WP

Odebrała samochód od mechanika. Naprawę mogła przypłacić życiem

Przegląd samochodu w sprawdzonym wielokrotnie miejscu okazał się bardziej niebezpieczny, niż przypuszczała. Dorota, mieszkanka Warszawy, odebrała we wtorek samochód po wymianie elementów zawieszenia. Tyle, że nie wszystkie zamontowano prawidłowo. – To, że nie doszło do tragicznego wypadku, to więcej niż szczęście – mówi Wirtualnej Polsce Dorota.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Samochód po odebraniu z warsztatu samochodowego
Samochód po odebraniu z warsztatu samochodowego (WP.PL)
WP

Nasza rozmówczyni odebrała auto z warsztatu "Norauto" na warszawskiej Pradze we wtorek po 18. Przejechała kilka kilometrów, później prawe koło zaczęło skręcać pod samochód.

– Poczułam, że auto hamuje, był duży opór i zaczęło mnie znosić w lewo. Udało mi się zapanować nad samochodem. Wyhamowałam i uderzyłam w wysoki krawężnik – przyznaje Dorota. Ma siniaki, ale nic poważnego się nie stało.

Zobacz także: Dziecięce buciki dla Jarosława Kaczyńskiego. Goście w studio podzieleni

WP

Rutynowa naprawa

Listę części do wymiany, w ramach cyklicznego przeglądu, przygotowali mechanicy: wahacze, amortyzatory i drążki zawieszenia. Koszt – prawie 800 zł.

Rachunek za przegląd samochodu WP.PL
Podziel się
WP

Mieszkanka stolicy nie miała powodu, by cokolwiek kwestionować, ponieważ wcześniej wielokrotnie korzystała z usług tego warsztatu.

– Dostałam dokumenty. Sworzeń wahacza, amortyzatory, drążki zawieszenia – wszystko wymienione. Prawe OK, lewe OK. Wydano mi samochód jako sprawny – podkreśla Dorota.

Pracownicy serwisu samochodowego odpowiadają, że w tym przypadku winna jest "wada materiałowa" części.

– Z jednej strony wymieniliśmy sworzeń, a z drugiej łożysko koła – wymienił w rozmowie z Wirtualną Polską pracownik serwisu "Norauto". Mechanik dodał, że koło wypięło się ze względu na wadę materiałową sworznia wahacza.

WP
Samochód odebrany po cyklicznym przeglądzie WP.PL
Podziel się

2 kilometry jazdy, 2 godziny czekania

Wszystko działo się na lewym, wewnętrznym pasie Trasy Łazienkowskiej – relacjonuje mieszkanka stolicy. I opisuje to miejsce jako niebezpieczne: łuk drogi, zjazd ze wzniesienia, jedzie się pod słońce.

Zdaniem dziennikarza motoryzacyjnego Artura Włodarskiego, błędna lub niekompletna naprawa układu kierowniczego bądź zawieszenia może doprowadzić do wypadku. Zwłaszcza na zakręcie lub rondzie.

WP

– Na samochód działa wtedy siła odśrodkowa, a największym naprężeniom poddawane są elementy zawieszenia i piasty przednich kół. Zwłaszcza na ostrych zakrętach oraz wtedy, gdy auto dodatkowo hamuje lub przyspiesza. Jeśli elementy łączące koło z podwoziem są przykręcone byle jak lub zbyt małą liczbą śrub, wtedy awaria jest kwestią niedługiego czasu i dystansu – zwykle kilku, kilkunastu kilometrów. Jak tu – mówi ekspert, który słyszał o podobnych przypadkach.

Dorota czekała na lawetę z praskiego serwisu 2 godziny. W tym czasie, za pomocą trójkąta ostrzegawczego, sygnalizowała innym kierowcom, o utrudnieniach na lewym pasie.

Po kilkudziesięciu minutach na miejsce przyjechał także radiowóz policyjny.

Naprawa w ramach reklamacji

WP

Samochód Doroty odholowano do warsztatu.

– W szoku, jakiego doznałam i pod wpływem adrenaliny, już sama nie byłam pewna, o którym kole mówiliśmy. Wyciągnęłam dokumenty i przeczytałam: PRAWE koło – podkreśla. Według jej relacji, mechanicy próbowali przekonywać, że elementy zawieszenia miały być wymienione po lewej stronie.

Dorota dodaje, że pracownicy serwisu byli przejęci. W końcu przyznali, że ktoś nie dopilnował wymiany i nie przykręcił śrub po prawej stronie. Szef serwisu zapowiedział, że sprawdzi monitoring i dowie się, o którego mechanika chodzi.

– Poczuwamy się do winy, bierzemy całą naprawę na siebie. Robimy to w ramach reklamacji i szkodę zlikwidujemy we własnym zakresie – zapewnił nas pracownik warszawskiego serwisu samochodowego.

Podobne sytuacje nie należą niestety do rzadkości. Dorota miała wyjątkowe szczęście, że nic poważnego się nie stało.
Także dziennikarz motoryzacyjny Artur Włodarski, z którym rozmawialiśmy, przyznał, że słyszał o podobnym wypadku, tyle, że na rondzie, a nie prostej drodze. Wtedy na szczęście też nikt nie ucierpiał.

Dwa lata temu Sąd Rejonowy w Wolsztynie skazał za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym mechanika samochodowego. Mężczyzna naprawiał samochód, z którego podczas jazdy odpadło tylne koło. Samochód zjechał na przeciwległy pas i uderzył w samochód 47-letniej Anety Szmul. Kobieta zginęła.

Masz news, zdjęcie lub film związany z pogodą? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP