Trwa ładowanie...
d1f7qbq
Kard. Stanisław Dziwisz może jeszcze wybrnąć z trudnej sytuacji? Duchowny mówi jak

Kard. Stanisław Dziwisz może jeszcze wybrnąć z trudnej sytuacji? Duchowny mówi jak

Zdaniem ks. Alfreda Wierzbickiego z KUL-u "niejasności" wokół kard. Stanisława Dziwisza mogą mieć wpływ na coraz gorsze notowania Kościoła w społeczeństwie. - Był to rok, w którym działo się dużo rzeczy i to rzeczy niedobrych w Kościele i wokół Kościoła - uznał. W jego ocenie kard. Dziwisz mówi "albo za mało, albo za dużo" i często zasłania się niepamięcią. Ks. Wierzbicki przypomniał, że ewentualne powołanie komisji związanej z jego sprawą leży jedynie w gestii Watykanu. - Tylko papież ma władzę nad kardynałem - wyjaśnił. Jak zaznaczył, kard. Dziwisz ma oczywiście "szereg dokonań", ale "nie w tym rzecz". - Jedyną uczciwą drogą byłoby wręcz domaganie się przez samego kardynała powołania komisji - uznał. W jego ocenie "potrzebny jest jakiś arbiter w tej sprawie".

Prawie połowa, a dokładnie ponad pRozwiń

Transkrypcja:

Prawie połowa, a dokładnie ponad połowa Polaków, ocenia kościół w tej chwili nie najlepiej. Chyba tak fatalnych notowań Kościół katolicki w Polsce jak dotąd nie miał. Zastanawiam się czy my, konkretnie, bylibyśmy w stanie wskazać, dlaczego tak się stało? No na pewno jest wiele powodów, ale wśród najważniejszych z ostatniego roku, to są skandale w Kościele, czy raczej wiadomości, informacje o skandalach, bo sprawa kardynała Gulbinowicza to jest sprawa sprzed lat, ciągnąca się przez kilka dekad, ale sprawa biskupa Janiaka, mówiąc najkrócej chodziło o ukrywanie przypadków pedofilii i lekceważenia, ale niejasności wokół kardynała Dziwisza, a również te emocje, które związane są z decyzją Trybunału Konstytucyjnego, dotyczącego ustawy o ochronie życia, płodu ludzkiego, zwanej ustawą abolicyjną i te emocje także uderzają jakoś w Kościół. Więc niewątpliwie był to rok, w którym działo się dużo rzeczy i to rzeczy niedobrych w Kościele i wokół Kościoła. I nie wiem czy ksiądz profesor się ze mną zgodzi, ale ja mam wrażenie, że kiedy Kościół głosami różnych swoich hierarchów próbuję tą sytuację jakoś ratować, to tylko popełnia kolejne, coraz gorsze błędy. Wsłuchuję się w słowa i wczytuję się w słowa na przykład księdza kardynała Dziwisza, który nie mówi "wyjaśniam", nie mówi nawet, od tego jest zdaje się bardzo daleko, "przepraszam", on mówi "przebaczam". No jak takie tłumaczenie może przekonać wiernych? Tak, ma pan rację, że ze strony kardynała Dziwisza mamy albo za mało słów, albo za dużo słów. Za mało wtedy, kiedy dziennikarze próbowali dowiedzieć się w sprawie, już nie pamiętam nazwiska człowieka skrzywdzonego z południa Polski... Ksiądz kardynał zasłaniał się niepamięcią, prawda? Nie przypominał sobie szczegółów. Nie, nie zasłaniał się nie tyle niepamięcią, właśnie zasłaniał się tym, że nigdy takiego listu z informacją od księdza Isakowicza-Zaleskiego nie otrzymał. Natomiast niepamięcią zasłaniał się wywiadzie z Piotrem Kraśko, kiedy chodziło tam o rolę jaką ewentualnie mógł odebrać kardynał, wówczas sekretarz Jana Pawła II, w kontaktach założyciela zgromadzenia legionistów, później jak się okazało, moralnego potwora, w kontaktach z Janem Pawłem II. Na to każdy dał zasłaniał się właśnie niepamięcią. No a teraz próbuję właśnie udzielać przebaczenia, podczas gdy jeszcze w ogóle sprawy, wszystkie te sprawy nie zostały wyjaśnione. Byłoby lepiej, gdyby kardynał wykazał się właśnie taką pokorą, jak sam się zdeklarował, że jest gotów stanąć przed komisją. Komisji tej oczywiście nikt jeszcze nie powołał, ma ją powołać Stolica Apostolska, no bo nad kardynałem papież ma tylko władzę. Mam wrażenie, że ksiądz kardynał czuje się pokrzywdzony w tej całej sprawie, czuje się nie rozumiany, czuje się atakowany za kilkadziesiąt lat służby papieżowi i tak naprawdę akurat w tej kwestii konkretnie mówi o służbie Polsce, prawda. Mówi o tym, że on się przysłużył Polsce, że dzisiaj jest za to atakowany i właśnie za to przebacza. Twierdzi, że te oceny nie są uprawnione. Ja zastanawiam się, jak ktoś mówi coś takiego, pod wpływem tylu różnych opinii - także was, duchownych, ludzi z wnętrza Kościoła - to zastanawiam się czy ten ktoś taki nie jest zupełnie odcięty od świata, czy to nie jest ktoś, kto jest zamknięty w jakiejś wieży z kości słoniowej i tak naprawdę nie wie, co ludzie myślą, co ludzie czują, co ludzie na ten temat mówią. Wie pan, ja nie wiem co jest w duszy kardynała. Jest coś takiego jak prawdy subiektywne, do których człowiek jest głęboko przekonany, że tak jest, i na pewno kardynał ma szereg dokonań i ma prawo czuć się kimś, kto służył Janowi Pawłowi II i służył Polsce, ale nie w tym rzecz. Nawet nie w tym rzecz co inni mówią, no bo też mogą się mylić. Kardynał może czuć się pokrzywdzony, ale właśnie jedyną taką uczciwą drogą byłoby wręcz domaganie się przez samego kardynała powołanie komisji, aby sprawę wyjaśnić. Początkowo była z jego strony taka deklaracja, również przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup Gądecki również sugerował tę drogę. Ona oczywiście na pewno taka komisja nie przyniosłaby rezultatów od razu, ale wtedy nie polegamy ani na tym, co inni mówią, co inni chcą powiedzieć, ani na tym, co sam kardynał mówi. Potrzebny jest jakiś arbiter w tej sprawie.
d1f7qbq
d1f7qbq
Więcej tematów