Trwa ładowanie...
d3bspya

Polska nie wpuściła rosyjskiego żaglowca "Siedow". Ukraina dziękuje

Najpierw Estonia, później Polska. Kraje nie wpuściły rosyjskiego żaglowca "Siedow" na swoje wody terytorialne. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin podziękował premierowi Mateuszowi Morawieckiemu za "stanięcie w obronie prawa międzynarodowego". Jest też reakcja z Rosji.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
O niewpuszczeniu na polskie wody "Siedowa" zdecydował premier Morawiecki
O niewpuszczeniu na polskie wody "Siedowa" zdecydował premier Morawiecki (PAP, Fot: Marcin Bielecki)
d3bspya

Najpierw do polskiej opinii publicznej dotarła informacja, że rosyjski statek, którego do siebie nie wpuściła Estonia, płynie do Gdyni. Nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych uspokajało, że monitoruje sytuację. Ostatecznie premier Mateusz Morawiecki podjął decyzję o niewpuszczeniu żaglowca na wody naszego kraju.

Ten ruch skomentował szef ukraińskiego MSZ Pavlo Klimkin. "Z wdzięcznością odebraliśmy decyzję Mateusza Morawieckiego o odmowie rosyjskiemu żaglowcowi 'Siedow' wstępu na wody terytorialne Polski. Polska wraz z Estonią stanęły w obronie prawa międzynarodowego. Krym to Ukraina, a Rosja jako okupant powinna poczuć konsekwencje swojej nielegalnej działalności" - napisał na Twitterze.

Na pokładzie statku - największego żaglowca szkoleniowego świata - znajduje się 70 kursantów z Kerczeńskiego Państwowego Morskiego Uniwersytetu Technologicznego z okupowanego Krymu. A Estonia, która nie uznaje aneksji Krymu przez Rosję - i której śladem poszła Polska - przez odmowę przyjęcia "Siedowa" chciała zamanifestować swój stosunek do sytuacji na Ukrainie.

d3bspya

Zobacz także: "Putin ma instrument do drażnienia Polaków". Były ambasador w Rosji o wraku Tu-154

Reakcja Rosji

Moskwa decyzję Estonii uznała za "akt nieprzyjacielski i wrogi". Wtedy "Siedow" obrał kurs na Zatokę Gdańską. W naszym porcie załoga planowała odnowić zapasy paliwa, jedzenia i wody.

d3bspya

Po tym, jak Morawiecki również odmówił wpuszczenia statku, rektor Kaliningradzkiego Państwowego Uniwersytetu Technicznego (KGTU) Władimira Wołkogona, "miał się nie ucieszyć". - Jednak nie zagraża to w żaden sposób wykonaniu zadania państwowego dotyczącego przejścia praktyki przez kursantów. Możemy obejść się bez zawijania do portów - dodał. Jego słowa cytuje portal tvn24.pl, powołując się na PAP.

Źródło: WP/tvn24.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3bspya

Podziel się opinią

Share

d3bspya

d3bspya
Więcej tematów