placeholder_2f912i

Afera z sekstaśmą w PiS. Były oficer CBA zeznawał w prokuraturze

Jak ustaliła Wirtualna Polska, w prokuraturze okręgowej w Warszawie we wtorek i środę zeznawał były oficer CBA Wojciech Janik. To on zawiadomił śledczych o ewentualnych nieprawidłowościach w obecnym kierownictwie Biura i ujawnił, że nagrano w agencji towarzyskiej jednego z czołowych polityków PiS.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wojciech Janik uważa, że z sejfu w CBA wykradziono mu taśmę z nagraniem polityka PiS
Wojciech Janik uważa, że z sejfu w CBA wykradziono mu taśmę z nagraniem polityka PiS (East News, Fot: Andrzej Iwańczuk)
placeholder_2f912i

- Przesłuchanie trwało dwa dni, w sumie około 13 godzin. Było wyczerpujące i trudne. Na początku czynności zostaliśmy pouczeni o odpowiedzialności karnej za ewentualne ujawnienie tajemnicy śledztwa mediom. Mój klient złożył obszerne wyjaśnienia, powstało już ponad 30 stron protokołu. Przesłuchanie, co jest niestandardowe w takich przypadkach, było nagrywane kamerą. Nie spotkałam się w mojej karierze zawodowej z przypadkiem, żeby przesłuchanie świadka w takiej sprawie było nagrywane - mówi Wirtualnej Polsce mec. Beata Bosak - Kruczek, pełnomocnik Wojciecha Janika. Kolejne terminy przesłuchań wzynaczono na koniec lipca.

Przypomnijmy, Janik był agentem CBA o specjalnych uprawnieniach, który w 2016 r. został wysłany przez samego szefa Biura Ernesta Bejdę do zbadania tzw. afery podkarpackiej. Miał też szukać haków na byłego szefa Biura Pawła Wojtunika.

placeholder_2f912i

Podczas misji specjalnej funkcjonariusz CBA dotarł do nagrania z udziałem jednego z czołowych polityków PiS z agencji towarzyskiej. W Sejmie mówił, że taśmę z sejfu mu wykradziono. Jak twierdził, po tym, jak przywiózł do CBA od informatora DVD z nagraniem, stał się niewygodny dla szefów służby. Wszczęto wobec niego postępowanie sprawdzające i zaproponowano mu przeniesienie do departamentu zajmującego się szkoleniami. W 2018 roku Janik sam zwolnił się ze służby w CBA. I zawiadomił prokuraturę o nieprawidłowościach w kierownictwie. Biuro twierdzi, że były agent jest niewiarygodny i kłamie.

Zobacz także: Tragiczne okoliczności zaginięcia 5-letniego Dawida. Policja użyła śmigłowca

Wirtualna Polska poznała treść zawiadomienia oficera do prokuratury, w sprawie niedopełnienia obowiązków przez szefa CBA Ernesta Bejdę. O aferze zrobiło się głośno wiosną tego roku. Janik sprawą próbował zainteresować również Kancelarię Premiera i Mateusza Morawieckiego, ale - jak ujawniło Radio Zet – jego raport nie został przekazany do KPRM przez szefa CBA Ernesta Bejdę.

placeholder_2f912i

W zawiadomieniu agent CBA powołuje się na kilka raportów, które składał szefowi Biura w związku z "nieuprawnionym dostępem do jego szafy pancernej podczas jego nieobecności”. To z tego sejfu miała zaginąć płyta z nagraniem z agencji towarzyskich na Podkarpaciu. Na nagraniu jeden z czołowych polityków PiS miał uprawiać seks z nieletnią Ukrainką. Ale – według byłego oficera CBA – takich nagrań było więcej.

Właśnie w sprawie afery z sekstaśmą toczy się w prokuraturze kolejne postępowanie. Z zawiadomienia marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i Kancelarii Sejmu. Polityk PiS poczuł się urażony wypowiedziami agenta CBA, który wymieniał jego nazwisko w kontekście sensacyjnych nagrań. Śledztwo w tej sprawie wszczęto 8 maja. I jak ustaliła WP, cały czas jest w toku.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

placeholder_2f912i
Polub WP Wiadomości
placeholder_2f912i
placeholder_2f912i