WP

Co powinien powiedzieć Mateusz Morawiecki? Piszemy expose nowemu premierowi

Mateusz Morawiecki nie będzie miał łatwego zadania: trudno będzie obiecać więcej niż Beata Szydło dwa lata temu, a jednocześnie nie może wprost mówić o tym, że ustępujący rząd nie dotrzymał słowa w wielu kwestiach. Zawsze można je opakować na nowo i sprzedać wyborcom raz jeszcze. Zresztą nie tylko obietnice Beaty Szydło - sam Mateusz Morawiecki ma całkiem pokaźną listę obietnic, których jeszcze nie zdążył zrealizować.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Mateusz Morawiecki może powtórzyć część obietnic Beaty Szydło.
Mateusz Morawiecki może powtórzyć część obietnic Beaty Szydło. (Agencja Gazeta, Fot: Sławomir Kamiński)
WP

Expose Mateusza Morawieckiego będzie musiało nawiązywać do wystąpienia Beaty Szydło z 18 listopada 2015 roku. Nowy premier na pewno pochwali swoją poprzedniczkę i jej współpracowników za wspaniałą pracę dla Polski, za realizowanie obietnic i zapewne wymieni 500+, podniesienie płacy minimalnej czy przywrócenie niskiego wieku emerytalnego Ale będzie też musiał wspomnieć o tym, co się nie udało, by jakoś uzasadnić i wytłumaczyć zmianę.

Niespełnione obietnice Szydło...

A ta lista jest spora. Są rzeczy, których nie da się zrealizować, choć oczywiście można je obiecać po raz kolejny. "Polska polityka musi być inna - mówiła Beata Szydło. - Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność. A przede wszystkim słuchanie obywateli. To są zasady, którymi będziemy się kierować. Koniec z arogancją władzy i koniec z pychą". I jeszcze: "Chcę mocno podkreślić, będziemy rozmawiać ze społeczeństwem bezpośrednio. Będziemy rozmawiać z Polakami tak, jak rozmawialiśmy w kampanii. Dialog i współpraca to warunek zrealizowania zadań, które postawili przed nami Polacy. Będziemy rozmawiać, będziemy słuchać i co najważniejsze, będziemy słyszeć co do nas mówią Polacy. I chce jasno powiedzieć – zrobimy to. Razem damy radę".

WP

Mateusz Morawiecki skupi się przede wszystkim na gospodarce. "Po pierwsze rozwój, po drugie rozwój, po trzecie rozwój" - mówiła Beata Szydło. Nowy premier będzie musiał to powtórzyć z 6, albo i 7 razy. Ustępująca premier obiecała bilion na rozwój, ale jakoś nikt tego biliona nie zobaczył. "Podsumowanie możliwości, o których mówimy, daje nawet sumę większą niż bilion. Bilion to symbol. Symbol wielkiego przedsięwzięcia" - przekonywała. Na razie bilion wciąż jest na etapie "symbolu".

...i Morawieckiego

Podobnie jak wprowadzanie ułatwień dla przedsiębiorców, czyli słynna Konstytucja dla biznesu. To nie tylko zapowiedź Beaty Szydło z expose, ale przede wszystkim obietnica i zadanie Mateusza Morawieckiego. Przez dwa lata od objęcia urzędu i w miarę zbierania kolejnych uprawnień i kompetencji, nie udało się nowemu premierowi doprowadzić do realizacji obietnicy.

WP

Wciąż niewiele zmieniło się w kwestii finansowania rozwoju przez przedsiębiorców. "To jest kilkuset miliardami złotych oszczędności na kontach przedsiębiorstw, które mogą być inwestowane w system zachęt inwestycyjnych. Amortyzacja inwestycji w ciągu roku, a nawet podwójna amortyzacja w razie inwestycji innowacyjnych powinny sprzyjać ich uruchomieniu" - mówiła Beata Szydło.

Warszawa-Bruksela

Zresztą do odhaczenia są też dwie obietnice, które miały być zrealizowane w czasie pierwszych 100 dni rządu Beaty Szydło. Chodzi o podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł (dzisiaj dotyczy to niewielkiej grupy podatników, części z nich podatki nawet podniesiono), a także o program darmowych leków dla osób powyżej 75. roku życia. W obecnym kształcie program ma marginalne znaczenie, a lista leków jest bardzo wąska.

Kontakty z Unią Europejską muszą być ważnym i pokaźnym elementem expose. Mateusz Morawiecki powinien też przedstawić swój pomysł na negocjacje nowej perspektywy budżetowej UE. Wiadomo, że dostaniemy mniej niż dotychczas, ale chodzi o to, by to "mniej" było jak najmniejsze. Sytuacji nie ułatwia ostry konflikt z Komisją Europejską i najważniejszymi partnerami z Zachodu. Zmiana na stanowisku premiera, bez zmiany polityki, którą przecież będzie dyktowała ta sama osoba, czyli Jarosław Kaczyński, nie spowoduje, że Bruksela nas pokocha i da nam tyle pieniędzy, ile chcemy.

WP

Ostry kurs

Na pewno Mateusz Morawiecki będzie musiał przyspieszyć wdrażanie programu Mieszkanie+, bo to na nim PiS będzie chciało oprzeć swoją kampanię w 2019 roku. A na razie skala programu jest zbyt mała, by odczuli ją wyborcy. Przyspieszenia wymaga też reforma służby zdrowia, a przede wszystkim skrócenie kolejek do lekarzy. Pomóc w tym miała walka z biurokratyzacją. To słowo pojawia się także w kontekście edukacji, ale zarówno w szpitalach, jak i w szkołach dokumentów do wypełnienia nie ubyło, a czasami wręcz przeciwnie.

Z myślą o elektoracie PiS nowy premier będzie też musiał wspomnieć o bezpieczeństwie, strasząc uchodźcami i "totalną opozycją", która będzie chciała obalić rząd. Poza tym sporo o patriotyzmie i podmiotowej pozycji Polski w świecie, ale z tym Mateusz Morawiecki nie powinien mieć problemu, bo jak opisujemy wcale nie jest PiS-em w wersji light. Co więcej, może nawet zaostrzyć retorykę, by przypodobać się tej bardziej skrajnej części elektoratu.

Polub WP Wiadomości
WP
WP