Bitwa o Gallipoli
Upokarzająca porażka Ententy i największe zwycięstwo Turcji w I wojnie światowej
Tragiczna historia, ten horror trwał 8 miesięcy - zdjęcia
97 lat temu, 9 stycznia 1916 roku, zakończyła się kampania, która była upokarzającą porażką Ententy i jednym z ostatnich wielkich zwycięstw Imperium Osmańskiego. Tego dnia ostatni brytyjscy piechurzy opuścili plaże tureckiego półwyspu Gallipoli, który przez ponad osiem miesięcy był sceną krwawych zmagań setek tysięcy żołnierzy.
Na początku I wojny światowej Turcja stanęła po stronie Niemiec i Austro-Węgier, ponieważ liczyła na odbudowę imperium i odzyskanie ziem utraconych jeszcze w XIX wieku na rzecz Rosji. Stambuł miał jednego znaczącego asa w rękawie - kontrolował strategiczne cieśniny czarnomorskie, które po przystąpieniu do konfliktu natychmiast zamknął.
W obliczu blokady również ze strony kontrolującej Morze Bałtyckie potężnej floty niemieckiej, Rosja została w znacznym stopniu odcięta od świata. W takich okolicznościach w głowach aliantów zrodził się plan, który miał pomóc Rosjanom i wyeliminować Turków z wojny.
Na zdjęciu: brytyjscy strzelcy na małym statku, który miał ich przetransportować z okrętu SS Nile na brzeg. Maj 1915.
Nowy front
Na jesieni 1914 roku front zachodni stanął w miejscu. Setki kilometrów okopów i zasieków ciągnęły się od Alp po kanał La Manche. Rozpoczęła się długotrwała wojna pozycyjna i żadna ze stron nie widziała szans na przełamanie tego impasu.
Przywódcy Ententy doszli do wniosku, że aby zdestabilizować sytuację, potrzebny jest nowy front. Atak na Imperium Osmańskie miał nie tylko wesprzeć blokowaną Rosję, ale też wciągnąć do wojny po stronie aliantów Bułgarię i Grecję.
Na zdjęciu: żołnierze australijscy w rejonie doliny Monash na półwyspie Gallipoli. Maj 1915.
Morska ofensywa
Zanim jednak doszło do desantu morskiego, potężna flota brytyjsko-francuska próbowała przedrzeć się na Morze Marmara, by zagrozić Stambułowi i wyeliminować Turcję z wojny. Lecz po poniesieniu ciężkich strat na jednym z pól minowych w cieśninie Dardanele, plan ten zarzucono i okręty skoncentrowały się na wsparciu sił inwazyjnych.
Na zdjęciu: pancernik HMS Cornwallis w czasie bitwy o Gallipoli. Grudzień 1915.
Inwazja z morza
Siły lądowe miały opanować półwysep Gallipoli (okalający cieśninę Dardanele od północnego zachodu) i wyeliminować turecką artylerię nabrzeżną. Dopiero wtedy sojusznicze trałowce mogłoby oczyścić przesmyk z min i otworzyć potężnym pancernikom drogę na Stambuł.
Wojska brytyjskie, australijskie i nowozelandzkie wylądowały w rejonie południowo-zachodniej części półwyspu 25 kwietnia 1915 roku. Atak nie poszedł zgodnie z planem, ale, ponosząc bardzo ciężkie straty, żołnierzom udało się zdobyć przyczółki i je utrzymać.
Na zdjęciu: brytyjscy żołnierze w czasie ćwiczeń na greckiej wyspie Lemnos, przed przerzuceniem ich na Gallipoli. Lipiec 1915.
Wojna pozycyjna
Wojska australijsko-nowozelandzkie (nazywane w skrócie ANZAC) wylądowały dwa kilometry na północ od miejsca planowanego lądowania, gdzie zamiast szerokiej równiny znajdowały się trudne do pokonania, ostre wzniesienia. Z kolei żołnierzy brytyjskich desantowano wprost pod lufy tureckich karabinów maszynowych i tylko dzięki pomocy ogniowej z okrętów stojących przy plaży udało im się utrzymać pozycje.
Zamiast szybkiej wojny manewrowej, jaką zakładał aliancki sztab, nastąpiły wyniszczające walki pozycyjne prowadzone z okopów, na wzór tych z frontu zachodniego.
