Qaqwqwrqw

Afera z Bartłomiejem M. "Był pewny siebie, załatwiał interesy przez telefon"

Jak ustaliła Wirtualna Polska, były rzecznik MON Bartłomiej M. został zatrzymany przy okazji innej sprawy, którą prowadziło CBA. – Był tak pewny siebie, że załatwiał interesy przez telefon – mówi nam nasze źródło. I jak dodaje, śledczy mają obszerny materiał dowodowy na jego temat, m.in. stenogramy podsłuchanych rozmów.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Do zatrzymania Bartłomieja M. doszło pod koniec stycznia
Do zatrzymania Bartłomieja M. doszło pod koniec stycznia (East News, Fot: Stefan Maszewski)
Qaqwqwrqw

Kiedy pod koniec stycznia zatrzymano Bartłomieja M. - bliskiego, zaufanego współpracownika Antoniego Macierewicza, w PiS zapadła konsternacja. Ale tylko na chwilę. Przez długi czas M. był wizerunkowym obciążeniem dla rządzącej partii. Wojaże służbowym samochodem, wizyty w dyskotekowych klubach i salutowanie przez żołnierzy przysparzały raczej kłopotów niż chwały.

Po tym, jak prezes Jarosława Kaczyński usunął go z partii, większość polityków PiS odetchnęła z ulgą. Przekaz, jaki poszedł od kierownictwa partii w dniu zatrzymania byłego rzecznika MON był również jednoznaczny. - Prezes PiS Jarosław Kaczyński wielokrotnie mówił, że nie będzie "świętych krów", wszyscy wobec prawa są równi bez względu na legitymacje i sympatie polityczne – mówiła rzecznik PiS Beata Mazurek.

Cios w Rydzyka i Macierewicza

Qaqwqwrqw

- Przekaz być musiał. Ale gdyby służby chciały przyskrzynić "Miśka" zrobiłyby to wcześniej, w połowie 2018 roku. Już wtedy tygodnik "Sieci" ujawnił proceder, w który zamieszany miał być M. Wybrano taki moment z dwóch powodów: żeby przykryć aferę ze "Srebrną" i żeby uderzyć w ojca Tadeusza Rydzyka i Antoniego Macierewicza. Bartłomiej M. był ich pupilkiem. A Rydzyk ostatnio, poprzez pomysł nowej partii, próbuje wynegocjować jak najlepsze miejsca na listach wyborczych dla swoich ludzi – mówi nasz rozmówca.

I faktycznie, w 2018 roku w tygodniku "Sieci" ukazały się informacje odnośnie do działalności Bartłomieja M. po odejściu z MON. W artykule opisano szczegółowe zawiadomienie CBA do prokuratury dotyczące kilku niekorzystnych umów zawartych przez Polską Grupę Zbrojeniową. Za ich podpisaniem miał stać m.in. Bartłomiej M.

Zobacz także: Sprawa Bartłomieja M. Szef KPRM: sytuacja niewygodna dla PiS

Qaqwqwrqw

Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że byłego rzecznika MON zdradziły rozmowy z bliskimi współpracownikami, lobbystami, biznesmenami oraz byłymi politykami PiS. Rozmowy miały być podsłuchiwane przez służby do innej sprawy. - CBA sprawdzało nieprawidłowości w kilku spółkach skarbu państwa, w tym w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Operacja służb trwała od 2016 roku. Bartłomiej M. często kontaktował się z osobami, które CBA prześwietlało. W tych podsłuchanych rozmowach mówił, co mu ślina na język przyniesie. Powoływał się na generałów, ministrów i znanych polityków - mówi WP nam nasz informator.

Śledczy mają dowody

Jego zdaniem, stenogramy rozmów są na tyle dobrze udokumentowane, że Bartłomiej M. może szybko nie wyjść z aresztu. I jak dodaje, dwie sprawy – związane z organizacją przez PGZ wystawy na targach obronności w Nadarzynie w centrum kongresowym Ptak Expo oraz w podobnego wydarzenia Ostródzie mogą Bartłomieja M. pogrążyć najbardziej.

W tym pierwszym przypadku, chodzi o organizację Narodowej Wystawy Militarnej, która miała odbyć się w październiku 2017 r, a nie doszła do skutku. Jak ujawnił "Dziennik. Gazeta Prawna" w MON za czasów ministra Antoniego Macierewicza toczyły się na ten temat rozmowy, ale otoczenie wiceministra Bartosza Kownackiego projekt zablokowało. Miało to być związane z tym, że przy jego organizacji kręcił się Bartłomiej M. W drugim przypadku, chodziło o współpracę PGZ z firmami Expo Mazury i El Padre w zakresie organizacji targów wojskowych ProDefense, które w 2016 roku odbyły się w Ostródzie.

Qaqwqwrqw

Szybka kariera w MON

Mówi jeden z urzędników resortu obrony: - Ewidentnie woda sodowa uderzyła mu do głowy. Zachłysnął się dobrymi pieniędzmi, które zaczął zarabiać w resorcie jako rzecznik i szef gabinetu politycznego. 12 tysięcy złotych brutto dla 26-latka, który wcześniej pracował w aptece, to sporo kasy. Lubił imprezowy styl życia. Opowiadał, że zna właścicieli klubów w Warszawie. A w jednym z nich przy ul. Mazowieckiej chwalił się, że ma specjalną salę VIP – opowiada nasz rozmówca.

W środę okazało się, że były rzecznik MON Bartłomiej M. pozostanie w areszcie. W środę Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu nie uwzględnił zażalenia jego obrońców. Urzędnik trafił do aresztu 30 styczniana trzy miesiące.

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu zarzuciła Bartłomiejowi M. oraz b. posłowi Mariuszowi Antoniemu K. zarzuty "powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł".

Qaqwqwrqw

Dodatkowo Bartłomiej M. i była pracownica MON Agnieszka M. usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień jako funkcjonariuszy publicznych i działania na szkodę spółki PGZ w związku z zawartą przez nią umową szkoleniową. Szkoda w tym przypadku wynosi 491 964 zł.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw