Ludzie są w sytuacji beznadziejnej, sprawy cywilne ciągną się nawet do 10 lat, prokuratura umarza sprawy, tuszuje się błędy lekarskie - mówił szef Stowarzyszenia Adam Sandauer. Według niego, co roku na skutek błędów lekarskich umiera od kilku do kilkudziesięciu tysięcy ludzi. O problemach z dochodzeniem praw przed wymiarem sprawiedliwości mówili sami protestujący.
Zdesperowani zwracali się do dziennikarzy o nagłośnienie swoich problemów. Jest skandalem, żeby ofiary dowodziły przez kilka lat, że są ofiarami nie otrzymując w międzyczasie żadnej pomocy - mówił Sandauer. Właśnie dlatego Stowarzyszenie domaga się m.in. wprowadzenia obowiązkowych ubezpieczeń od złych następstw leczenia bez dochodzenia winy lekarza.
Stowarzyszenie chce też utworzenia instytucji Rzecznika Pacjenta powoływanego przez Sejm. Rzecznicy powoływani przez kasy chorych - argumentuje Sandauer - nie mają możliwości samodzielnej działalności.
Swoje postulaty Sandauer zamierza przekazać jeszcze w środę wicemarszałkowi Sejmu Tomaszowi Nałęczowi. Do protestujących wyszło kilku posłów z różnych ugrupowań. Protestujący zapalają znicze ku pamięci zmarłych, z apelem o pomoc dla żyjących w cierpieniu poszkodowanych, ku przestrodze tych, którzy mniemają, iż wypadki medyczne czy błędy lekarskie ich nie dotyczą.(aka)