"Na wsi mówili, że nasze spotkania to zlot czarownic. Mąż wpadł po jedną z koleżanek i kazał jej wracać do domu"
(WP/Maciej Stanik)

"Na wsi mówili, że nasze spotkania to zlot czarownic. Mąż wpadł po jedną z koleżanek i kazał jej wracać do domu"

Agnieszka Odachowska z Pyrzyc (woj. zachodniopomorskie) jest ekspertką w pozyskiwaniu pieniędzy z UE dla lokalnej społeczności. - Wybudowaliśmy nowoczesny żłobek za 3 mln zł i dzienny dom seniora za ponad 1 mln. Zdobycie nawet wielkich sum jest o wiele prostsze, niż zmiana ludzkiej mentalności i walka o prawa kobiet na polskiej wsi - podkreśla w rozmowie z WP.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

_W ramach akcji "Polska PRO100" z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości zapytaliśmy Polaków, jaka ich zdaniem jest Polska. Agnieszka Odachowska z Pyrzyc napisała nam, że "TAJEMNICZA". Dlaczego tak uważa? Pojechaliśmy, by z nią porozmawiać. _

Na stulecie niepodległości chcemy dowiedzieć się jaka jest Wasza Polska. Piękna? Ważna? A może smaczna? Na adres polskapro100@grupawp.pl wyślijcie nam jeden przymiotnik, który Waszym zadaniem najlepiej opisuje Polskę. I wyjaśnijcie, dlaczego akurat ten przymiotnik jest dla Was najbardziej odpowiedni.

Malownicze jeziora Miedwie i Płoń, między nimi pola uprawne i łąki, a w środku maleńka wieś Zaborsko. Kto by pomyślał, że to tutaj powstają dziesiątki projektów, które aktywizują potem kobiety w całej Polsce. Są odpowiedzią na lokalne potrzeby, ale pomagają rozwiązywać podobne problemy wielu regionów. Wieś położona jest na malowniczym styku wzniesień morenowych i pradoliny Miedwia. Dlaczego spotykamy się akurat tutaj (10 km od Pyrzyc)?

- Znajduje się tu przepiękny skansen. Gdy chciałyśmy mówić o prawach kobiet, niechętnie nas przyjmowano. Na wsi żartowano, że to zlot czarownic. Z moją koleżanką Kasią stworzyłyśmy więc to miejsce, by mieć choć jeden kąt, gdzie można spokojnie się spotkać - mówi pani Agnieszka.

Agnieszka Odachowska to była wiceburmistrzyni Pyrzyc, prezeska Fundacji Razem Dla Rozwoju Obszarów Wiejskich, lokalna liderka Kongresu Kobiet i dyrektorka Lokalnej Grupy Działania Ziemia Pyrzycka. Teraz z ramienia PSL walczy o fotel burmistrza Pyrzyc.

Wspomina, że gdy w przeszłości mężczyźni dowiadywali się, że ich żony spotykają się z feministkami, bali się ośmieszenia przed kolegami. Jeden z nich wpadł na spotkanie w Krzemlinie i zrobił awanturę. - Krzyczał, że przez takie rzeczy są rozwody i zabrał żonę do domu - wspomina Odachowska. Dlatego trzeba było zacząć szukać spokojnego miejsca.

Ale skansen to tylko jedna z dziesiątek inicjatyw, jakie Odachowska ma na swoim koncie. W sumie udało jej się pozyskać ponad 14,7 mln zł. Były to pieniądze na żłobki i przedszkola, warsztaty i szkolenia, domy seniora, a nawet myjnię samochodową prowadzoną później przed kobiety.

- Dziewczyny ze Stargardu szukały pomysłu na biznes. Nie ma rzeczy niemożliwych, więc otworzyły serwis wymiany opon i mycia aut. Udało nam się zdobyć dofinansowanie z OWES i bardzo dobrze im szło. Niestety, gdy pomoc ze strony państwa się kończy, utrzymanie firmy w tym regionie nie jest łatwe - przyznaje.

Nauczycielka religii i radna SLD

Odachowska podkreśla, że "rozdawnictwo pieniędzy przez PiS tylko potęguje problemy w regionie".

- Ale przecież w zachodniej Polsce wciąż niepokonana jest Platforma. Pokazuje to większość sondaży - stwierdzam.

- Ten schemat nie jest już aktualny. Obecnie nawet tutaj zaczyna dominować PiS. To zdecydowanie efekt 500+. Dobrze, że ludziom się poprawiło, ale co będzie, gdy dzieci dorosną, a te kobiety będą musiały wrócić do pracy? - pyta moja rozmówczyni.

