Trwa ładowanie...
d3x59qv
d3x59qv
Apel byłego ministra rolnictwa do Jana Krzysztofa Ardanowskiego. "Rzecz skandaliczna"

Apel byłego ministra rolnictwa do Jana Krzysztofa Ardanowskiego. "Rzecz skandaliczna"

Czy rolnicy powinni przyłączyć się do protestu przedsiębiorców? - Rozmawiałem z rolnikami i jest naprawdę duży nerw na wsi - odpowiedział w programie WP "Tłit" Marek Sawicki, były minister rolnictwa. - PiS blokuje polskim rolnikom dostęp do pieniędzy z Brukseli, które z takim trudem były dla nich wywalczone. To jest rzecz skandaliczna - podkreślił. Dodał, że Agencja Rezerw Materiałowych nie interesuje się zgromadzeniem zapasów na ewentualny brak żywności jesienią. - Panie ministrze rolnictwa, niech pan odda rolnikom należne im pieniądze - zaapelował. Odniósł się też do słów Ardanowskiego, który powiedział, że "działanie obrońców praw zwierząt jest jak hitlerowska propaganda przeciwko Żydom". - Tego się nie da komentować. Mnie jako byłemu ministrowi rolnictwa jest naprawdę przykro - stwierdził.

Panie redaktorze, ja nie jestem odRozwiń

Transkrypcja:

Panie redaktorze, ja nie jestem od organizowania protestów, natomiast ja słyszę rolników, rozmawiam z nimi i jest na prawdę duży nerw na wsi. Bo przecież 58 miliardów, z trudem wynegocjowanych na program rozwoju obszarów wiejskich, na lata 2014 - 2020, w siódmym roku realizacji wypłacono rolnikom niespełna 26, 27 miliardów złotych. To jest rzecz skandaliczna. PiS blokuje polskim rolnikom dostęp do pieniędzy z Brukseli, które z takim trudem były dla nich wywalczone. Pieniądze leżą na kontach w Brukseli, a nie pracują w Polskim rolnictwie. PiS obiecywał w wyborach parlamentarnych w ubiegłym roku, że rolnicy dostaną po 1000 złotych do hektara pomocy suszowej. Dostało owszem 2%, 3%, natomiast pozostali dostali w większości 125 złotych do hektara, a jeszcze ponad 1/3 tych, którzy dostali decyzje, czeka na pieniądze. Pieniędzy nie dostała. Dzisiaj ceny mleka spadają na poziom złotówki i poniżej. Dzisiaj drób w skupie jest na poziomie 2/3 kosztów produkcji. Dzisiaj widać wyraźnie, że pieczarkarze zatrzymali swoją produkcję, bo eksport stoi. Że wołowina nie jest eksportowana, bo ani Hiszpanii, ani do Włoch, sprzedaży nie ma. A Agencja Rezerw Materiałowych, nie interesuje się zgromadzeniem zapasów na ewentualny brak żywności jesienią. To jest rzecz, którą rząd się nie zajmuje, a która rzeczywiście wkurza rolników. Ale już w tej chwili widzimy, że Ministerstwo Rolnictwa zapowiada, że będzie tropić między innymi tych, którzy podnoszą ponad miarę cenę za ziemniaki. Panie redaktorze, pamięta pan? Może nie. Ja pamiętam - lata 60, gdzie także tropiono spekulantów, zamiast likwidować przyczyny. Panie ministrze rolnictwa niech pan odda rolnikom należne im pieniądze z PROW-u, wypłaci suszowe, pozwoli Ukraińcom pracować od pierwszego dnia w gospodarstwie. Kiedy przyjeżdżają do konkretnego gospodarstwa. Będzie komu zbierać szparagi, będzie komu zbierać ziemniaki wczesne, będzie komu zbierać ogórki, będzie komu pracować w gospodarstwach. Ceny same spadną, natomiast jeśli pan im to blokuje, jeśli pan im nie wypłaca należnych im pieniędzy, no to nie ma siły - to co jest na rynku, musi być drogie. To skoro już o ministrze rolnictwa mówimy, to jak się panu podobała obrona przez ministra rolnictwa hodowców zwierząt? Mówi tak: "Działania tak zwanych obrońców praw zwierząt jest podobne do całej propagandy hitlerowskiej wymierzonej przeciw Żydom czy Słowianom". Tego się nie da skomentować i pozwoli pan, że się uwolnię od komentarza takiej wypowiedzi. Ale po takich słowach minister powinien dalej być ministrem? To nie jest moja decyzja, to nie ode mnie zależy. Mnie jako byłemu ministrowi rolnictwa jest naprawdę przykro mówić i zajmować się tym, co mówi obecny.
d3x59qv
d3x59qv
Więcej tematów