Trwa ładowanie...
d1dlhjq

Niemiecki dziennik broni polskiego ministra MSZ Witolda Waszczykowskiego

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" (FAS) broni ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, krytykowanego przez niemieckie media za propozycję utworzenia z syryjskich uchodźców oddziałów do walki z Państwem Islamskim.
Share
Witold Waszczykowski
Witold WaszczykowskiŹródło: PAP, Fot: Paweł Supernak
d1dlhjq

- Szef MSZ Polski ma rację, gdy domaga się, aby Europa pomogła tym Syryjczykom, którzy gotowi są do walki o pokój w swojej ojczyźnie - pisze autor komentarza Michael Martens w "FAS", które jest niedzielnym wydaniem dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

- Wielu Syryjczyków, których setki tysięcy przyjechało do Niemiec, mówi, że kochają swój kraj i że chcieliby do niego wrócić, gdy tylko zapanuje w nim pokój - zaznacza niemiecki dziennikarz dodając, że "oni sami będą musieli się o to postarać".

Wraz ze wzrastającą liczbą uchodźców i zwiększającym się - nie tylko finansowym - zaangażowaniem UE na Bliskim Wschodzie coraz dobitniej stawiane będzie pytanie, w jaki sposób uciekinierzy z Syrii powinni i muszą wnieść swój wkład - czytamy w "FAS".

d1dlhjq

Waszczykowski zapytał w jednym z niedawno udzielonych wywiadów telewizyjnych, czy można wyobrazić sobie sytuację, że "my wyślemy wojsko, aby biło się za Syrię, a kilkaset tysięcy Syryjczyków na (bulwarze) Unter den Linden w Berlinie będzie piło kawę i obserwowało, jak my walczymy o ich bezpieczeństwo?". Waszczykowski zasugerował, że można by z nich sformować armię, która będzie walczyła o wolność własnego kraju.

Martens zwrócił uwagę na negatywne reakcje niemieckich dziennikarzy, którzy - jak krytycznie zauważył - "niechętnie pozwalają się pouczać w sprawach polityki światowej Polakom i innym mieszkańcom Europy Wschodniej".

Waszczykowski popełnił błąd, "mówiąc przedwcześnie coś oczywistego" - ocenia komentator "FAS". Przypomniał o historycznych doświadczeniach Polski, m.in. o zaborach, które jego zdaniem pozwalają Polakom lepiej zrozumieć konieczność walki o wolność prowadzonej z wygnania.

"FAS" zastrzega, że analogie historyczne są tylko częściowo przydatne, gdyż kraje demokratyczne nie mogą wysyłać imigrantów na wojnę do kraju, z którego uciekli.

d1dlhjq

Przy okazji autor pozwala sobie na uszczypliwość pod adresem Polski, odnosząc się do fragmentu wypowiedzi Waszczykowskiego, w którym mówi on o tym, że to "my" mielibyśmy wysłać żołnierzy do Syrii, podczas gdy Syryjczycy piliby kawę.

- Pierwsza osoba liczby mnogiej wydaje się być w tym przypadku przesadą, ponieważ ani nikt nie prosił Polski o wysłanie żołnierzy, ani też ten kraj (Polska) nie wykazał dotąd gotowości do przyjęcia napływających do Niemiec i Szwecji obcych w stopniu odpowiadającym możliwościom kraju - czytamy w "FAS". W dodatku - wtrąca Martens - Syryjczycy piliby "naszą" - niemiecką - kawę.

Wśród powodów, dla których pomysł Waszczykowskiego "nie jest tak absurdalny, jak się wydaje autorom niemieckich wstępniaków", Martens wymienia m.in. to, że pacyfikacja Syrii nie jest możliwa bez udziału wojsk lądowych, a warunkiem sukcesu w walce z IS jest wsparcie miejscowej ludności, zaś wojsk zachodnich byłoby wodą na młyn islamskiej propagandy.

Trudno byłoby politycznie uzasadnić fakt, że młodzi Niemcy "torują sobie z bronią w ręku drogę do Aleppo, podczas gdy syryjscy mężczyźni czekają w Niemczech na wynik tych walk". Zwycięstwo w Syrii "mogą odnieść tylko sami Syryjczycy" - konkluduje Martens.

To już druga w tym tygodnia interwencja wydawanego we Frankfurcie nad Menem dziennika na rzecz Waszczykowskiego. W środę polskiego ministra wziął w obronę warszawski korespondent gazety Konrad Schuller.

d1dlhjq

Podziel się opinią

Share
d1dlhjq
d1dlhjq
Więcej tematów