącą praw reprodukcyjnych" - jej zdaniem ustawa Ratujmy Kobiety "wpisuje się w szerszą wizję państwa" i "daje kobietom wybór".

Zgromadzeni pod Sejmem podnosili antyrządowe hasła. - Ta władza jest bezwzględna, bezduszna i pozbawiona empatii, bo służy kościołowi, a nie obywatelom - krytykowano PiS z mównicy.

Boleśnie dostało się również opozycji. Protestujący podkreślali, że czują się oszukani przez partie opozycji, które, ich zdaniem, nie zrobiły dostatecznie dużo, aby ustawa przeszła.

- Znowu nam to zrobili. Znowu musiałyśmy wyjść na ulicę, przyjść pod Sejm. W Sejmie nie ma żadnej partii, która na serio traktowałaby prawa kobiet. Za nic mają nasze zdrowie, życie i wolność - mówiła ze sceny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z partii Razem.

Tłum skandował "rząd i opozycja - jedna koalicja" oraz "solidarność naszą bronią, PiS z Platformą niech się gonią". Odczytano także nazwiska 31 posłów PO i Nowoczesnej, którzy w dniu głosowania byli w Sejmie, ale nie poparli projektu ustawy liberalizującej aborcję. Na każde z nich zgromadzeni odpowiadali, krzycząc "oddaj mandat".

Najcięższe działa przeciw politykom, którzy nie nie poparli ustawy, wytoczyła Marcelina Zawisza z Razem.

- Ci podli ludzie chcą torturować w Polsce kobiety. Dziś chcemy im powiedzieć głośno i wyraźnie - nie pozwolimy na to. To my, a nie oni, jesteśmy po stronie życia. Liczy się dla nas godność, wolność i bezpieczeństwo. Jest nas dużo, jesteśmy silne i nie damy sobie odebrać naszych praw - grzmiała podczas swojego przemówienia.

Zobacz też: "Występujecie za mordowaniem, a nie za aborcją". Mocne słowa posłów w Sejmie

Twórcy odrzuconego po pierwszym czytaniu projektu dążyli do zalegalizowania aborcji do 12 tygodnia ciąży. Projekt przewidywał także dostęp do bezpłatnej antykoncepcji, przywrócenie antykoncepcji awaryjnej bez recepty, regulacja kwestii związanych z klauzulą sumienia oraz zakaz organizowania obok szpitali czy szkół pikiet antyaborcyjnych z użyciem drastycznych zdjęć.

Polub WP Wiadomości