Dotychczasowe demonstracje przebiegały spokojnie, a policja nie interweniowała.
W ciągu dwóch ostatnich dni na ulicach stolicy kraju, Kiszyniowa, protestowało około 15 tysięcy osób. Ich zdaniem, zmiany w podręcznikach i obowiązkowa nauka języka rosyjskiego jest zagrożeniem dla mołdawskiej kultury i języka.
Dwie trzecie mieszkańców Mołdawii jest pochodzenia rumuńskiego, a jedna trzecia to ludność rosyjskojęzyczna.
Prezydent Mołdawii Władimir Woronin oskarżył o organizowanie protestów opozycyjną Mołdawską Partię Chrześcijańsko-Demokratyczną, która w ten sposób chce - jego zdaniem - zwiększyć swoje szanse przed wyborami w przyszłym miesiącu.(iza)