Generał zdradza dlaczego przyjął propozycję ministra

Nie czuję się pionkiem w grze wyborczej. Zanim zdecydowałem się zostać doradcą szefa MON, kilkakrotnie rozmawiałem z nim i nie poruszaliśmy tematów kampanijnych. Kierowałem się czymś innym – brakiem czasu. Jest go naprawdę mało, by ratować armię. Dalsze zwlekanie może doprowadzić do głębokiego kryzysu w wojsku i zagrożenia bezpieczeństwa państwa. To główny powód mojej decyzji - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską gen. Waldemar Skrzypczak. Generał zdradza kulisy swojej decyzji o przyjęciu propozycji ministra, o którym niedawno mówił: "Specjalistą nie jest, wojska nie zna, bo tylko otarł się o nie. (...) Nikt z dowódców wojskowych go nie zna, co jest najlepszym komentarzem".

WP: Agnieszka Niesłuchowska: Informacja o pana nominacji na doradcę ministra obrony narodowej była wielkim zaskoczeniem. Kiedy dostał pan tę propozycję?

Gen. Waldemar Skrzypczak: Minister złożył mi ją po kilku naszych wcześniejszych spotkaniach. Uznał, że nasza współpraca może przynieść armii korzyści.

WP: Jednak tuż po wyborze ministra Siemoniaka nie miał pan o nim najlepszego zdania. Stwierdził pan, m.in., że to człowiek, którego w wojsku nikt nie zna. Teraz zmienił pan o nim zdanie? Czytaj wywiad

- Zdania nie miałem, bo pana ministra nie znałem, ale dostrzegłem u niego wolę walki o lepsze, sprawniejsze wojsko. Pomyślałem: Jeśli jest tak zdeterminowany, jestem do jego dyspozycji. Uznałem, że to ostatni dzwonek, aby wyciągnąć armię z kryzysu. Będę doradzał ws. zmiany centralnych struktur dowodzenia siłami zbrojnymi, bo uważam, że są przerośnięte, a także ws. modernizacji, która będzie szła w kierunku podniesienia zdolności bojowej armii.

WP: Myśli pan, że nowy minister będzie przyjmował krytyczne uwagi, skoro jego poprzednik – w pana opinii – kompletnie tego nie potrafił?

- Myślę, że wie, czego chce i po kogo sięgać, skoro akurat mi zaproponował doradztwo. Mam nadzieję, że sięgnie również po innych, którzy mają wiedzę, doświadczenie, ale nikt z ich pomocy nie korzysta. Chodzi o to, aby zacząć dokonywać realnych przemian, przestać skupiać się na kosmetyce, bo tak do tej pory było. Przez kilka ostatnich lat dokonano dwóch, trzech reform, z których żadna nie przyniosła pożądanych efektów. Zlikwidowano potencjał bojowy jednostek wojskowych radykalnie go zmniejszając, a ci, którzy stali za reformami, głośno je poperając, pozostali nietknięci.

WP: Kto, oprócz pana, może wrócić do łask? Będzie rekomendował pan ministrowi konkretne osoby?

- Na razie jest na to za wcześnie, ale uważam, że jest wielu, do których należy wyciągnąć rękę, stworzyć zespół, który w krótkim czasie dokonałby odnowy w wojsku.

WP: Agnieszka Pomaska z PO powiedziała w programie "Z każdej strony" Wirtualnej Polski, że to wielka zaleta Platformy, że jest gotowa pracować z tymi, którzy ją krytykują. Cieszy pana taka opinia?

- Ja PO nigdy nie krytykowałem, bo do polityki się nie mieszam. To zasada, którą powinien wyznawać każdy żołnierz. Negowałem jedynie to, co działo się w MON szczególnie ws. urzędników wojskowych. Skoro minister Klich stanął w ich obronie, dał świadectwo, że broni urzędników, a nie wojska.

WP: Wierzy pan, że skoro PO przez niemal całą kadencję nie dostrzegała problemów, o których pan wielokrotnie mówił, teraz nagle przejrzała na oczy?

