Trwa ładowanie...
d2kn02d

Niemowlę wpadło do gara parującej galarety. Nie udało się go uratować

Poparzony chłopiec zmarł po kilku dniach w szpitalu. Teraz babcia i matka chłopca są pogrążone w żałobie, a prokuratura próbuje wyjaśnić, jak doszło do tragedii.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Chłopczyk miał poparzone 40 proc. ciała
Chłopczyk miał poparzone 40 proc. ciała (WP.PL)
d2kn02d

"Babcia chłopca ugotowała gar wieprzowej galarety, wyniosła go do przedpokoju i ustawiła na kamiennej podłodze, żeby wystygł. Mama Antosia była akurat w toalecie, roczny chłopczyk krążył między kuchnią a łazienką" – opisuje tragedię z Kartowic (woj. lubuskie) "Super Express". Chwilę później roczne dziecko miało wspiąć się na schodek, dotykając klamki od drzwi toalety zachwiać się i wpadło do gara parującej galarety.

Chłopczykowi natychmiast zaczęto udzielać pomocy. Trafił do Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze. Jak podaje gazetalubuska.pl, miał poparzone około 40 proc. ciała. Następnego dnia, z uwagi na stan zdrowia, został przetransportowany do Regionalnego Centrum Leczenia Oparzeń dla Dzieci i Młodzieży w Szczecinie. Mimo starań lekarzy, chłopczyk zmarł 14 listopada.

Teraz prokuratura prowadzi dochodzenie, które ma wyjaśnić, jak doszło do tragedii.

d2kn02d

Zobacz także: Arłukowicz: PiS zlekceważył aferę w KNF. Komisja śledcza jest kwestią czasu.

_**Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl**_

d2kn02d

Podziel się opinią

Share
d2kn02d
d2kn02d
Więcej tematów