WP
WP

Gwiazda rocka pójdzie siedzieć za obrazę prezydenta?

Kultowy białoruski muzyk rockowy może zostać postawiony przed sądem za ostre słowa wypowiedziane pod adresem prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki. Jeżeli do tego dojdzie i artysta zostanie skazany z powodów politycznych, będzie to precedens na współczesną skalę światową - pisze korespondent Wirtualnej Polski w Mińsku Aleh Barcewicz.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

Siarhiej Michałok, solista kultowego zespołu muzycznego Lapis Trubieckoj został wezwany do prokuratury w Mińsku. Białoruskie media podały, że wszczęto wobec niego sprawę kryminalną. Powodem stały się bardzo ostre słowa muzyka o prezydencie Łukaszence. Grozi mu postawienie tych samych zarzutów, za które otrzymał wyrok Andrzej Poczobut.

- Łukaszenka jest kłamcą, złodziejem i nieukiem. Zgromadził wokół siebie czarne oddziały i dokonuje zbrodni wobec białoruskiego narodu. Nie jest żadnym prezydentem. To człowiek, który nienawidzi swój naród, i w najlepszym wypadku zasługuje na sprawiedliwy sąd.

W ten oto sposób wypowiedział się w wywiadzie dla jednej z rosyjskich stacji telewizyjnych Siarhiej Michałok - kultowy muzyk białoruski, solista zespołu rockowego Lapis Trubieckoj. Być może wkrótce sam będzie musiał stanąć przed sądem - za obrazę prezydenta Białorusi.

WP

Zakazani artyści

Michałok i jego zespół już od roku znajdują się na tak zwanej "czarnej liście" władz Białorusi, sporządzonej po ubiegłorocznych wyborach prezydenckich. Włączono do niej białoruskich i zagranicznych ludzi kultury, którzy w jakiś sposób krytycznie odnieśli się wobec sytuacji w tym kraju.

Jej efektem stał się zakaz koncertów, cofnięcie z emisji filmów oraz programów telewizyjnych z udziałem "niepożądanych" zespołów, aktorów czy pisarzy. Trafili na nią nawet znane gwiazdy Hollywood, jak Kevin Spacey czy Jude Law - za to, że w krótkim filmiku na serwisie YouTube okazali współczucie więźniom politycznym na Białorusi.

Prócz nich na "czarnej liście" są takie znane postacie jak członkowie zespołu Pet Shop Boys, brytyjski dramatopisarz Tom Stoppard, rosyjscy pisarze Wiktor Jerofiejew, Andriej Bitow czy Eduard Uspienskij.

WP

Lojalni - nielojalni

Białoruski show-biznes już od wielu lat jest podzielony na twórców lojalnych i nielojalnych wobec władzy. Ci pierwsi posiadają wszelakie przywileje, nadawane przez Aleksandra Łukaszenkę, łącznie z możliwością grania w największych salach koncertowych oraz czasem antenowym w mediach państwowych.

W zamian regularnie udzielają się podczas oficjalnych uroczystości, niektórzy odwdzięczają się nawet we własnej twórczości. Tak oto znany białoruski piosenkarz Anatol Jarmolenka napisał kilka lat temu kontrowersyjny utwór "Słuchaj Baćkę!" (tak potocznie nazywa się na Białorusi Łukaszenkę), gloryfikujący osobę, piastującą najwyższe stanowisko w tym państwie.

Na przekór zakazom

WP

Ci, którzy Baćkę nie słuchają i nie podziwiają, skazani są na niebyt w mediach oficjalnych. Jednak dzięki Internetowi i innym współczesnym środkom przekazu cieszą się wśród Białorusinów nie mniejszą, a w niektórych przypadkach nawet większą popularnością niż twórcy bliscy do władzy. Takim właśnie przypadkiem jest Siarhiej Michałok.

Po sporządzeniu wspomnianej "czarnej listy" Lapis Trubieckoj wraz z innymi zespołami, skazanymi na banicję, zwiększył koncertową aktywność w krajach ościennych, do których masowo dojeżdżają miłośnicy ich twórczości.

Bezprecedensowy proces?

Po brutalnych wyborach prezydenckich oraz poważnym kryzysie gospodarczym na Białorusi drastycznie rośnie niechęć do rządzących. Ostatni sondaż Niezależnego Instytutu Badań Społeczno-Gospodarczych i Politycznych (na który wcześniej powoływała się również propaganda państwowa) wykazał najniższe poparcie dla Aleksandra Łukaszenki w całej 17-letniej historii jego rządów. Wynosi obecnie 20,5%. Krytyczne nastawienie do władz w społeczeństwie przyczyniło się również do zaostrzenia retoryki opozycyjnych twórców.

WP

Siarhiej Michałok jest w tej chwili w trasie koncertowej po Rosji. Nie wiadomo, czy odważy się wrócić na Białoruś. Jak na razie wynajął mecenasa, który bada sprawę. Białoruska prokuratura tym czasem w pośpiechu zaprzeczyła faktowi wszczęcia postępowania kryminalnego wobec rockmana. Jednocześnie jej rzecznik zaznaczył: - Wypowiedzi solisty zespołu Lapis Trubieckoj stoją poza granicami nie tylko norm etyki, ale też prawa. Prowadzimy postępowanie, które zaowocuje prawną oceną jego słów.

Sprawa Michałka już wywołała duży posłuch na Białorusi i w sąsiedniej Rosji. Jeżeli znany muzyk z powodów politycznych w końcu zostanie postawiony przed sądem i skazany, będzie to precedens na współczesną skalę światową.

Aleh Barcewicz dla Wirtualnej Polski

Polub WP Wiadomości
WP
WP