Trwa ładowanie...

Beata Szydło przeholowała. Przez krzyk mogła stracić stanowisko

- Te pieniądze im się po prostu należały! - krzyczała z mównicy sejmowej Beata Szydło, broniąc nagród dla ministrów. Jarosław Kaczyński publicznie jej za to nie ganił. Nieoficjalne mówi się jednak zupełnie co innego. Była premier mogła zapłacić za swoje wzburzenie utratą stanowiska.
Share
Była premier od 11 grudnia 2017 r. jest wiceprezesem Rady Ministrów
Była premier od 11 grudnia 2017 r. jest wiceprezesem Rady MinistrówŹródło: PAP, Fot: Radek Pietruszka
dkq9e9x

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński rozważał dymisję Beaty Szydło z funkcji wicepremiera - donosi "Fakt". Wszystko przez jej wystąpienie w Sejmie, którego echa nie milkną.

- Ministrowie i wiceministrowie otrzymywali nagrody za ciężką, uczciwą pracę i te pieniądze im się po prostu należały! - krzyczała. W ten sposób tłumaczyła zarówno finansowe docenienie ministrów, jak i samej siebie.

Mówi się, że to przez zamieszanie z nagrodami PiS traci poparcie w sondażach. Co więcej, nie wszystkim z obozu rządzącego podobała się reakcja byłej premier. Mowa m.in. o minister przedsiębiorczości i technologii Jadwidze Emilewicz.

Jarosław Kaczyński publicznie powiedział, że nagród dla ministrów "trzeba bronić". Dodał, że Szydło miała prawo do wystąpienia, ale nie konsultowała z nim jego treści. Zdementował z kolei słowa, które miały paść w jego wywiadzie dla portalu w Polityce.pl. - O żadnych pazurkach nie mówiłem – podkreślił.

dkq9e9x

Jednak według informacji "Faktu", Szydło straciła, a nie zyskała na wystąpieniu. - Powinna wtedy w Sejmie przeprosić i przyznać do błędu. Straciła szansę. Jedyną - zaznaczyła osoba z PiS.

Źródło: "Fakt"

dkq9e9x

Podziel się opinią

Share
dkq9e9x
dkq9e9x
Więcej tematów