Trwa ładowanie...
dhl0jnc
Koronawirus. Optymizm członka rady ds. COVID-19 przy premierze Morawieckim

Koronawirus. Optymizm członka rady ds. COVID-19 przy premierze Morawieckim

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w czwartek o 27 887 zakażeniach koronawirusem. Zanotowano także rekord pandemii - w na COVID-19 zmarły 954 osoby. - Należało się spodziewać takiego wyniku, ponieważ liczba zgonów będzie wzrastała w tej chwili. To następuje w pewnym opóźnieniu od 2 do 3 tygodni po wzroście zidentyfikowanych zakażeń - zwracał uwagę w programie "Newsroom" WP prof. Robert Flisiak. Lekarz dodał, że czwartkowy "rekord" zgonów to tak naprawdę skumulowana liczba zgonów zaraportowanych po świętach. - Ja jestem optymistą zawsze i dlatego patrzę na wyniki z perspektywy tych tygodni i miesięcy, kiedy obserwowaliśmy ciągły wzrost. Patrzę na stabilizację, jako trend optymistyczny (...). Co nie znaczy, że mamy się uspokoić, bo do wygaszenia epidemii jeszcze daleka droga - dodał członek rady ds. COVID-19 przy premierze.

Blisko 1000 zgonów to są ostatnie Rozwiń

Transkrypcja:

Blisko 1000 zgonów to są ostatnie dzisiejsze dane Ministerstwa Zdrowia. 1000 zgonów spowodowanych COVID-19 i chorobami współistniejącymi. I co prawda resort tłumaczy, że to efekt sposobu raportowania, pewne nagromadzenie świąteczne, to jednak to są dramatyczne liczby, martwiące. Pytanie czy to nie jest przypadkiem dopiero początek złych wiadomości? Panie redaktorze, jeżeli sobie policzymy 4 dni z ubiegłego tygodnia i 4 dni z tego tygodnia, sumujemy je, to okaże się, że liczba zgonów jest mniej więcej taka sama, a liczba zidentyfikowanych przypadków o 40% niższa. Mieliśmy święta i to jest czas, w którym zwykle, zawsze te dni wolne, to widzimy co tydzień, następuje zahamowanie raportowania, spowolnienie testowania i tak naprawdę dlatego między innymi nie powinno się prowadzić statystyk w dzień do kolejnego dnia, tylko najlepiej tydzień do poprzedniego tygodnia lub dwa tygodnie wręcz porównując odcinki, przedziały dwutygodniowe. I to dopiero daje jakiś obraz. Aczkolwiek należało się spodziewać tego, że liczba zgonów będzie wzrastała w tej chwili, gdyż ona zwykle następuje w pewnym opóźnieniu dwóch, trzech tygodni od wzrostu liczby zakażeń zidentyfikowanych. Tak że to, że liczba zgonów będzie wzrastała, to było do przewidzenia, a tak naprawdę, tak jak powiedziałem na początku, ta liczba jest mniej więcej taka sama jak była tydzień temu. No właśnie, jeżeli pan profesor mówi, że liczba jest mniej więcej taka sama, no to znaczy, że nie można mówić o żadnych pozytywnych trendach, o przełamaniu szczytu. Tylko cały czas trzeba mówić o złej sytuacji. Panie redaktorze, ja jestem optymistą zawsze i dlatego patrzę na te wyniki z perspektywy tych tygodni, miesięcy, kiedy obserwowaliśmy ciągły wzrost. Patrzę na stabilizację jako na trend optymistyczny. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeszcze musimy poczekać tydzień, dwa na to, żeby zobaczyć czy święta nie wpłynęły na zwiększenie liczby zakażeń. Ale już samo zahamowanie wzrostu jest trendem w mojej opinii pozytywnym, co nie znaczy, że mamy już się uspokoić. Bo do wygaszenia epidemii jeszcze daleka droga.
dhl0jnc
dhl0jnc
Więcej tematów