Trwa ładowanie...
dtwv405
dtwv405
PiS nie chce przełożenia wyborów. "Nie chodzi o zaciekłość Jarosława Kaczyńskiego"

PiS nie chce przełożenia wyborów. "Nie chodzi o zaciekłość Jarosława Kaczyńskiego"

Opozycja apeluje do rządzących, by w obliczu koronawirusa przełożyć wybory prezydenckie. PiS, w tym prezes partii, broni jednak terminu 10...

Nie jest też tak, że PiS będzie dąRozwiń

Transkrypcja:

Nie jest też tak, że PiS będzie dążył do tych wyborów i Jarosław Gowin. Bo mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński jest największym zwolennikiem tych wyborów. Zrobi wszystko, widząc, jak opozycja jest wściekła, jak opozycja protestuje, żeby udowodnić i postawić na swoim. Czy także te kwestie związane nie tyle z realną władzą, ale pewnymi kwestiami osobowościowymi mają znaczenie? Paweł Lisicki. No nie, ale to jest troszeczkę takie demonizowanie prezesa Kaczyńskiego. Mówimy przecież o polityku, który od tylu lat jest w polskiej polityce. I wiele razy pokazał, do jakiego stopnia jest człowiekiem wyjątkowo pragmatycznym. To znaczy często mu zarzucano właśnie tą taką ideologiczność albo zaciekłość, albo zapiekłość. On wiele razy pokazał właśnie, że jest raczej doskonałym graczem politycznym. Więc dlaczego nagle miałby w tej sprawie porzucić wszystkie inne względy. I rzucić wszystko na jedną kartę. Bo jak powiedziałem, zakładając nawet, że do takich wyborów by doszło, łatwo sobie wyobrazić, że zaraz po tych wyborach. W momencie jakiś protestów społecznych albo jakiegoś napięcia słonecznego, no- w oczywisty sposób jedna z kart, a tą kartą w PiS-ie jest również prezydent, będzie kartą bardzo słabą. Nie wydaje mi się, żeby tutaj chodziło o jakieś - nie wiem, wyłącznie psychologiczne albo inne rzeczy. Wydaje mi się, że to jest trochę tak. My mówimy o polityce jakby ona byle tylko czarno-biała. Raczej bym porównał do gry w szachy. No - trzeba mieć ileś opcji przygotowanych. Zakładam, że jedną z tych opcji przygotowanych, która jest najmniej prawdopodobna, ale jeszcze nie jest wykluczona, jest to, że do wyborów dojdzie. Tak się uprawia politykę, że zostawia się sobie różne drogi, czy różne możliwości. Dlatego PiS przygotował - nazwijmy to - się na sytuację, gdyby jednak do nich doszło. Biorąc pod uwagę, że jednak jest to znacznie mniej prawdopodobne. Wiadomo, że gdyby już teraz zadeklarowano, że tych, wyborów nie będzie, no - to ta opcja byłaby niepotrzebna. A drugą rzeczą, którą tutaj wygrywa - ja nie wiem zresztą też, czy to przekierowanie dyskusji wyłącznie właśnie na kwestie wyborów, nie ma tego, co mówił tutaj Robert Feluś. Czyli właśnie tego elementu, żeby tę dyskusję odciągnąć od tego, co jest najtrudniejsze - czyli rzeczywiście pomocy dla przedsiębiorców w skali tej pomocy. Zagrożenia dla gospodarki i przekierować na inną stronę. Być może to też jest jeden z elementów, który się bierze pod uwagę. Znaczy, bardzo ważne jeśli się mówi o polityce, żeby zrozumieć, że to właśnie nie jest gra zero jedynkowa. Że jest zawsze ileś możliwych opcji. I można je wprowadzać w grę w zależności od rozwoju sytuacji. To co zrobił PiS, przygotowując sobie taką - czy rozszerzając sobie pulę możliwych rozwiązań. Traktuje właśnie jako przesunięcie - nazwijmy to - na tej tarczy, gdzie mamy różne figury szachowe. I on sobie gdzieś tam przestawił jeden z pionków albo jedną z figur. Zaleta tego jest po pierwsze - otwiera się sobie pewne możliwości, jak mówię, nie sądzę, żeby z nich skorzystano, ale zawsze taka możliwość jest. A po drugie, doprowadza się do furii, co łatwo zresztą było zauważyć u opozycji. Nie tylko do furii, tylko jeszcze do wewnętrznych podziałów. No nagle się okazało, że Platforma Obywatelska razem z Konfederacją jest przeciwko PSL-owi. Kandydaci, którzy do tej pory mieli występować razem, się wewnętrznie podzielili. I to nie jest tylko kwestia, nazwijmy, takiej psychologicznej radości, takiego schadenfreude - nie. No, na tym polega też gra polityczna i gra o władzę, że próbuje się doprowadzić do osłabienia przeciwnika i do wzmocnienia swojej pozycji. No tak bym trochę na to spojrzał.
dtwv405

dtwv405
Więcej tematów