- Rozumiem, że sprawy wojskowe mogły nie być najważniejszymi dla premiera, ale Donald Tusk miał prawo ufać, że minister przekazuje mu rzetelne meldunki. Trzeba zapytać ministra Klicha, dlaczego premier nie wiedział o wszystkim, choć wiedzieć powinien. Ciągłe mówienie o tym, że jest super, okazało się nieprawdą, ale niestety często jest tak, że podwładni wprowadzają swoich szefów w błąd. To niedopuszczalne.

WP: Dlaczego premier tak późno wyciągnął z tego wnioski?

- Czasami musi się wiele wydarzyć, aby coś zostało dostrzeżone, nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

WP: A może tu nie chodzi o jakieś głębsze refleksje na temat kondycji polskiej armii, może dostał pan propozycję, bo jest kampania i warto było pana pozyskać? Nie obawia się pan, że został wykorzystany do gry wyborczej?

- Mam świadomość, że jest to tak odbierane, ale nie czuję się pionkiem w grze wyborczej. Zanim zdecydowałem się, kilkakrotnie rozmawiałem z ministrem i nie poruszaliśmy tematów kampanijnych. Kierowałem się czymś innym – brakiem czasu. Jest go naprawdę mało, by ratować armię. Trzeba zatrzymać masowe odejścia wojska do cywila, przekonać ludzi, że warto w armii służyć. Dalsze zwlekanie może doprowadzić do głębokiego kryzysu w armii i zagrożenia bezpieczeństwa państwa. To główny powód mojej decyzji. I trzeba do tego wielkiej determinacji.

WP: Zapewne oprócz spotkań z ministrem były też rozmowy z premierem. Co panu powiedział?

- Krótko i na temat: „Panie generale, czas brać się do roboty!" Pan premier powiedział, że każdą, dobrze uzasadnioną propozycję będzie popierał. Jestem żołnierzem, rozumiem swoją misję i chciałem wypełnić ją jak najlepiej. Interes armii wziął górę nad urazami osobistymi.

Rozmawiała: Agnieszka Niesłuchowska, Wirtualna Polska

Wybrane dla Ciebie
Katastrofa śmigłowca na Podkarpaciu. Nie żyją dwie osoby
Katastrofa śmigłowca na Podkarpaciu. Nie żyją dwie osoby
"Obrzydliwe insynuacje". Siemoniak odpowiada ludziom Nawrockiego
"Obrzydliwe insynuacje". Siemoniak odpowiada ludziom Nawrockiego
Abp Jędraszewski dziękuje wiernym. Prosi też o "wybaczenie"
Abp Jędraszewski dziękuje wiernym. Prosi też o "wybaczenie"
Budanow zastąpi Jermaka. Zmiana w zespole prowadzącym rozmowy pokojowe
Budanow zastąpi Jermaka. Zmiana w zespole prowadzącym rozmowy pokojowe
Media: Polska jako gospodarczy cud Europy
Media: Polska jako gospodarczy cud Europy
Uzna pary jednopłciowe? Prezydentka Świdnicy chce wykonać wyrok TSUE
Uzna pary jednopłciowe? Prezydentka Świdnicy chce wykonać wyrok TSUE
Ukraiński minister: Putin ponownie wykorzystał Orbana
Ukraiński minister: Putin ponownie wykorzystał Orbana
Wyrok za zabójstwo w Myszyńcu. Ciało ukryte było w lesie
Wyrok za zabójstwo w Myszyńcu. Ciało ukryte było w lesie
Trump: uznajcie przestrzeń powietrzną nad Wenezuelą za zamkniętą
Trump: uznajcie przestrzeń powietrzną nad Wenezuelą za zamkniętą
Nie chcą młodzieżówki AfD. Do miasta zjechali się protestujący
Nie chcą młodzieżówki AfD. Do miasta zjechali się protestujący
Francuski dziennik o dymisji Jermaka. "W trudnym momencie dla Ukrainy"
Francuski dziennik o dymisji Jermaka. "W trudnym momencie dla Ukrainy"
Polska w Komitecie Światowego Dziedzictwa UNESCO
Polska w Komitecie Światowego Dziedzictwa UNESCO