WP

9-miesięczna Blanka nie żyje. Sąsiedzi: "Był jeszcze tajemniczy znajomy"

Olecko. Nie żyje 9-miesięczna Blanka, która została skatowana. O zabójstwo są podejrzani matka i jej konkubent. Tymczasem sąsiedzi wskazują, że w sprawę może być zamieszany ktoś jeszcze.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Makabra w Olecku. Anna W. i jej konkubent zatrzymani.
Makabra w Olecku. Anna W. i jej konkubent zatrzymani. (East News)
WP

Do śmierci 9-miesięcznej dziewczynki doszło w piątek. W związku z tragedią zatrzymano opiekunów niemowlęcia. W poniedziałek usłyszeli zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i wykorzystywania seksualnego. Zostali aresztowani na trzy miesiące. Nie przyznają się do winy. Wcześniej nie byli karani.

"Fakt" informuje teraz, że sąsiedzi rodziny wskazują na inny ważny wątek. Chodzi o mężczyznę, który był widziany, jak wychodził z mieszkania w Olecku w piątek, dwie godziny przed zgłoszeniem morderstwa.

WP

W rozmowie z gazetą podkreślają, że mężczyzna często przebywał u matki dziewczynki. Miał zostawać u niej na noc i wspólnie z zatrzymaną spożywać alkohol.

Sąsiedzi twierdzą, że on również poszukiwany jest już przez policję, ale funkcjonariusze nie chcą komentować tego wątku sprawy.

Bliscy dziewczynki obwiniają policję, MOPS i Centrum Pomocy Rodzinie

Przypomnijmy, że medialne ustalenia wskazują, iż mama dziewczynki była bezrobotna. Miała problem z alkoholem i narkotykami. Z kolei jej konkubent pracował w tartaku. Anna W. ma jeszcze trójkę dzieci z dwoma poprzednimi partnerami. Nie mieszkają z matką.

WP

Zobacz też: "Niehumanitarne zachowanie policji". Patryk Jaki krytykuje Adama Bodnara

Najmłodsze z dzieci - Blanka - miesiąc po urodzeniu została zabrana rodzicom przez sąd rodzinny. Dziewczynka trafiła do rodziny zastępczej. Jednak w marcu wróciła do Anny W. Śledczy ustalają teraz, dlaczego zapadła decyzja o zwróceniu Blanki matce.

Kurator sądowy miał twierdzić, że kobiecie zależało na dziecku i była na terapii odwykowej. Co innego mówią bliscy dziewczynki. Rodzina zwraca uwagę na to, że wielokrotnie informowali odpowiednie służby o sytuacji w domu Blanki. - Dzwoniliśmy do MOPS-u, dzwoniliśmy do Centrum Pomocy Rodzinie. Wielokrotnie jeździliśmy na policję, dzwoniliśmy na policję - powiedziała jedna z krewnych w rozmowie z TVN24.

WP

Źródło: Fakt

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP