WP

Nauczyciele czekają na rekompensaty. Za strajk potrącono im z pensji, zabrano dodatki. "Władze nie robią nic"

Nauczyciele po strajku zostali z dziurą w domowym budżecie. Część z nich nie spodziewała się, że otrzyma tak niskie wynagrodzenie. Niektórym potrącono, jak twierdzą, o wiele za dużo. - Liczę każdą złotówkę - wyznaje Wirtualnej Polsce nauczycielka.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nauczyciele skarżą się, że za strajk potrącono im za dużo.
Nauczyciele skarżą się, że za strajk potrącono im za dużo. (East News, Fot: Wojtek Laski/Eastnews)
WP

Strajkujący nauczyciele skarżą się, że przez protest otrzymali bardzo niskie pensje. Lider ZNP Sławomir Broniarz mówił o "ogromnej wyrwie w budżetach" pedagogów. Chce, by samorządy przyspieszyły podnoszenie wynagrodzeń.

- Trwa walka o rekompensaty dla nauczycieli biorących udział w strajku - przyznał podczas konferencji prasowej lider strajku i szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. - Niestety wiele samorządów terytorialnych odnosi się do tego zupełnie inaczej niż padało w zapowiedziach. To jest rzecz, która powoduje narastanie emocji - zaznaczył.

Zobacz także: Poruszające wyznanie Joanny Scheuring-Wielgus na temat filmu Tomasza Sekielskiego

WP

"Zastanawiam się, czy wystarczy na jedzenie"

- Dostałam 1263 zł. Za wynajem mieszkania płacę 1200 zł. Zostaje mi 63 zł - wyznaje pani Mirka, nauczycielka z Łodzi. - Miałam odłożone pieniądze, 1500 zł. Inaczej bym sobie nie poradziła. Pewnie i tak będę zmuszona pożyczyć, bo sama wychowuję syna. Mieszkanie też wynajmuję, bo zarabiam za mało, by otrzymać kredyt - dodaje.

Pani Mirka mówi, że liczy każdą złotówkę. - Zastanawiam się, czy wystarczy na jedzenie. Bilety miesięczne, PZU, telefon, korepetycje syna. Jest trudno. Nie ma szans na to, żeby gdziekolwiek wyjść, o lekarzu, dentyście nie wspomnę - zdradza.

- Z moich 2646 zł na rękę dostałam 988 zł. Radzę sobie, ale staram się jeszcze bardziej oszczędzać - głównie na jedzeniu - wyznaje pani Aleksandra, nauczycielka z Kwidzyna.

WP

I dodaje: - W LO możemy "odpracować", prowadząc dodatkowe zajęcia. To by były nadgodziny płacone z potrąconych pieniędzy. W Szkole Podstawowej dyrekcja próbuje coś zrobić, ale nie bardzo wiem, co. Przestałam się tym przejmować. Myślę o odejściu z zawodu - podsumowuje pani Aleksandra.

Pani Mirka dodaje jeszcze, że czeka na wypłaty z rekompensat, o których przyspieszenie apelował szef ZNP Sławomir Broniarz. - Są bardzo potrzebne, ale konkretnych deklaracji i dat nie ma. Ciężko jest wyżyć… - wyznaje. I na koniec stwierdza: - Mimo to warto było, by nas zauważono.

CZYTAJ TEŻ: Nauczyciele narzekają po strajku. Broniarz chce przyspieszenia podwyżek

"Potrącili za wszystko"

- Dostałem około tysiąca złotych. W Wałbrzychu potrącili wszystko: za czwartek, piątek i wtorek w okresie Wielkanocy, dodatki stażowe i motywacyjne. Wałbrzyskie władze póki co nie zrobiły nic, żeby zrekompensować potrącenia za strajk - zauważa pan Rafał, nauczyciel z Wałbrzycha.

WP

Z jego obserwacji i rozmów wynika, że nauczyciele są rozgoryczeni. - W pierwszy dzień strajku prezydent i jego zastępczyni dokonali objazdu chyba wszystkich szkół i popierali strajk, obiecując, że zrobią "wszystko, żeby znaleźć rozwiązania prawne, które pozwolą na wypłatę rekompensaty za strajk". W naszym odczuciu nie zrobili nic - stwierdza.

- Nie ma porozumienia postajkowego, potrąceń nie rozłożono na raty, nie ma żadnej deklaracji, co do teoretycznej choćby formy rekompensowania za strajk - dodaje nauczyciel.

Pan Łukasz, nauczyciel z Lublina: - Dostałem 1200 zł, ale niektórym nauczycielom w podstawówkach zabrano więcej za trzy tygodnie, niż zarabiają miesięcznie. Być może liczyli z tych średnich, co niby mamy 6000 zł.

- Zabrali wszystkie dodatki: stażowe, motywacyjny i za wychowawstwo. Koledze za dwa dni strajku policzyli po 350zl za dzień. To chore - dodaje pan Łukasz. Jego zdaniem, niektórzy nauczyciele mogą niebawem udać się w swojej sprawie do sądu pracy. By wypłacono im zabrane dodatki.

WP

CZYTAJ TEŻ: Strajk nauczycieli 2019. Nic ich nie powstrzyma. Nawet luka w domowym budżecie

Prezydent Piły dotrzymał słowa

Warto podkreślić, że chociażby w Pile pracownicy oświaty otrzymali wypłaty za czas strajku. Prezydent miasta Piotr Głowski jeszcze przed strajkiem zadeklarował, że wypłaty będą. I słowa dotrzymał.

ZNP przygotował też projekt uchwały, który podniósłby wynagrodzenie nauczycielom. "Mamy propozycję dla samorządów, pomagającą rozwiązać problem nauczycielskich pensji obniżonych w czasie #StrajkNauczycieli: przygotowaliśmy wzór uchwały Rady Gminy / Rady Powiatu / Sejmiku Województwa podwyższający wynagrodzenia zasadnicze nauczycieli od 1 czerwca br. o 9,6 %" - napisał Związek Nauczycielstwa Polskiego na Twitterze.

WP

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP