Nadchodzi minimum aktywności słonecznej!
Jakie będą skutki?
Różne fazy aktywności słonecznej
Zwykle postrzegamy Słońce jako nieodłącznego, niezmiennego towarzysza naszego życia. Wschodzi i zachodzi regularnie i wydaje się zawsze identyczne, choć godziny, w których widzimy je na niebie są różne w zależności od pór roku i stref geograficznych. Prawda jest jednak taka, że Słońce posiada niespokojną powierzchnię oraz chłodniejsze miejsca, znane jako plamy słoneczne.
Wspomniane plamy są łatwe do obserwacji astronomicznych i stanowią niezbity dowód na to, że Słońce nie jest do końca stabilne. Od początków XVII wieku ludzkość potrafi z dużą dokładnością obliczać aktualną liczbę plam na tej gwieździe. Charakterystyczne są cykle słoneczne związane z różną liczbą owych plam - zwykle trwają one po 11 lat. Czasem jednak czas ten ulega nieznacznemu przedłużeniu lub skróceniu. Istnieje jednakże także inny schemat aktywności słonecznej, zwany Cyklem Gleisberga, który dotyczy znacznie dłuższych okresów - po 80-90 lat. Jeden Cykl Gleisberga zawiera w sobie kilka jedenastoletnich "mikrocykli". Wygląda na to, że właśnie zbliżamy się do minimum, czyli dużego spadku aktywności Słońca.
(rt)
Zobacz więcej w serwisie pogoda.
Zaburzenia cykli
Istnieją także zaburzenia opisywanych cykli. Od 1645 do 1715 roku mieliśmy do czynienia z bardzo niską aktywnością słoneczną, znaną jako Minimum Maundera. Z kolei w latach 1790-1820 wystąpił okres, w którym oscylacje były znacznie mniejsze - mowa o Minimum Daltona. Do dziś nie udało się ustalić z absolutną pewnością, dlaczego owe minima i maksima następują. Jest jednak oczywiste, że aktywność słoneczna wykazuje znaczącą zmienność.
Zobacz więcej w serwisie pogoda.
Minimum nadchodzi?
W ostatnim czasie wiele mówiło się o nietypowo niskiej aktywności słonecznej, mimo że według długoterminowych i krótkoterminowych cykli, plam słonecznych powinno być dużo. Obecne "maksimum" jest o około połowę słabsze niż poprzednie. Sytuacja jest zastanawiająca i, choć Słońce bywa nieprzewidywalne, naukowcy nie potrafią jej wyjaśnić. Badanie tej gwiazdy jest niezwykle trudne ze względu na jej odległość od Ziemi oraz gigantyczną temperaturę (około 5505 stopni Celsjusza na powierzchni).
Zobacz więcej w serwisie pogoda.
Powtórka sprzed ponad dwóch wieków?
Warto zauważyć, że obecny, 24. cykl słoneczny, wykazuje spore podobieństwo do wczesnych etapów Minimum Daltona. Wówczas również kolejne minima i maksima stawały się coraz słabsze, stanowiąc zaledwie połowę typowej aktywności Słońca. Jeżeli nastąpi powtórka sytuacji z przełomu XVIII i XIX wieku, to nadchodzący cykl 25. będzie podobny do obecnego. Oznacza to, że czeka nas kilka dekad ze stosunkowo mało aktywnym Słońcem.
Zobacz więcej w serwisie pogoda.
Bardzo ostre zimy
Część mediów porusza w tym kontekście temat możliwego "globalnego ochłodzenia". Jest w tym sporo logiki, ponieważ aktywność słoneczna koreluje z temperaturami na Ziemi, przede wszystkim w okresach zimowych. Podczas Minimum Maundera mówiło się o tzw. "małej epoce lodowej", okresie niezwykle ostrych, z dzisiejszej perspektywy, zim. Istnieją dowody na to, że zamarzały wówczas w całości Tamiza i Sekwana, a na tafli skutego lodem Bałtyku stawiano sezonowe karczmy. Mrozy w Polsce zapewne regularnie przekraczały 30 stopni na minusie, a temperatury rzędu minus 40 nie były, według kronik, rzadkością. Choć temperatur nie mierzono wówczas powszechnie w obecnie praktykowany sposób, to jednak relacje dotyczące m.in. pękających od mrozu drzew mogą posłużyć jako probierz ówczesnej sytuacji meteorologicznej.
Zobacz więcej w serwisie pogoda.
Jakie będą skutki?
Jeżeli rzeczywiście dojdzie do zjawiska zbliżonego do Minimum Daltona, w najbliższym czasie należy spodziewać się ostrzejszych zim niż w poprzednich latach. Nie należy jednak sądzić, że będzie to koniec globalnego ocieplenia. Nowe minimum słoneczne nie zdoła go ani zwolnić, ani zatrzymać, a jedynie tymczasowo ukryje jego efekty. Najpóźniej za kilkadziesiąt lat nastąpi bowiem kolejne maksimum, podczas którego skutki zmian klimatu odczujemy ze wzmożoną siłą. Czynniki antropogennego ocieplenia oraz naturalnej wysokiej aktywności słonecznej nałożą się bowiem na siebie, co spowoduje bardzo silny wzrost temperatur.
Zanim dowiemy się, czy Słońce rzeczywiście weszło w fazę silnego minimum, czy też tylko trwający cykl 24. jest nietypowy, minie jeszcze kilka lat. W każdym razie, można mieć absolutną pewność, że Słońce w końcu się "obudzi". Nie wiemy jedynie, kiedy dokładnie to nastąpi.
(rt)
Zobacz więcej w serwisie pogoda.