Trwa ładowanie...
d20qfrj

Białoruś. "Łukaszenka władzy nie odda, szykuje się czarny scenariusz"

Białoruski reżim Aleksandra Łukaszenki nie ma zamiaru ustąpić. Do pacyfikowania demonstracji wysłano już tysiące funkcjonariuszy oddziałów sił specjalnych milicji - OMON-u. Ale także żołnierzy wojsk wewnętrznych MSW, jednostek specjalnych Ałmaz i Alfa. Według specjalistów oznacza to jedno: Łukaszenka za wszelką cenę władzy nie odda.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Według białoruskiego MSW, ok. 2000 osób zostało zatrzymanych w nocy z poniedziałku na wtorek
Według białoruskiego MSW, ok. 2000 osób zostało zatrzymanych w nocy z poniedziałku na wtorek (East News)
d20qfrj

- Aleksander Łukaszenka nie odda władzy i nie przyzna się do tego, że sfałszował wybory. Kapitulacja oznaczałaby, że byłby rozliczony z ponad 25 lat rządów na Białorusi. Czeka nas realizacja negatywnego scenariusza. Tak długo będą działania sił bezpieczeństwa prowadzone, aż to wszystko zostanie zdławione – mówi prof. Kuba Jałoszyński, były dowódca warszawskiego pododdziału konterrorystycznego.

Szef białoruskiego MSW Juryj Karajeu już zapowiedział, że podległe mu służby nie dopuszczą do "destabilizacji sytuacji" w kraju. - Mamy do tego wystarczająco sił i środków - stwierdził Karajeu.

Zobacz też: Białoruś. Rzecznik rządu: Donald Tusk mógłby pomóc Polsce

Przypomnijmy, że już w niedzielę, podczas głosowania w wyborach prezydenckich, na ulicach Mińska pojawiły się pojazdy wojska i milicji. Potencjalnych zwolenników protestów miały odstraszać kolumny sprzętu wojskowego m.in. samochody pancerne specnazu i wozy saperów. Początkowo służby białoruskie wysłały na ulice miast do tłumienia protestów wiele oddziałów sił specjalnych milicji - OMON-u i pojazdów milicyjnych. Funkcjonariusze użyli gumowych kul i granatów hukowych. Dodatkowo wyciągali ludzi z tłumu i bili ich.

d20qfrj

Funkcjonariusze OMON-u – wyposażeni byli w tarcze, kaski, osłony ciała. Użyte zostały też wozy specjalne z armatkami wodnymi.

Niedługo później na ulicach Mińska pojawiły się również zwarte pododdziały Wojsk Wewnętrznych MSW, jednostek specjalnych Ałmaz i Alfa. Żołnierze Alfy, czyli jednostki podległej KGB, mieli na wyposażeniu broń pneumatyczną.

Jak informował portal infosecurity24, duży oddział żołnierzy Wojsk Wewnętrznych MSW miał przyjechać ok. 20 ciężarówkami w okolice ulicy Storożewskiej. Oddział przygotowany był do wsparcia OMON-u – żołnierze mieli typowe dla rozganiania tłumu kaski, pancerze, karwasze, osłony nóg etc. Z kolei specnazowcy z SSO MO RB (Sił Specjalnych Operacji Ministerstwa Obrony Republiki Białorusi) widoczni byli na obrzeżach Mińska. Wzmacniali oni patrole milicji na rogatkach miasta.

- Służby białoruskie znajdują się pod przemożnym wpływem sowieckim. Zostało im wpojone bezwzględne wykonywanie rozkazów. Rosja, Białoruś, może jeszcze republiki kazachskie – pozostawiły w swoich strukturach wojska MSW. W zasadzie takich wojsk już nigdzie nie ma. W Polsce, kiedy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej, jednym z warunków była likwidacja Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. A na Białorusi nadal mamy te wojska, oparte o żołnierzy służby zasadniczej, poborowej. Tym samym Łukaszenka ma potężną armię, składającą się z różnych jednostek, która jest w stanie poradzić sobie z protestującymi – ocenia prof. Kuba Jałoszyński, specjalista z zakresu sił i działań antyterrorystycznych.

d20qfrj

- Z relacji dziennikarzy wynika, że służby białoruskie sprowadzają wszystkie siły na place, tak żeby uniemożliwić gromadzenie się mieszkańcom. Tym samym utrudniają w ogóle zebranie się protestujących. Jedynym wyjściem, które oznaczałoby koniec reżimu Łukaszenki, byłby bunt wojska i resortów siłowych. Ale patrząc realnie, obecnie jest to niemożliwe, jeszcze nie teraz – dodaje Jałoszyński.

Co ciekawe, Siarhiej Pielasa, komentator polityczny i redaktor programu analitycznego “Świat i my” białoruskiej telewizji Biełsat, ujawnił przed wyborami, że dostał przeciek ze źródła w białoruskich służbach. Jeden ze scenariuszy zakładał misterny plan ułożony osobiście przez Łukaszenkę.

"9 sierpnia. Władze są nastawione na rozwiązanie siłowe. Milicja, OMON i wojska wewnętrzne nie będą uzbrojone, ale będą miały pałki i armatki wodne. Na granicach Mińska rozstawione zostaną jednostki specjalne, wojskowy specnaz. Nie na darmo Łukaszenka objechał niedawno wszystkie trzy brygady desantowe i garnizon wojsk wewnętrznych. Wieczorem i w nocy do akcji ruszy Alfa – jednostka specjalna białoruskiego KGB i grupa sformowana z ochroniarzy Łukaszenki – funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Prezydenta. Ich zadaniem będzie zadanie obrażeń omonowcom. Możliwe, że wykorzystają do tego karabiny snajperskie. Innym wariantem są działania z tłumu demonstrantów. Tu mogą wykorzystać materiały wybuchowe, pistolety czy koktajle Mołotowa. Po takim obrocie spraw Łukaszenka będzie miał wolne ręce. Będzie mógł wprowadzić stan nadzwyczajny de iure, a nawet de facto. Ograniczając i tak niewielkie prawa Białorusinów” – napisał Pielasa.

Od niedzielnych wyborów prezydenckich na Białorusi (a szczególnie w Mińsku) jest bardzo niespokojnie. Ludzie po raz pierwszy wyszli tak licznie na ulice, aby pokazać swój sprzeciw. Nie zgadzają się z fałszowaniem wyników. Ich zdaniem Aleksander Łukaszenka nie zdobył 80 procent głosów i nie wygrał wyborów.

Według białoruskiego MSW, kolejne 2 tys. osób zostało zatrzymane ostatniej nocy, a 3 tys. aresztowane w niedzielę. Jedna osoba nie żyje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d20qfrj

Podziel się opinią

Share
d20qfrj
d20qfrj
Więcej tematów