Trwa ładowanie...
d34nv5o

"Kasprowy Wierch tylko dla Polaków!" Prezes kolejki ujawnia skalę góralskiego hejtu

- Jesteśmy gotowi na milionowe inwestycje dla narciarzy: podgrzewane kanapy, naśnieżanie na Hali Goryczkowej, ale lokalne władze utrudniają nam każdą próbę uzyskania zgód na inwestycje. Powiedziano nam, że jako zagraniczni inwestorzy nie jesteśmy godni tego robić - opowiada szef PKL.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ośrodek narciarski na Kasprowym nie może inwestować. Urzędnikom nie podoba się zagraniczny właściciel.
Ośrodek narciarski na Kasprowym nie może inwestować. Urzędnikom nie podoba się zagraniczny właściciel. (East News, Fot: Piotr Korczak/Reporter)
d34nv5o

Absurdalne żądanie przez Tatrzański Park Narodowy demontażu kolejki na Kasprowy Wierch to był zaledwie drobny psikus. Janusz Ryś, prezes Polskich Kolei Linowych ujawnia skalę hejtu i złości ze strony zakopiańskich urzędników, z jaką spotyka się prowadząc biznes na narodowej górze polskich narciarzy.

- Starosta tatrzański cały czas wypomina mi, że PKL ma zagranicznego akcjonariusza. Jakby miało to przeszkadzać w realizacji inwestycji, takich jak choćby odbudowa tarasu widokowego na Kasprowym Wierchu. Zapowiedział mi, że on to będzie blokował - mówi prezes. - Niegodni? No nie wiem jak spółka ma bardziej zasłużyć na szacunek lokalnych władz, skoro w ostatnich latach wpłaciliśmy 16 mln podatków do kasy regionalnej i ponad 30 mln zł do budżetu państwa - wylicza.

Uważa, że Kasprowy Wierch zasługuje na miano turystycznej perełki. Jako miejsce polecane do odwiedzenia znajduje się w każdym przewodniku turystycznym. Czy to aż taki problem, aby powstał tam taras do podziwiania widoków i panoramy Tatr?

d34nv5o

Mogło być jak w Tyrolu i Dolomitach

Ryś wylicza, że wyciąg narciarski z drewnianymi siedzeniami na Hali Goryczkowej powinien już dawno być zastąpiony 4-osobową wygodną kanapą. Na tym samym stoku, przy niebezpiecznej dla narciarzy "buli", gdzie często wystają kamienie, planuje dośnieżanie. Braki w infrastrukturze powodują, że ośrodek przegrywa z konkurencją „słowacką i „alpejską”. Przy podobnych cenach tam standard usług jest znacznie lepszy. Również te inwestycje są blokowane przez urzędników i park narodowy.

- Wydaliśmy poważne pieniądze na badania naukowe dotyczące wpływu inwestycji na środowisko. Mamy udowodnić , że zwykła woda do produkcji śniegu, nie zaszkodzi roślinom i zwierzętom bytującym wokół Kasprowego. Badania musieliśmy prowadzić przez jeden, pełny okres wegetatywny. W przypadku badań hydrologicznych prowadzimy je już od trzech lat. Teraz zabiegamy jeszcze o recenzje w sprawie wyników badań od innych naukowców - mówi dalej prezes Ryś.

Taka procedura wstrzymuje inwestycje o wartości kilkudziesięciu milionów złotych. Latem 2017 roku PKL miał też zorganizować koncerty rockowe na Gubałówce (drugi zakopiański ośrodek narciarki, którego jest właścicielem). W poprzednich latach impreza gromadziła 34 tys. osób. Urzędnicy starostwa tak długo piętrzyli problemy formalne, aż dwa z ośmiu zaplanowanych koncertów przeniesiono do Krynicy i Szczawnicy. Ryś skarży się, że takiego traktowania współczują mu nawet szeregowi urzędnicy - nazywają PKL "firmą specjalnej troski".

d34nv5o

Kasprowy musi wrócić w polskie ręce

Skąd wzięły się, aż emocje? Chodzi o sprawę repolonizacji kolejki, która została sprywatyzowana we wrześniu 2013 roku. Kasprowy i kilka innych ośrodków narciarskich należały wówczas do PKP SA, a koleje chciały się pozbyć biznesu. Najpierw górale pomstowali, że Kasprowy zostanie przejęty przez Słowaków. Do gry włączył się Adam Bachleda-Curuś - zakopiańczyk i jeden z najbogatszych Polaków. Ani miliarder, ani samorządy nie miały jednak wystarczających pieniędzy.

215 mln zł, wyłożył fundusz inwestycyjny Mid Europa Partners. Ówczesna opozycja grzmiała, że transakcja to przekręt, spisek i zdrada. „Powrót kolei linowej na Kasprowy Wierch w polskie ręce" zapowiedział w kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński, a wtórował mu prezydent Andrzej Duda (o dziwo chwalił narciarskie inwestycje Słowaków w Szczyrku)

Po zwycięskich dla PiS wyborach do akcji odzyskiwania włączył się starosta powiatowy Piotr Bąk, lider Prawa i Sprawiedliwości w Zakopanem. Tygodnik "Polityka" komentował, że kolejkę próbowano "przejąć na wydrę", czyli podbijając stawki czynszów dzierżawy budynków i gruntów. A nuż zagraniczny fundusz zniechęci się i odda za złotówkę. W sierpniu tego roku starosta Bąk złożył ofertę odkupienia kolejki. Proponowanej kwoty nie ujawniono, jednak oferta została odrzucona przez akcjonariusza PKL.

d34nv5o

W rozmowie z WP Janusz Ryś odniósł się do sprawy repolonizacji: - Przypomnę, że to samorządowcy poszukiwali inwestora gotowego wyłożyć pieniądze na transakcję. W statucie spółki zapisano, że wejdzie ona na giełdę w Warszawie. Wówczas sami Polacy będą mogli stać się współwłaścicielami PKL, ponadto pula akcji trafi do samorządów. Nasz plan pozostaje aktualny - deklaruje.

- Jest mi tylko przykro, bo wydawało mi się, że tworzymy nowoczesny biznes. Tymczasem ujawniony konflikt uderza przede wszystkim w polskich narciarzy oraz turystów chcących podziwiać piękno Tatr z Kasprowego Wierchu - dodaje.

d34nv5o

Podziel się opinią

Share

d34nv5o

d34nv5o
Więcej tematów