Narkotyk "Flakka" dotarł do Polski. W Świnoujściu zmarła pierwsza osoba, która go zażyła

"Flakka" to nowa bardzo niebezpieczna substancja. Nazywana jest "narkotykiem zombie", bo osoba, która je zażywa staje się bardzo agresywna, jest odporna na ból i jest trudna do zatrzymania. W Świnoujściu zmarł mężczyzna, który miał być nim odurzony. Dotarliśmy do nagrania z tego zdarzenia.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nagranie ze Świnoujścia pojawiło się na Youtube
Nagranie ze Świnoujścia pojawiło się na Youtube (Youtube.com)
WP

Narkotyk zombie, zwany "flakka", to potoczna nazwa substancji alfa-PVP (α-Pirolidynopentiofenon), która w swoim chemicznym składzie jest podobna do amfetaminy. W swoim wyglądzie przypomina kolorowy żwir stosowany do dekorowania dna akwarium. Może być różnie zażywany - palony, wstrzykiwany dożylnie, połykany czy wciągany nosem.

Magdzie Żuk podano "narkotyk zombie"? Przeczytaj

Stosowanie "flakki" powoduje, że dramatycznie słabnie motoryka mięśni i ludzie rzeczywiście zaczynają przemieszczać się jak zombie - w spowolnionym tempie, dziwnie powykrzywiani. Ludzie są w euforii, odporni na ból i mają nadludzką siłę.

WP

"Flakka zombie" ma 10-krotnie silniejsze od kokainy właściwości znieczulające. Szybko znajduje zwolenników, bo jest po prostu tani. Według amerykańskich mediów porcja flakki kosztuje zaledwie 5 dolarów, a w Europie można znaleźć narkotyk już za 5 euro, czyli za 20 złotych.

Szok w Świnoujściu. Zobacz filmik z osobą po zażyciu "flakki"

Narkotyk zabijał już w Wielkiej Brytanii i USA, a teraz okazuje się, że dotarł do Polski. Najprawdopodobniej doprowadził do on śmierci mężczyzny w Świnoujściu. Według ustaleń dziennikarzy magazynu "Alarm!" TVP, to właśnie ta substancja odpowiada za jego śmierć.

Świadkowie opisują, że pod koniec czerwca ulicą Grunwaldzką w Świnoujściu szedł podejrzanie zachowujący się mężczyzna. Był dziwnie pobudzony, przewracał się, rzucał się na nadjeżdżające samochody. - Wiem co widziałem i dam się za to pokroić. Takie rzeczy zdarzają się w filmach, w komiksach fantasy. A ja to widziałem na własne oczy - mówi TVP Michał Gruszka, jeden ze świadków

WP

UWAGA - na nagraniu słychać niecenzuralne słowa

Na oczach przechodniów próbował się okaleczyć i podciąć gardło telefonem komórkowym. Przerażeni ludzie wezwali policję, która również miała problemy z zatrzymaniem mężczyzny. Po chwili stracił on przytomność. Na miejsce przyjechało pogotowie, rozpoczęła się reanimacja, ale mężczyzna zmarł. W tej sprawie prowadzone jest dochodzenie.

WP

- Gromadzimy materiały dowodowe. Przeprowadzona została sekcja zwłok mężczyzny. Czekamy na opinie biegłych toksykologów. Wtedy poznamy przyczynę śmierci, dowiemy się, czy mężczyzna był pod wpływem środków psychotropowych - mówi Joanna Sochalska-Biranowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Przysiadł na ławce w parku i zabił kaczkę. W internecie zawrzało

WP
WP
WP