Na zdjęciu: australijscy artylerzyści w czasie prowadzenia ostrzału. Maj 1915.
Sierpniowa ofensywa
Patowa sytuacja na Gallipoli trwała do sierpnia 1915 roku. Wtedy alianci zdecydowali się przeprowadzić ofensywę na całej linii frontu, połączoną z desantem kolejnych sił na północ od ich dotychczasowych pozycji.
Jednak nieudolne dowództwo i zaciekła obrona Turków nie przyniosła spodziewanych rezultatów, a jedynie wykrwawiła obie strony. Po fiasku sierpniowej operacji już mało kto po stronie Ententy wierzył w sukces całej kampanii.
Na zdjęciu: jedna z plaż Gallipoli opanowanych przez wojska brytyjskie. Maj 1915.
Potworne warunki
Przez cały czas trwania kampanii, żołnierzom obu stron we znaki dały się niezwykle trudne warunki na Gallipoli. Latem panowały mordercze upały. Z powodu fatalnych warunków sanitarnych zbierało się tyle much, że nawet zwykłe zjedzenie posiłku bez połykania natrętnych owadów było nie lada wyzwaniem. Wszędzie na polu walki walały się gnijące ludzkie zwłoki.
Alianckie pozycje nie dawały odpowiedniego schronienia ani przed słońcem, ani deszczem, ani ostrzałem przeciwnika. Ponadto nastręczały ogromnych problemów z odpowiednim zaopatrzeniem. Wojska dziesiątkowała epidemia czerwonki. Gdy skończyło się lato, zaczęły się ulewne deszcze i podtopienia, a po nich nastąpiły przymrozki, prowadzące do wielu odmrożeń.
Na zdjęciu: zabieg chirurgiczny w warunkach polowych w brytyjskich okopach. Sierpień 1915.
Ewakuacja - największy sukces aliantów
Pierwsze propozycje ewakuacji alianckich żołnierzy pojawiły się już w październiku, ale głównodowodzący całą operacją gen. Ian Hamilton odrzucił je twierdząc, że wycofanie się będzie plamą na honorze brytyjskiej armii.
Dopiero gdy Hamilton został zdymisjonowany, a Bułgaria przystąpiła do wojny po stronie Państw Centralnych, zapadła decyzja o ewakuacji. Przeprowadzona sprawnie i prawie bez strat, okazała się największym alianckim sukcesem bitwy o Gallipoli. Ostatni brytyjscy żołnierze opuścili półwysep 9 stycznia 1916 roku.
Na zdjęciu: tureccy żołnierze ze sztandarem.
Klęska jednych, triumf drugich
W całej kampanii udział wzięło ponad 0,5 mln żołnierzy alianckich i ok. 315 tys. tureckich. Straty państw Ententy wyniosły przeszło 141 tys. zabitych i rannych. Jeszcze większe były te poniesione przez Imperium Ottomańskie - ponad 250 tys.
Mimo to bitwa o Gallipoli była dla Stambułu wielkim sukcesem, który na nowo rozpalił wizje odbudowy imperium. Były to jednak krótkotrwałe mrzonki - pół roku później Turcy zostali pobici przez Brytyjczyków w Egipcie i już do końca wojny utracili inicjatywę strategiczną.
Na zdjęciu: brytyjskie działo polowe kalibru 5 cali (127 mm) na Gallipoli. Czerwiec 1915.
ANZAC i Attaturk
W trakcie walk o półwysep unicestwiane były całe jednostki. O ogromnym szczęściu mogli mówić ci, którzy cało wyszli z tej kampanii. Dla Australijczyków i Nowozelandczyków miała ona jednak przełomowe znaczenie, będąc jednym z momentów kształtujących ich świadomość jako odrębnych narodów, a także budując legendę ANZAC - braterstwa broni pomiędzy oboma krajami, które kontynuowane jest do dziś.
Po Gallipoli rosnąć też zaczęła sława głównodowodzącego siłami ottomańskimi Mustafy Kemala, późniejszego architekta nowoczesnego państwa tureckiego. Do dziś jego postać traktowana jest nad Bosforem z nabożną czcią, a on sam po wojnie przyjął nazwisko Ataturka, czyli "Ojca Turków".
Na zdjęciu: tureccy żołnierze w okopach na Gallipoli.