WP

Marcinkiewicz: prezes IPN musi być bezwzględnie uczciwy

Premier Kazimierz Marcinkiewicz uważa, że
jeśli potwierdzą się doniesienia prasowe o domniemanym udziale
Janusza Kurtyki w przecieku akt Instytutu Pamięci Narodowej
obciążających Andrzeja Przewoźnika, powinien być przeprowadzony
nowy konkurs na szefa IPN.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

W stosunku do osoby piastującej urząd szefa Instytut Pamięci Narodowej nie powinno być znaków zapytania - powiedział premier w porannym programie "Gość Radia Zet" Na pytanie, czy dla dobra IPN konkurs powinien być przeprowadzony jeszcze raz, Marcinkiewicz powiedział, że jeśli to się potwierdzi, to oczywiście tak.

PiS i PO chcą, by Janusz Kurtyka wyjaśnił doniesienia mediów o jego rzekomym udziale w przecieku akt Instytutu Pamięci Narodowej obciążających Andrzeja Przewoźnika. Od tego kluby uzależniają poparcie kandydatury Kurtyki na prezesa IPN w przyszłotygodniowym głosowaniu w Senacie.

Sprawa dotyczy notatki kaprala SB Pawła Kosiby, jaką kilka miesięcy temu były działacz opozycji Zbigniew Fijak przekazał mediom, a którą uzyskał w krakowskim IPN. Sugerowała ona współpracę kandydata na prezesa IPN Andrzeja Przewoźnika z SB. We wrześniu Przewoźnik został wykluczony z konkursu na prezesa IPN. W listopadzie Sąd Lustracyjny orzekł, że Przewoźnik nie był agentem. W grudniu Sejm wybrał na prezesa IPN Janusza Kurtykę. Nad kandydaturą tą głosować będzie jeszcze Senat.

WP

Według "Gazety Wyborczej", Kurtyka wiedział, że dokument przekazany przez krakowski oddział Instytutu, którym kieruje, wykluczy jego konkurenta Przewoźnika z konkursu na prezesa Instytutu.

Kurtyka zapowiedział we wtorek wieczorem w TVN 24, że nie zrezygnuje z kandydowania na prezesa IPN, do czego wzywa go SLD. Dodał, że obecna kampania jest inspirowana, a dokumenty do niej dostarcza część struktur IPN, co trzeba będzie w przyszłości wyjaśnić. Oświadczył też m.in., że gdyby zablokował udostępnianie akt Fijakowi, to wykroczyłby przeciw swoim uprawnieniom.

Polub WP Wiadomości
WP
WP