WP

Strajk nauczycieli 2019. Nic ich nie powstrzyma. Nawet luka w domowym budżecie

Nauczyciele nie odpuszczają. Za dni strajku mogą nie otrzymać pensji, ale, jak mówią WP, nawet to ich nie zatrzyma. Mają wsparcie rodziny i małżonków. Niektórzy zapowiadają, że jeśli będzie potrzeba, wezmą kolejne pożyczki. - Mam odłożone pieniądze, które miały pójść na spłatę zobowiązania finansowego. A z tego żyję - wyznaje nam nauczycielka.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ogólnopolska manifestacja nauczycieli przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Ogólnopolska manifestacja nauczycieli przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej. (PAP, Fot: Rafał Guz)
WP

Za nauczycielami dwa tygodnie strajku. Dwa tygodnie, za które najpewniej nie otrzymają wypłaty. Ale, jak nam mówią, strajku nie skończą.

- Uwielbiam czytać trollowe informacje, jak to nastroje wśród nauczycieli się załamują. Ja tego nie zauważyłam, jest wręcz odwrotnie - mówi WP pani Anna, nauczycielka z Olsztyna. - Kolejne informacje odnośnie do rozdawnictwa pokazują nam, jak bardzo nami rząd gardzi. Już raz tak było, w 1993 roku. Wtedy też strajkowałam. I nic nie ugraliśmy, ale i rząd szybko się zmienił... - zauważa.

- Mam informacje, że w wielu rodzinach nauczycielskich nastąpiła mobilizacja - rodziny obiecały strajkującym nauczycielom pomoc finansową. Gdyby myśleć o kwestiach finansowych i o tym, że już pół wypłaty nie zobaczymy, to po co strajkować? Dla mnie to oczywiście duży wydatek. Każdy z nas ma kredyty. Każdy ma normalne życie. Ale takiej mobilizacji nie widziałam od 1993 roku. I nie wycofamy się - dodaje nauczycielka.

WP

Zobacz także: Okrągły stół ws. edukacji na Stadionie Narodowym. Minister zdradza szczegóły

"Teraz już się nie cofniemy"

- Nic mnie nie zatrzyma. Nawet kwestie finansowe - mówi WP pani Mirka z Łodzi. - Teraz już się nie cofniemy. Jak widać finanse są na drugim planie. Tu chodzi o coś więcej. Honor, godność, przyszłość edukacji. A nawet wolność słowa i poglądów. Lekceważenie władzy powoduje tylko wzrost naszej determinacji - podkreśla nauczycielka.

- Trzymamy się dalej - dodaje pani Agnieszka. - Zdania nie zmieniam. Oczywiście obawiam się luki finansowej, ale damy radę z mężem - mówi nauczycielka.

WP

- U mnie mobilizacja stuprocentowa od samego początku - wyznaje pan Łukasz z Lublina. Nauczyciel pytany o kwestie finansowe odpowiada: - Trudno. Na tym polega strajk. Jak będzie mi brakowało, pożyczę. Moja żona, nauczyciel kontraktowy, na macierzyńskim dostaje 1397 zł. Ale teraz bez sensu jest się wycofać. Bo po co było w takim razie strajkować?

I podkreśla: - Tu nie chodzi o te pieniądze. Tylko o jakąkolwiek godność i zmianę polskiej edukacji, jeśli to jeszcze możliwe.

CZYTAJ TEŻ: Strajk nauczycieli 2019. Szkoły nie będą już takie same. Nauczyciele: będziemy wykonywać minimum pracy

Kwestie finansowe decydujące w mniejszych miastach

Zdaniem pana Łukasza kwestie finansowe mogą wpłynąć na strajk na wsiach i w małych miasteczkach. - Dla nauczycieli na wsiach szkoła to jedyne miejsce pracy w okolicy, to logiczne, że tam będzie trudno o dłuższy strajk. To samo w małych miasteczkach - ocenia.

WP

- Niewielu rezygnuje, to pojedyncze osoby. Nie zmienia się nic w poziomie determinacji - wyznaje pani Aleksandra, nauczycielka z Kwidzyna. - Mam nadwyżkę z nadpłaty jednego z kredytów, które skonsolidowałam. Chciałam ją przeznaczyć na wcześniejszą spłatę innego zobowiązania. Ale są sprawy ważne i ważniejsze. Moje zobowiązania powstały między innymi w wyniku wieloletniej pracy w ramach etatu w szkole - zdradza.

- U nas bez zmian. Wszyscy twardo strajkujemy. Kwestie finansowe mnie nie powstrzymają. Jest coś ważniejszego od pieniędzy. Walka z kłamstwem i propagandą, lekceważącym traktowaniem nas przez rządzacych i arogancją władzy. Mam dość. Mam to szczęście, że mąż mój się tym "martwi" i jakoś wszystko ogarnia. Gdyby nie on, już dawno szukałabym lepiej płatnej pracy - dodaje pani Ewa.

CZYTAJ TEŻ: Strajk nauczycieli 2019. Łamistrajki wrogami numer jeden. Strajkujący apeluje: powstrzymajmy tę nienawiść

Fundusz i wsparcie samorządów

Zgodnie z prawem żaden z uczestników akcji protestacyjnej nie dostanie pensji za każdy dzień od 8 kwietnia. Poinformowała o tym w zeszłym tygodniu Regionalna Izba Obrachunkowa w Krakowie, która kontroluje finanse w oświacie i samorządach.

WP

Samorządowcy zapowiadają jednak, że strajkujący nauczyciele dostaną pensje za dni, w których powstrzymują się od pracy. Kodeks pracy przewiduje furtkę, która ma na to pozwolić. Mówiła o tym w "GW" dr Izabela Florczak, prawniczka Uniwersytetu Łódzkiego.

- Pracodawca może zawrzeć z pracownikami porozumienie po zakończeniu strajku, w którym ustali, że nauczyciele otrzymają wynagrodzenie - mówi. Takie porozumienie można uzasadnić np. skalą zjawiska lub czasem jego trwania. - Oba te czynniki już teraz należy uznać za znaczące - stwierdziła dr Florczak.

Przypomnijmy również, że na rzecz strajkujących nauczycieli powstał fundusz strajkowy. Wpłat można dokonywać na specjalny rachunek bankowy. Pieniądze zostaną przekazane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego wszystkim protestującym pracownikom oświaty. Na fundusz wpłacono już ponad 7 mln zł.

CZYTAJ TEŻ: Strajk nauczycieli 2019. Nic nie wskazuje na koniec

WP

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP