Między Budapesztem a Brukselą. Nawet politycy PiS-u gubią się w tłumaczeniach Ziobry
- Broń Boże nie spotykać się z Ziobrą! - mówi WP jeden z polityków PiS, zapytany o wizytę prezydenta Karola Nawrockiego na Węgrzech. To tam przebywał ostatnio, ukrywający się przed polskim wymiarem sprawiedliwości, były prokurator generalny. Zdezorientowani politycy PiS-u nie wiedzą już, jak go tłumaczyć.
W partii Jarosława Kaczyńskiego nikt nie pali się do jego obrony. Politycy PiS mówią już wprost: temat Ziobry nam szkodzi.
Poseł PiS Zbigniew Ziobro przez ostatnie tygodnie był na Węgrzech, ale w czwartek 4 grudnia w telewizji wPolsce24 stwierdził, że opuścił Budapeszt i jest obecnie w Brukseli. Polscy śledczy chcą postawić byłemu ministrowi sprawiedliwości 26 zarzutów w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości.
Polityk PiS: - Mamy badania, wedle których duża część naszych wyborców uważa, że Ziobro PiS-owi po prostu szkodzi.
Kolejny rozmówca: - Nikt nie ma ochoty rozmawiać o Ziobrze. Każdy się wzdryga, zmienia temat.
Poseł PiS: - Bo temat jest niewygodny. To jest jasne. Stąd wyznaczenie posiedzenia aresztowego tuż przed świętami. Żeby przywalić w nas Ziobrą. Wymiar niesprawiedliwości jest na skinienie Tuska.
To subiektywna opinia polityków PiS.
Niektórzy przedstawiciele formacji Jarosława Kaczyńskiego już wprost mówią, że sprawa byłego ministra sprawiedliwości - a zwłaszcza jego wyjazd na Węgry - jest dla partii destrukcyjna.
- To oczywiście nas topi - wprost przyznał w Sejmie Ryszard Terlecki z PiS, pytany o pobyt Ziobry na Węgrzech. Zgodził się z nim poseł PiS Paweł Jabłoński. - Co do kwestii wizerunkowych, pan marszałek Terlecki ma rację [że temat Ziobry szkodzi PiS - red.] - powiedział w programie "Tłit" Wirtualnej Polski.
- Dlaczego mamy tłumaczyć się z ucieczki Ziobry? - pyta część polityków PiS. Nie mają ochoty, ale odpowiedź jest prosta - bo tak zalecił ich szef, Jarosław Kaczyński. - To igrzyska, które służą do przykrywania kompromitacji rządu Donalda Tuska - twierdzi zgodnie z partyjnym przekazem szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.
Jak mówi WP, "zarzuty wobec ministra Ziobry są bezpodstawne w świetle działań koalicji 13 grudnia". - Polacy mają dość teatru Tuska i ustawek jego rządu - twierdzi w rozmowie z WP Błaszczak.
Czy Ziobro powinien wrócić do Polski? - Gdyby w Polsce była normalna sytuacja w wymiarze sprawiedliwości, to Zbigniew Ziobro nigdy nie podjąłby decyzji, by zostać na Węgrzech - twierdzi poseł Jacek Sasin. Przekonuje, że Ziobro jest "wolnym człowiekiem i ma prawo przebywać tam, gdzie ma ochotę".
Trybunał Stanu dla Ziobry. Jabłoński podburzony: Teraz pan mi coś wmawia!
Sasin wręcz chwali Ziobrę. - Jest jednym z najodważniejszych ludzi, jakich poznałem. Człowiek, który od tylu lat walczy z zorganizowaną przestępczością w Polsce, nie bał się rzucać wyzwania potężnym bandytom i mafiom, jest człowiekiem bardzo odważnym.
Dlaczego zatem obawia się wymiaru sprawiedliwości? - Bo jest ciężko chory - tłumaczy Sasin.
- Działania prokuratury i niestety już sądów, bo też są nielegalnie obsadzane, pokazują, że jedynym celem jest polityczna zemsta wobec opozycji, w tym przypadku Zbigniewa Ziobry - mówi Wirtualnej Polsce poseł PiS Marcin Horała.
Czy jego zdaniem powinien wrócić do Polski? - To decyzja pana ministra. Wszyscy wiemy, że nie może w Polsce liczyć na uczciwe wyjaśnienie swojej sprawy - uważa poseł.
Wyciek kontrolowany
A co na to inni? Mówi sceptyk Ziobry w PiS: - Zamiast skupiać się na drożyźnie, zapaści w ochronie zdrowia, finansach, aferach rządowych, gadamy o ucieczce Ziobry. Mnie się nie chce z tego tłumaczyć.
Naszych rozmówców z PiS szczególnie zirytowały maile ujawnione przez Onet, które jasno pokazują, jak z Funduszu Sprawiedliwości korzystali przyboczni Ziobry - jak posłowie Marcin Romanowski czy Maria Kurowska. - Szczerze mówiąc, to jest dla nich kompromitujące. Z drugiej strony nie ma przypadku, że te maile wyciekają dzisiaj, niedługo przed posiedzeniem aresztowym. To przygotowywanie gruntu pod przedświąteczną g...burzę - twierdzi jeden z polityków PiS.
Do sprawy odniósł się w tym tygodniu Jarosław Kaczyński, który 6 lat temu przestrzegał Ziobrę i jego ludzi przed wykorzystywaniem Funduszu Sprawiedliwości dla celów wyborczych. Nawiązał również do Trybunału Stanu, przed którym Ziobrę chce postawić Sejm.
