Proces ws. śmierci Igora Stachowiaka. Były policjant zapewnia, że rażenie prądem nie było dla niego rozrywką

Ruszył proces czterech byłych policjantów oskarżonych o przekroczenie uprawnień i znęcanie się nad Igorem Stachowiakiem. Funkcjonariuszom grozi 5 lat więzienia
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
We Wrocławiu rozpoczął się proces policjantów oskarżonych o spowodowanie śmierci Igora Stachowiaka.
We Wrocławiu rozpoczął się proces policjantów oskarżonych o spowodowanie śmierci Igora Stachowiaka. (Wirtualna Polska, Fot: krzysztof janoś)
WP

Jako pierwszy zeznawał jeden z oskarżonych policjantów Łukasz Rz. Pozostali trzej oskarżeni nie pojawili się w sądzie, ale mimo tego, sędzia zdecydował się kontynuować proces. Oskarżony bardzo szczegółowo opisywał wydarzenia z 15 maja 2016 r., kiedy Igor Stachowiak, został zatrzymany przez policję na wrocławskim rynku.

Tragiczne zatrzymanie

Policjantów na miejsce wysłał obsługujący miejski monitoring. Zachowanie mężczyzny wzbudziło jego podejrzenia, a po zbliżeniu twarzy mężczyzny uznał on, że może to być osoba poszukiwana przez policję.

WP

Czytaj także: Sprawa śmierci Igora Stachowiaka. Rusza proces

Były już policjant Łukasz Rz. przez blisko dwie i pół godziny bardzo szczegółowo opisywał co się wydarzyło tuż po tym, jak przyjechali na miejsce. Wielokrotnie podkreślał, że z zatrzymanym nie było żadnego kontaktu, nie reagował na polecenia, nie chciał się wylegitymować. Na komendę - jak zeznawał oskarżony - został zawieziony, bo weryfikacja w policyjnym systemie potwierdziła, że rzeczywiście Stachowiak był poszukiwany przez policję.

Dla dobra zatrzymanego

Z najdrobniejszymi szczegółami były już policjant opisał też zajścia na komisariacie, które częściowo mogliśmy zobaczyć również na ujawnionych przed rokiem nagraniach z paralizatora. W tym przypadku Łukasz Rz. również podkreślał, że środki przymusu bezpośredniego, siła fizyczna i paralizator, użyte były tylko w celu uchronienia Stachowiaka przed zrobieniem sobie krzywdy.

WP
Wirtualna Polska
Podziel się

Wszystko dlatego, że według jego oceny, zatrzymany zachowywał się w sposób nieobliczalny. Te słowa o tym, że siła użyta była tylko w celu zapewnienia wszystkim uczestnikom tych zajść bezpieczeństwa, niezwykle często wracały w wypowiedziach oskarżonego.

Zobacz także: Zaskakująca teza ws. protestów przed Sądem Najwyższym. Publicyści komentują"

WP

"Powtórka z rozrywki"

Jak mówił były już policjant, na szkoleniu z użycia paralizatora dowiedział się, że większa krzywda może stać się zatrzymanemu w wyniku upadku po jego użyciu, niż w wyniku samego rażenia prądem. Dlatego przed jego użyciem próbował wraz z innymi policjantami „sprowadzić go do parteru”. Ponadto, jak przekonywał, paralizator powoduje tylko chwilowy dyskomfort. Dlatego do obezwładnienia Stachowiaka, użył paralizatora, a nie pałki czy gazu. W jego ocenie zarówno pałka jak i gaz są środkami bardziej inwazyjnymi niż paralizator.

WP

Czytaj także: "Tuszuję sprawę, a wy mnie zatrzymujecie?". Nowe doniesienia ws. śmierci Igora Stachowiaka

Łukasz Rz. przekonywał również, że wypowiedziane przez niego słowa, które usłyszeliśmy na ujawnionych nagraniach, a które poprzedzały użycie paralizatora w łazience komisariatu - ”powtórka z rozrywki” - mogły być niewłaściwie zinterpretowane. Oskarżony zapewniał, że rażenie prądem nie było dla niego rozrywką i nie dawało mu to żadnej przyjemności. Jak uzasadniał on po prostu dość często używa tego określenia.

"Wyższa konieczność"

Składający zeznania podkreślał również, że stosowana przez niego siła fizyczna i paralizator zostały użyte również dlatego, że Stachowiak był agresywny wobec policjantów. Dwóch z nich jeszcze w czasie interwencji, uskarżało się potem na poważne kontuzje, a obdukcja policjantów wykazała liczne zasinienia.

WP

Łukasz Rz. przekonywał również sąd, że miał świadomość tego, że nie powinien używać paralizatora wobec osoby zakutej w kajdanki. Jak się jednak wyraził, zrobił to w stanie wyższej konieczności.

Były już policjant swoje wyjaśnienia zakończył opisem nieudanej próby reanimacji Igora Stachowiaka przez policjantów. Oskarżony nie przyznaje się do winy. W trakcie procesu zadeklarował, że będzie odpowiadać na pytania prokuratora, sądu i swojego obrońcy. Nie będzie jednak odpowiadał na żadne pytania zadane przez oskarżycieli posiłkowych, czyli rodziców Igora Stachowiaka i ich pełnomocników.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP