Chłopy jak sumy

Sprzedali kilka milionów płyt. Grali z największymi sławami metalowej sceny. Ich ostre, pełne ognia koncerty przyciągają tysiące fanów. Co w tym dziwnego? Śpiewają o Bogu.

Obraz
Źródło zdjęć: © WP.PL

Katowice. Za kilka godzin w Spodku ruszy metalowy koncert. Tłum długowłosych chłopaków włóczy się po szarych ulicach. Wśród nich jest Marcin, świeżo upieczony chrześcijanin. Nagle dostrzega jakiegoś rosłego, wytatuowanego człowieka. Myli go ze znajomym z zagranicy i rzuca mu się w ramiona. Po chwili, gdy widzi swą pomyłkę, wybucha śmiechem. Zaczynają rozmawiać. – Co tu robisz? – Gram w kapeli, która zaraz wystąpi w Spodku, przed Slipknot. Marcin pyta ostrożnie: – Sorry. Czy ty jesteś satanistą? – Ależ nie! – muzyk pokazuje krzyż. – Należę do Jezusa! Chłopak natknął się na członka grupy P.O.D., jednej z najgłośniejszych kapel świata.

Dealer na kolanach

Zespół powstał w Southtown, dzielnicy San Diego, tam, gdzie Stany Zjednoczone stykają się z Meksykiem. Życie przyszłych muzyków nie było sielanką. Ojciec Wuva – perkusisty grupy, był jednym z największych dealerów narkotyków w mieście. – Żył na ulicy przez trzy lata, zanim Bóg dotknął jego serca. Potem zabrał mnie do kościoła i zobaczyłem, jak Bóg zmienia jego życie, całkowicie ratuje małżeństwo moich rodziców. Stary, widziałem to wszystko, dorastając, widziałem, jak podnosi ich oboje z upadku, całkowicie nadaje nową jakość ich życiu, przyciąga ich z powrotem do siebie. Te fakty wstrząsnęły moim życiem. Zapragnąłem czynić dobro, ponieważ zobaczyłem, co Bóg uczynił w mojej rodzinie. Bóg posłużył się moim tatą, by nakłonić matkę Sonny’ego (wokalisty kapeli) do oddania życia Bogu. Stała się przykładem dla syna.

P.O.D. to nie ministranci, którzy nagle z nudów sięgnęli po gitary. To starzy punkowi wyjadacze. Sama nazwa kapeli to skrót od określenia Payable On Death: ubezpieczenia na życie, które wypłaca się rodzinie w momencie śmierci ubezpieczonego. A głębiej: dosadny i jednoznaczny znak: Ktoś zapłacił za ciebie przez swą śmierć. Kto? Słuchając płyt grupy, nie ma się wątpliwości.

Ze środka płomieni

Pierwszą płytę „Snuff the Punk” wydali trzynaście lat temu w wytwórni Rescue Records. Ich muzyka: wypadkowa drapieżności punka, ekspresji hip-hopu i pulsującego reggae zyskała im tłumy fanów. Świat usłyszał jednak o grupie dopiero wówczas, gdy muzycy podpisali kontrakt z gigantem muzycznym: wytwórnią Atlantic.

Płytę „The Fundamental Elements Of South- town” kupiło za oceanem ponad milion osób, a krążek dotarł na pierwsze miejsce listy Billboardu. Po następny album „Satelite” sięgnęły już trzy miliony. Po tych niebywałych sukcesach Sonny, wokalista grupy, opowiadał: „Nie szukaliśmy tej popularności. Nie powstaliśmy po to, by zostać sławnym zespołem. To palec z nieba. Nigdy nie kwestionowaliśmy naszej wiary. Nie jest łatwo brać przykład z Jezusa Chrystusa, kochać i służyć wszystkim tym, którzy są dookoła, wchodzić w pokorę. To ogromna duchowa walka”.

