Władze amerykańskie zrezygnowały z wysunięcia przeciw Walkerowi o wiele poważniejszego zarzutu - zdrady własnego kraju - za co groziłaby mu kara śmierci.
Sąd postanowił, że John Walker Lindh pozostanie w więzieniu do 6 lutego. Wtedy odbędzie się kolejna rozprawa, podczas której mężczyzna zostanie ogłoszony winnym bądź niewinnym. Jeśli Kalifornijczyk zostanie uznany za winnego zarzucanych mu czynów, grozi mu, zgodnie z amerykańskim prawem karnym, podwójna kara dożywocia i podwójna kara dziesięciu lat więzienia.
John Walker Lindh przebywał wcześniej na pokładzie okrętu "Bataan" znajdującego się na Morzu Arabskim, dokąd został przetransportowany z północy Afganistanu. W środę wieczorem przewieziono go do Waszyngtonu.
Walker - który przeszedł na islam kiedy miał 16 lat, a dwa lata temu opuścił Stany Zjednoczone, aby studiować język arabski i Koran najpierw w Jemenie, a później w Pakistanie i Afganistanie - stawił się w sądzie ogolony i ostrzyżony. Stał na baczność przed sędzią, który zapytał go, czy rozumie postawione mu zarzuty i karę, jaka grozi mu w przypadku udowodnienia winy. Tak, proszę pana - odpowiedział John Walker, otoczony ścisłym kordonem strażników sądowych. (kar)