Jej zdaniem Prawo i Sprawiedliwość ma coraz mocniejszą pozycję w regionie. Podobno jest to m.in. efekt zawłaszczenia kościoła katolickiego, który ma na Polaków ogromny wpływ.

- Z tego co wiem, uczyła pani religii - mówię.

- I bardzo to lubiłam. Uważam jednak, że człowiek musi być wzorem zasad, które wyznaje. Uczyłam dzieci, ale przyszedł taki moment, że poznałam mężczyznę, wiec nie byłam już ideałem. Nie można uczyć dzieci nie stosując w pełni przykazań. To wbrew moim zasadom - zaznacza.

Mówi o sobie, że jest "wierzącą lewaczką". Gdy podczas kazania usłyszała zdanie, które uznała za nieodpowiednie, wstała i głośno o tym powiedziała, potem wyszła. - Kościół nie może być twarzą PiS ani żadnej partii. Mam wielu przyjaciół księży, którzy podobnie jak ja uważają, ze należy oddzielić państwo od Kościoła - dodaje.

Źródło: Skansen Jeziorak

Malownicza okolica woj. zachodniopomorskiego, Foto: Skansen Jeziorak

Swoją przygodę z polityką samorządową rozpoczęła bardzo wcześnie i w sumie przez przypadek. Znajomy rodziców szukał młodych twarzy na listy SLD. - Byłam po 20-stce i nie traktowałam tego poważnie. Razem z dwójką znajomych bawiliśmy się w kampanię wyborczą. Gdy okazało się, że weszliśmy do Rady, byliśmy zszokowani - przyznaje.

Najbardziej zaniepokoiło ją, gdy dowiedziała się o dyscyplinie partyjnej. Wcześniej myślała, że jako samorządowiec będzie mogła podejmować wyłącznie decyzje zgodne z własnym sumieniem. Szybko zobaczyła dość brutalną twarz polityki. Przygoda z SLD trwała około 6 lat. Potem próbowała sił w SdPL Marka Borowskiego, ale szybko się wycofała i odeszła z polityki.

Dziś znów nie chce mieszać się w partyjne spory, ale przyznaje, że zgodziła się na propozycję kandydowania z list Polskiego Stronnictwa Ludowego.

- Tak naprawdę PO i PiS-u nie widać u nas na co dzień, a parlamentarzyści pojawiają się przed wyborami. Przez całą ostatnią kadencję Platforma uaktywniła się tylko na zbieranie podpisów pod ustawą aborcyjną. Ale nikt z tych dwóch partii nie myśli lokalnie. Kobiety w Warszawie i Krakowie idą na Czarny Marsz i mówią, co chcą. Gdy my w urzędzie założyłyśmy czarne koszulki, natychmiast zwrócono nam uwagę. Dziewczyny, które tutaj wyszłyby na miasto, nie byłyby anonimowe. Każdy je tu zna i wytykałby palcami. W Platformie tego nie rozumieją i dlatego nie pomagają kobietom w odpowiedni sposób - podkreśla Odachowska.

Jej zdaniem, jeśli matka chce urodzić piątkę dzieci i spełnia się pracując w domu, to bardzo dobrze. Ale nie można piętnować tych kobiet, które wybierają inną drogę.

Źródło: WP/Maciej Stanik

Agnieszka Odachowska zapewnia, że ma już listę pomysłów na rozwinięcie Pyrzyc/ Foto: Maciej Stanik

Feministyczną rewolucję rozpoczęły sołtyski

Skansen "Jeziorak" gdzie jesteśmy, pełnił pierwotnie funkcję miejsca spotkań kobiet walczących o swoje prawa. Ponieważ wiele lat zaangażowania znacząco zmieniło sytuację w regionie, teraz budynek, to miejsce prezentacji lokalnego rzemiosła i obyczajów. Dzieciaki uczą się tu tego, na co brakuje czasu w szkole.

- Pieczemy mazurki, chleb i pierniki. Robimy decoupage (dekupaż - red.), budki dla ptaków, palmy wielkanocne i wypalamy świeczki - mówi mi Katarzyna Kosno, właścicielka tego miejsca. Od dawna współpracuje z Odachowską i pełni funkcję wicepełnomocniczki Kongresu Kobiet - Pyrzyce 2018.

- Pełnomocniczka, burmistrzyni? To konieczne? - pytam.

- Rozumiem, że chodzi panu o końcówki - śmieje się pani Agnieszka. - Osobiście zainteresowałam się tym już ponad 10 lat temu. Wtedy niektóre kobiety, które wygrały w wyborach, prosiły o tabliczki "sołtyska" zamiast "sołtys". Urzędniczka długo się opierała i twierdziła, że to bez sensu, ale w końcu uległa. Moim zdaniem to ważne i od najmłodszych lat powinniśmy przyzwyczajać dzieci do stosowania tych odmian.