O P.O.D. zrobiło się głośno. Co ważne, muzycy nie dali się wrzucić do worka z napisem „muzyka chrześcijańska” (czy jest w ogóle taka muzyka?). Grają przed największymi metalowymi kapelami świata. Czasami towarzyszą zespołom, które wprost kpią z chrześcijaństwa (Marylin Manson, czy jak w Katowicach – Slipknot). Dlaczego? „Gdy mamy grać dla chrześcijan, jest to prościutkie. Mówisz »Jezus« i wszyscy się cieszą. Ale kiedy grasz świecki koncert, wszystko jest inaczej. Jesteś jakby pośrodku płomieni. Potrzebujemy głębokiej modlitwy. Bo my jesteśmy jak chrześcijańskie sumy (catfish christians). Pływamy przy samym dnie i zbieramy nieczystości”. Właśnie wpłynęli z nowym albumem. O zawartości krążka „Testify” wiele mówi już sama okładka. Jej centrum stanowi krzyż. – „I tak jest w istocie. Krzyż wyznacza w naszym życiu centrum. Bardzo chcemy na koncertach przyprowadzić dzieciaki do krzyża i pokazać im, jak Jezus ukochał je, oddając za nie życie”.

Bardzo pochlebna recenzja płyty znalazła się w „Metal Hammerze”. Jednoznaczne, opowiadające o miłości Boga wypowiedzi muzyków czytają nawet ci, którzy widząc księdza, przechodzą na drugą stronę ulicy. Krążek promuje teledysk „Goodbye for now”. Lider grupy, jak niegdyś Bono z U2, wyznaje „Będziemy śpiewać nową pieśń”, a klip kończy się sceną, gdy tłum otaczający muzyków wznosi do nieba ręce w geście dziękczynienia. Niektórzy w rękach ściskają różańce.

Część wypowiedzi muzyków pochodzi z tekstów Grzegorza Wacława z Magazynu Muzycznego RUaH.

Wybrane dla Ciebie
Na Słowacji to nagranie to hit. Tak zachował się Tusk
Na Słowacji to nagranie to hit. Tak zachował się Tusk
Prokuratura o śmierci Litewki. Rosyjskie myśliwce przechwycone [SKRÓT DNIA]
Prokuratura o śmierci Litewki. Rosyjskie myśliwce przechwycone [SKRÓT DNIA]
Prokuratura reaguje. Specjalny zespół ws. skandalu z Zondacrypto
Prokuratura reaguje. Specjalny zespół ws. skandalu z Zondacrypto
Prokuratura dementuje spekulacje ws. wypadku Litewki. "Bezpodstawne"
Prokuratura dementuje spekulacje ws. wypadku Litewki. "Bezpodstawne"
Nie było śladów hamowania. Prokuratura o ustaleniach ws. Litewki
Nie było śladów hamowania. Prokuratura o ustaleniach ws. Litewki
Prokuratura podaje szczegóły ws. świadków. Jest apel po śmierci posła
Prokuratura podaje szczegóły ws. świadków. Jest apel po śmierci posła
Śmierć posła Litewki. Wiadomo więcej o kierowcy
Śmierć posła Litewki. Wiadomo więcej o kierowcy
Prokuratura ws. śmierci posła Litewki. Będzie wniosek o areszt?
Prokuratura ws. śmierci posła Litewki. Będzie wniosek o areszt?
Głośny wywiad Donalda Tuska. Biały Dom odpowiada Wirtualnej Polsce
Głośny wywiad Donalda Tuska. Biały Dom odpowiada Wirtualnej Polsce
Poparcie dla Putina spada. Jest najniższe od wybuchu wojny
Poparcie dla Putina spada. Jest najniższe od wybuchu wojny
Śmiertelnie potrącił posła. Kierowca doprowadzony do prokuratury
Śmiertelnie potrącił posła. Kierowca doprowadzony do prokuratury
Lewica odwołuje świętowanie 1 maja. Wszystko przez śmierć Litewki
Lewica odwołuje świętowanie 1 maja. Wszystko przez śmierć Litewki