- Trybunał Stanu to jest instytucja w istocie martwa i w istocie nie ma sensu. A poza tym, czym zasłużył pan minister Ziobro na Trybunał Stanu? Niczym - stwierdził prezes w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie. Wspomniał też o liście z 2019 r., który wysłał do Ziobry.
- Taka afera (jak sprawa Funduszu Sprawiedliwości - red.) to jest w głowach ludzi PO. List pisałem po prostu, żeby ostrzec przed - powiedzmy sobie - dyskryminacją posłów PiS - przyznał wprost prezes PiS.
Kaczyński przyznał tym samym - być może mimowolnie - że ludzie Ziobry korzystali z Funduszu, by osiągać lepsze wyniki wyborcze. A poszkodowani byli inni posłowie PiS, niezwiązani z ówczesną Solidarną Polską.
"Funkcyjni" politycy PiS jednak Ziobry bronią. - Politycy KO wydają już wyroki, piszą, ile lat "powinien siedzieć" minister Ziobro. To jest skandaliczne. Jaki to jest standard kraju demokratycznego? Nie! To jest komuna - grzmi w rozmowie z WP Mariusz Błaszczak.
Nie wszyscy są jednak tak gorliwi. - Ja nie wiem, jak wyglądało funkcjonowanie Funduszu Sprawiedliwości. To było inne ministerstwo. Ja się tym zupełnie nie zajmowałem. Jeśli doszło do naruszenia procedur, to powinien ten, kto naruszył procedury, ponieść odpowiedzialność - powiedział Wirtualnej Polsce poseł PiS Paweł Jabłoński.
Jednocześnie polityk twierdzi, że termin posiedzenia aresztowego wybrany został tak, by zaszkodzić PiS-owi. - Aresztowanie człowieka na etapie procesu, i to zresztą takim paradoksalnym, że proces się toczy wstępnie dwa lata, bo to śledztwo prawie dwa lata trwa, to nagle, po dwóch latach stwierdzają, że chcą go aresztować, akurat takim czystym przypadkiem, dwa dni przed świętami Bożego Narodzenia. No cóż za zbieg okoliczności - próbuje kpić Jabłoński.
List ws. Ziobry
1 lipca 2024 r. "Gazeta Wyborcza" napisała, że przed wyborami w 2019 r. prezes PiS zwrócił się do ministra sprawiedliwości "o natychmiastowe zakazanie kandydatom Solidarnej Polski korzystania z Funduszu Sprawiedliwości w kampanii wyborczej".
- Z tego listu wynikało, że może dochodzić do nieprawidłowości w zakresie wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości, a mianowicie wykorzystywania ich do kampanii wyborczej członków partii, której wówczas Zbigniew Ziobro był szefem - mówiła rzeczniczka prokuratora generalnego prok. Anna Adamiak. - To pismo w istocie stanowiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa - dodawała.
Ziobro, który przebywał w Budapeszcie, nie zadeklarował jednoznacznie ani że wystąpi o azyl polityczny na Węgrzech, ani że wróci do Polski. - Zamierzam się bronić, zamierzam używać słowa, zamierzam używać prawdy - podkreślił w jednym z wywiadów.
Dodał też, że przyjdzie czas, aby "każdy z tych zarzutów wyjaśnić, bo nie ma nic do ukrycia". Ziobro mówił też, że wniosek o aresztowanie go to "czysta zemsta Tuska za śledztwa ujawniające gigantyczne złodziejstwo w jego otoczeniu".
Posłowie koalicji rządowej złożą wstępny wniosek w sprawie postawienia Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu. Decyzja w tej sprawie miała zapaść podczas spotkania liderów koalicji rządowej. Zgodnie z konstytucją i ustawą o TS z wnioskiem ws. pociągnięcia do odpowiedzialności konstytucyjnej ministra może wystąpić prezydent lub grupa co najmniej 115 posłów.
Chcą tymczasowego aresztu dla Ziobry
Przypomnijmy, że z aktualnym wnioskiem o zatrzymanie i aresztowanie na trzy miesiące posła PiS i byłego ministra sprawiedliwości wystąpiła prokuratura. Zamierza mu przedstawić 26 zarzutów karnych. Posłowie zgodzili się na uchylenie immunitetu poselskiego Ziobry, a także na jego zatrzymanie i aresztowanie.
W tzw. przekazie dnia PiS, który widziała Wirtualna Polska, o Ziobrze wprost mowy nie ma. Jest mowa o działaniach ministra Żurka.
"To kolejny etap przejęcia wymiaru sprawiedliwości: najpierw nielegalne przejęcie prokuratury. Potem odwoływanie prezesów sądów wbrew negatywnym opiniom kolegiów sędziowskich. Teraz likwidacja losowania sędziów i wprowadzenie ręcznego sterowania składami" - czytaliśmy w briefie.
A to ma oznaczać wedle PiS jedno: Ziobro w Polsce nie ma szans na sprawiedliwy proces.
Zbigniewa Ziobry broni także Pałac Prezydencki. - Tam nie ma żadnego złamania dyscypliny finansów publicznych. Tam nie ma działania niezgodnego z ustawą, bo ta ustawa na to pozwalała. Mamy do czynienia z polityczną wendetą - mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski szef kancelarii Karola Nawrockiego Zbigniew Bogucki.
Prezydent Nawrocki ze Zbigniewem Ziobrą jednak się w Budapeszcie nie spotkał. A mógł. Były minister sprawiedliwości i poseł PiS ponoć bardzo na to liczył.
Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski