Dotarło do Polski? Mentzen zaczął niebezpieczną grę [OPINIA]
Zdjęcia modlących się podczas kończących ramadan uroczystości wyznawców islamu przekazują sobie twardzi prawicowcy. Kandydat na prezydenta Sławomir Mentzen - przekazując takie fotki - sugeruje, że czas zacząć "deportacje". I trudno nie dostrzec, że coś się zaczyna. Co? Niechrześcijańska i słabo związana z polską tradycją islamofobia - pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz P. Terlikowski.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Smutek, szok i zażenowanie odczuwam obserwując, jak rzesze ludzi - często uważających się za pobożnych katolików i prawdziwych Polaków - przekazuje sobie zdjęcia przedstawiające zgromadzonych przed rozmaitymi meczetami w Polsce wyznawców islamu.
"Zaczyna się" - piszą jedni.
"Trzeba natychmiast zamknąć granicę dla imigrantów z państw muzułmańskich! Zanim będzie za późno, zanim w Polsce będzie jak w Wielkiej Brytanii, Francji czy Szwecji. To jest ostatnia szansa. Trzeba rozpocząć deportacje, zamiast próbować ich integrować!" - oznajmia Sławomir Mentzen.
A prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz uzupełnia na antenie Radia Wnet: "Tam, gdzie tworzą się getta muzułmańskie, są częste ataki seksualne na kobiety, a handlarze wycofują swoje interesy ze względu na kradzieże. Nie można dopuścić do tego w Polsce". I tak budzi się histeria, której owocem jest także walka z centrali integracji cudzoziemców, a także szerzej z islamu.
"Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii"
Zdjęcia, które z obłędem we wpisach, przekazują sobie użytkownicy mediów społecznościowych, a często także politycy, w niczym nie usprawiedliwiają emocji.
Co na nich widzimy? Grupy mężczyzn (i w mniejszych stopniu kobiet, ale wynika to ze specyfiki religijnej islamu), którzy stoją lub siedzą, przed meczetami we Wrocławiu i Gdańsku. Oba te miejsca są na trwale wpisane w obraz religijnych miast, w których się znajdują, wcale nie widać przed nimi gigantycznych tłumów (a biorąc pod uwagę fakt, że często są to jedyne miejsca islamskiego kultu, powinny tam takie być), a ludzie zachowują się zupełnie zwyczajnie, tak jak zachowują się polscy katolicy przez (a niekiedy w trakcie) niedzielnej mszy świętej.
Zarzut (a taki też widziałem), że zablokowane są ulice, jest o tyle absurdalny, że formułują go ludzie, którzy podkreślają prawo katolików (dla mnie też oczywiste) do procesji Bożego Ciała, które również blokują ruch i to w o wiele liczniejszych miejscach. Jeśli katolicy mają prawo modlić się i manifestować wiarę w Boże Ciało, to mają je również wyznawcy islamu w ważne dla nich uroczystości.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Mentzen zszokował sztab Hołowni. "Makabryczne, bulwersujące"
Wolność praktykowania religii jest jednym z podstawowych praw człowieka, dodajmy prawem zapisywanym w polskiej konstytucji. "Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii" - czytamy w artykule 53, paragrafie 1 Konstytucji. "Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują" - uzupełnia paragraf 2.
I wreszcie w paragrafie 5 możemy przeczytać, że "wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób".
Islamofobia jest niekatolicka
Szczucie przeciw wyznawcom innych religii (w tym islamu), przypisywanie im negatywnych cech, straszenie nimi jest też - i to trzeba powiedzieć zupełnie jasno, nie do pogodzenia z chrześcijaństwem.
Jasno i zdecydowanie pisał o tym papież Franciszek: "Jesteśmy wezwani do myślenia, mówienia i pisania o innych z szacunkiem, nie tylko w ich obecności, ale zawsze i wszędzie, unikając niesprawiedliwej i oszczerczej krytyki. W tym celu zasadniczą rolę odgrywają rodzina, szkoła, nauczanie religijne i wszelkie formy przekazu medialnego. (...) Powinniśmy zachęcać naszą młodzież do myślenia i mówienia z szacunkiem o innych religiach i tych, którzy je wyznają, unikając ośmieszania lub oczerniania ich przekonań lub obrzędów. Wiemy, że wzajemny szacunek ma zasadnicze znaczenie w stosunkach międzyludzkich, szczególnie zaś wśród tych, którzy wyznają wiarę religijną" - napisał papież w pierwszym swoim przesłaniu z okazji zakończenia ramadanu.
A gdy papieża Franciszka zapytano - gdy wracał z pielgrzymki do Polski - dlaczego gdy mówi o aktach przemocy, zawsze mówi "o terrorystach, a nigdy o islamie?" I dlaczego "nigdy nie używasz słowa islam" - ten odpowiedział ze spokojem.
"Nie lubię mówić o przemocy islamskiej, ponieważ każdego dnia przeglądając gazety, widzę przemoc tutaj, we Włoszech: mowa jest o człowieku, który zabija swoją narzeczoną, innym, który zabija teściową... A są to ochrzczeni katolicy odwołujący się do przemocy! Są katolikami stosującymi przemoc... Gdybym miał mówić o przemocy islamskiej, to powinienem również wspomnieć o przemocy katolickiej. Nie wszyscy muzułmanie stosują przemoc; nie wszyscy katolicy stosują przemoc. To jak sałatka owocowa, jest w niej wszystko, są też członkowie tych religii stosujący przemoc. Prawdą jest natomiast, że w niemal wszystkich religiach znajdzie się zawsze niewielkie ugrupowanie fundamentalistów. Również my ich mamy. I kiedy fundamentalizm posuwa się do zabijania - a można też zabijać językiem, jak mówi Apostoł Jakub, a nie tylko nożem - to nie powinno się utożsamiać islamu z przemocą. Nie jest to sprawiedliwe ani prawdziwe!" - mówił papież.
Chrześcijanie i wyznawcy islamu wierzą w tego samego Boga
I żeby nie było wątpliwości, to wcale nie jest nauczanie, tylko obecnego papieża. O wartości i znaczeniu islamu, o tym, że katolik nie powinien być wrogo do niego nastawiony - Kościół katolicki mówi od dawna.
"Kościół spogląda z szacunkiem również na mahometan, oddających cześć jedynemu Bogu, żywemu i samoistnemu, miłosiernemu i wszechmocnemu, Stwórcy nieba i ziemi, Temu, który przemówił do ludzi; Jego nawet zakrytym postanowieniom całym sercem usiłują się podporządkować, tak jak podporządkował się Bogu Abraham, do którego wiara islamu chętnie nawiązuje. Jezusowi, którego nie uznają wprawdzie za Boga, oddają cześć jako prorokowi i czczą dziewiczą Jego Matkę Maryję, a nieraz pobożnie Ją nawet wzywają. Ponadto oczekują dnia sądu, w którym Bóg będzie wymierzał sprawiedliwość wszystkim ludziom wskrzeszonym z martwych. Z tego powodu cenią życie moralne i oddają Bogu cześć głównie przez modlitwę, jałmużny i post. Jeżeli więc w ciągu wieków wiele powstawało sporów i wrogości między chrześcijanami i mahometanami, święty Sobór wzywa wszystkich, aby wymazując z pamięci przeszłość szczerze pracowali nad zrozumieniem wzajemnym i w interesie całej ludzkości wspólnie strzegli i rozwijali sprawiedliwość społeczną, dobra moralne oraz pokój i wolność" - czytamy w dekrecie "Nostra aetate" Soboru Watykańskiego II.
Jan Paweł II nie tylko ucałował Koran, ale też bardzo jasno mówił o tym, że chrześcijanie i muzułmanie wierzą w tego samego Boga.
"My wszyscy, chrześcijanie i muzułmanie, żyjemy pod słońcem jedynego, miłosiernego Boga. Wspólnie wierzymy w jedynego Boga, Stworzyciela człowieka. (…) Tak więc prawdziwie możemy nazwać się braćmi i siostrami przez wiarę w jedynego Boga" - mówił papież w 1982 roku. "Podczas spotkań z muzułmanami wielokrotnie mówiłem, że wasz Bóg i nasz Bóg to jeden i ten sam Bóg, a my jesteśmy braćmi i siostrami w wierze Abrahama" - uzupełniał w 1985 roku w Rzymie "Chrześcijanie i wyznawcy islamu, spotykamy się w wierze w jedynego Boga, naszego Stwórcę, Mistrza, sprawiedliwego i miłosiernego Sędziego.
W naszym codziennym życiu wszyscy staramy się, urzeczywistniać wolę Bożą zgodnie z nauczaniem naszych Ksiąg Świętych. Wierzymy, że Bóg przenika nasze myśli i nasz świat, i że Jego pełna miłości obecność towarzyszy nam każdego dnia" - dodawał.
Chrześcijanie i wyznawcy islamu światłem
A teraz wróćmy do Franciszka.
On, analizując fakt, że coraz częściej, chrześcijanie i wyznawcy islamu zamieszkują razem, że coraz częściej funkcjonujemy w mieszanych religijnie społecznościowych, zachęcał do tego, by w sobie nawzajem - chrześcijanie w muzułmanach, a muzułmanie w chrześcijanach - zobaczyli światło dla świata.
"Chciałbym wam jednak powiedzieć, że to wy jesteście światłem, które go rozjaśnia, waszą przyjaźnią, zgodą, jaką pielęgnujecie, waszym wzajemnym wsparciem, i dzięki waszemu wspólnemu podążaniu, które was prowadzi ku pełnemu światłu na końcu drogi. My, ludzie wierzący, którzy przynależymy do różnych tradycji religijnych, mamy do odegrania pewną rolę: pomóc wszystkim przejść przez tunel ze wzrokiem zwróconym ku światłu. W ten sposób, na końcu drogi można rozpoznać w tych, którzy szli obok nas, brata, siostrę, z którymi trzeba dzielić życie i wspierać się nawzajem. Licznym oznakom zagrożenia, mrocznym czasom, przeciwstawiamy znak braterstwa, które przyjmując drugiego i szanując jego tożsamość, zachęca go do wspólnej drogi, podejmowanej w przyjaźni i prowadzącej ku światłu" - mówił papież podczas wizyty w meczecie w stolicy Indonezji.
I te słowa, podobnie jak wcześniejsze, dedykuje tym wszystkim, którzy powołują się na swoją wierność wartościom chrześcijańskim, głoszą tezy i podejmują działania, których zwyczajnie nie da się pogodzić z chrześcijaństwem.
Wasza postawa jest sprzeczna z jasnym nauczaniem Kościoła, z postawą Ewangelii, z wiarą, której rzekomo chcecie bronić, a do tego szkodzi przyszłości Polski, Wyznawcy islamu są wśród nas od wieków, bronili Polski w trudnych czasach, a teraz wielu z nich pomaga ją budować. Budowanie niechęci do nich, szczucie na nich, nie sprawi, że oni znikną, a jedynie jeszcze głębiej, choć na innych polach podzieli Polaków.
Dla Wirtualnej Polski Tomasz P. Terlikowski
Tomasz P. Terlikowski, doktor filozofii, publicysta RMF FM, felietonista "Plusa Minusa", autor podcastu "Wciąż tak myślę". Autor kilkudziesięciu książek, w tym "Wygasanie. Zmierzch mojego Kościoła", "To ja Judasz. Biografia Apostoła", "Arcybiskup. Kim jest Marek Jędraszewski".