Trwa ładowanie...
d1xrba2
Lockdown w Polsce przed Wielkanocą? "Bezradny rząd podejmuje decyzje na ślepo"

Lockdown w Polsce przed Wielkanocą? "Bezradny rząd podejmuje decyzje na ślepo"

Główny doradca Mateusza Morawieckiego ws. COVID-19 nie wyklucza, że dojdzie do lockdownu przed Wielkanocą. Leszek Miller uważa, że to dowód na to, że dotychczasowe obostrzenia nie były właściwe. Były premier podkreśla, że przedsiębiorcy zaczynają ogłaszać swoje sądowe wygrane z rządem, bo podstawa prawna decyzji ws. lockdownu była obalana. Według europosła powodem jest to, że rząd nie wprowadził stanu nadzwyczajnego. Miller wyjaśniał, że gdyby on był premierem, to starałby się porozumieć z opozycją i szedłby właśnie w tym kierunku. Polityk zaznacza, że Polacy nie stosują się do obostrzeń, a policja nie zawsze tego przestrzega. Jako przykład podaje protesty kibiców i te w ramach Strajku Kobiet. - Policja kobiet się nie boi, a kibiców tak - komentuje Miller. Były premier zwraca uwagę na "zatrważające tempo zakażeń". - Bezradny rząd podejmuje decyzję trochę na ślepo - ocenia.

Panie premierze, a jak pan ocenia Rozwiń

Transkrypcja:

Panie premierze, a jak pan ocenia działania polskiego rządu w kontekście walki z pandemią? Mamy coraz gorszą sytuację, zbliża się Wielkanoc, a główny doradca premiera w sprawie koronawirusa właśnie nie wyklucza, że będzie zamknięcie kraju i zakaz przemieszczania się przed Wielkanocą. No cóż, to jest dowód na to, że dotychczasowe środki zaradcze i techniki, które zostały zastosowane, nie były właściwe. Niech pan zauważy, że zaczynają biznesmeni, przedsiębiorcy ogłaszać, że właśnie wygrali w sądach z rządem, dlatego że podstawa prawna tych wszystkich decyzji o lockdownie była przez sąd obalana. To się na pewno nasili. Ale to się bierze stąd, że sąd nie chciał - przepraszam - rząd nie chciał użyć jednego ze stanów nadzwyczajnych. I gdyby wtedy rząd to uczynił, to mielibyśmy, jak sądzę, zupełnie inną sytuację. To znów skorzystam z wyjątkowej okazji, że goszczę byłego premiera. Gdyby pan był dzisiaj premierem, dokładnie w tej sytuacji pandemicznej, w jakiej się znajdujemy, jaka by była pana decyzja? Twardy, pełny lockdown, odmrażanie gospodarki w reżimie sanitarnym - co by pan postanowił, panie premierze? Postarałbym się porozumieć z opozycją i szedłbym w kierunku ogłoszenia stanu nadzwyczajnego. Tym bardziej, że opozycja się tego domagała. To znaczy oczywiście różne restrykcje w stosunku do obywateli, w stosunku do przemysłu i tak dalej, ale to też jest szansa na to, byłaby szansa na to, że w ciągu dwóch, trzech, czterech tygodni tą pandemię się zdławi. A tak to ona ma w Polsce taki charakter pełzający. Obywatele nie chcą chodzić w maskach, obywatele spotykają się na różnych masowych imprezach. Policja raz interweniuje, raz nie. Jak kibice robią manifestację pod stadionem Legii, to policja nie interweniuje. Jak kobiety maszerują po warszawskich ulicach pod hasłami Strajku Kobiet, to policja bardzo chętnie interweniuje. Pewnie policja kobiet się nie boi, a kibiców się boi, prawda. I to wszystko składa się na taki obraz, że mamy wręcz zatrważające tempo rosnących zakażeń. Do tego jeszcze dochodzi to, że liczba osób testowanych jest w dalszym ciągu mała. I w sumie to się wszystko sprowadza do sytuacji, w której bezradny rząd będzie podejmować takie decyzje trochę na ślepo. Dzisiaj tak, pojutrze inaczej. To wszystko jest, wie pan, bardzo niepokojące.
d1xrba2
d1xrba2
Więcej tematów