- A jednak na ostatnim z plakatów informuje już pani o kandydowaniu na urząd burmistrza, a nie burmistrzyni.

- To prawda. Zwracano mi uwagę, że przepisy i konstytucja nie przewidują pełnienia funkcji burmistrzyni. By nie wprowadzać zbędnego zamieszania wróciłam więc do podstawowej wersji.

Źródło: WP/Maciej Stanik

Agnieszka Odachowska i Katarzyna Kosno chciały, by skansen był miejscem nauki i kultury/ Foto: Maciej Stanik

Jak sprzedać Niemcom polskie produkty?

Agnieszkę Odachowką odwiedziłem w ramach akcji WP "Polska Pro100" z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości.

- 11 listopada to tutaj ważna data? - dopytuję.

- U nas historycznie wygląda to byle jak. W sumie są to ziemie, które wcale nie były naszą własnością. O odzyskaniu niepodległości my możemy powiedzieć po II wojnie światowej - mówi.

Podkreśla, że w regionie nie było spektakularnych wydarzeń ani bohaterów, których można by szczególnie upamiętniać. - Ale organizujemy oczywiście szereg uroczystości historycznych, występów i apeli - dodaje.

Jak przystało na prężnie działającą w regionie sekcję kobiecą, także w takich sytuacjach nie może zabraknąć odwołania do płci. Już kilka dni temu odbyło się więc spotkanie "100-lecie odzyskania praw kobiet", na którym wspominano symboliczne udzielenie kobietom przez Piłsudskiego praw do głosowania w wyborach.

Chociaż jestem w tych okolicach od kilku godzin, od razu zauważam jakie problemy trapią mieszkańców regionu. Sąsiednie miasteczka i wsie sprawiają wrażenie opuszczonych. W wielu oknach nie świecą się światła, a przed domami widać kartkę "Na sprzedaż". Młodzi wyjechali m.in. do pracy w Niemczech i Irlandii. Na miejscu nie mają wielu perspektyw.

Starsi przeważnie zajmują się rolnictwem. Wielu wsiada też w specjalne busiki i codziennie rano przekracza granicę na Odrze, by dotrzeć do pracy w niemieckich fabrykach.

- Nie jest to łatwe, ale staramy się wykorzystywać zalety dużego i bogatego sąsiada, a nie tylko narzekać na wady. Teraz planujemy budowę tzw. inkubatora kuchennego. Lokalni sprzedawcy robią świetne rzeczy, ale skala produkcji jest zbyt mała, by konkurować z gigantami. Specjalistyczny sprzęt ma nam pomóc łączyć siły kilku przedsiębiorców - mówi Odachowska. Chodzi m.in. o sprzedawanie do Niemiec polskich pierogów, gęsiny, czy choćby soku z malin.

- Nie ma się co oszukiwać, że jest łatwo. Ale lista sukcesów jakie mamy już na swoim koncie pokazuje, że kropla drąży skałę - podkreśla.

- A dlaczego na pytanie: "Jaka jest Polska?", odpowiedziała nam pani, że "tajemnicza"?

- Mamy tu w okolicy piękny Krzywy Las. Moim zdaniem jest on jak Polska, bo wciąż nieznany i tajemniczy. Ma bardzo powyginane drzewa, ale o mocnych korzeniach i nie poddające się nawet siłom natury. I tak jak Polak ciągle walczy o swoje prawa i demokrację, tak te drzewa zasadzone jeszcze w latach 30. XX wieku wydają się być niezniszczalne.

Źródło: Wikipedia.org/Kengi

Ten reportaż, to tylko jeden z dziesięciu, które Wirtualna Polska przygotowała w ramach akcji "Polska Pro100" z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości! Kolejne z nich ukazują się w każdą środę. Inspirowane są historiami zwykłych, niezwykłych ludzi.

W piątki debiutują Facecje prezentujące z przymrużeniem oka jedno wydarzenie z każdej dekady z ostatnich 100 lat.

Z kolei reportaże wybrane i opatrzone wstępem Mariusza Szczygła z "100/XX. Antologia polskiego reportażu XX wieku" specjalnie dla czytelników WP publikowane są w soboty.

Napisz do WP i zostań bohaterem naszego reportażu

Zobacz także:

Rolnik uczcił pamięć o polskich bohaterach. By to pokazać, musieliśmy użyć drona

Z małego bistro po najpopularniejsze programy kulinarne. "To Polska daje takie możliwości"

Jego filmiki bawią miliony polskich internautów. Vin Milton prowokuje ich, jak nikt inny

Polub WP Wiadomości