20. rocznica masakry na placu targowym Markale w Sarajewie
Był to najkrwawszy pojedynczy incydent oblężenia bośniackiej stolicy
To była największa tragedia. Pocisk spadł na tłum ludzi
Na początku 1994 roku Sarajewo już prawie dwa lata znajdowało się żelaznym uścisku wojsk Republiki Serbskiej. Mimo dotkliwego oblężenia, które pochłonęło setki ofiar, głównie cywilów, życie w mieście toczyło się dalej własnym torem. 5 lutego w południe lokalny plac targowy Markale jak zwykle zapełnił się ludźmi. Chwilę później gwar na targowisku przerwał huk eksplozji.
Na zatłoczony plac spadł pojedynczy pocisk moździerzowy kalibru 120 mm. Rezultat był przerażający - zginęło 68 osób, a grubo ponad 100 zostało rannych. Był to najtragiczniejszy i najkrwawszy pojedynczy incydent oblężenia Sarajewa, który do historii przeszedł jako masakra na Markale.
Na miejscu tragedii niemal natychmiast pojawili się ratownicy, personel ONZ i ekipy telewizyjne. Dramatyczne ujęcia obiegły cały świat. Obie strony konfliktu oskarżyły się wzajemnie o odpowiedzialność za ostrzał. I choć w mediach to Serbowie przedstawiani byli jako sprawcy zdarzenia, pojawiły się głosy, iż była to bośniacka prowokacja, obliczona na wywołanie międzynarodowej interwencji.
Na zdjęciu: targowisko Markale krótko po eksplozji pocisku moździerzowego.
(WP.PL/tbe)
Masakra na Markale
Na początku lat 90. chwiejąca się w posadach Jugosławia zaczęła pękać wzdłuż "narodowych szwów". W 1991 roku niepodległość ogłosiły Chorwacja, Słowenia i Macedonia - trzy z sześciu republik tworzących Socjalistyczną Federacyjną Republikę Jugosławii. Był to początek najbardziej brutalnego konfliktu w Europie po II wojnie światowej, który trwał przez kolejne cztery lata i pochłonął dziesiątki tysięcy ludzkich istnień.
Na zdjęciu: płonące wieżowce w czasie oblężenia Sarajewa (przez mieszkańców nazywane kolokwialnie "Momo" i "Uzeir").
Masakra na Markale
5 kwietnia 1992 roku, po przeprowadzonym wcześniej nielegalnym (według obowiązującej wtedy jugosłowiańskiej konstytucji) i zbojkotowanym przez Serbów referendum, niepodległość ogłosiła Bośnia i Hercegowina. Władze w Belgradzie nie zamierzały się temu bezczynnie przyglądać - w kilka tygodni góry otaczające Sarajewo zostały opanowane przez wojska serbskie uzbrojone w broń ciężką. Naprzeciwko nim stanęły liczniejsze, ale mizernie wyposażone siły Bośniaków.
Na zdjęciu: francuskie siły pokojowe i zniszczony meczet na północny zachód od Sarajewa.
Masakra na Markale
Na początku maja Serbowie całkowicie zablokowali miasto - odcięto dostawy żywności, zaopatrzenia, lekarstw, a także ogrzewanie, bieżącą wodę i energię elektryczną. Mimo to, Sarajewo wciąż opierało się oblegającym. Rozpoczął się ciężki ostrzał miasta, a spustoszenie siali serbscy snajperzy, którzy kontrolowali wiele strategicznych punktów Sarajewa.
Na zdjęciu: bośniacki bojownik celuje w kierunku pozycji zajmowanych przez siły wroga.
Masakra na Markale
Aby zapobiec katastrofie humanitarnej, ONZ utworzyło na sarajewskim lotnisku strefę bezpieczeństwa. Utworzony most powietrzny pozwolił przetrwać oblężonemu miastu. W połowie 1993 roku pod lotniskiem otwarto 800-metrowy tunel, który był jedyną drogą łączącą Sarajewo z wolną częścią kraju. Podziemna trasa okazała się być życiodajną arterią, którą transportowano niezbędne zaopatrzenie, a także szmuglowano broń.
Na zdjęciu: mieszkaniec Sarajewa przemyka przez ulicę zagrożoną przez serbskich snajperów.
Masakra na Markale
Tymczasem prowadzony przez Serbów ostrzał zbierał coraz krwawsze żniwo wśród mieszkańców. Ocenia się, że średnio na Sarajewo spadało ponad 300 pocisków artyleryjskich dziennie.
Najgłośniejszych echem odbijały się tragiczne incydenty, gdy ginęli ludzie czekający w kolejce po żywność czy wodę. Z kolei w czerwcu 1993 roku w ataku przeprowadzonym podczas meczu piłkarskiego zginęło co najmniej kilkanaście osób, a dziesiątki kolejnych zostały ranne. Wspomniany tragiczny ostrzał placu targowego Markale z 5 lutego 1994 roku był najkrwawszym tego typu zdarzeniem.
Na zdjęciu: targowisko Markale tuż po eksplozji pocisku moździerzowego.
Masakra na Markale
Bośniacy oskarżyli o masakrę na targowisku Serbów, ci odrzucili te zarzuty, twierdząc, że ostrzał był bośniacką prowokacją. Kontrowersje zaczęły się, gdy w pierwszym raporcie sporządzonym przez stacjonujące w Sarajewie siły ONZ stwierdzono, że nie da się jednoznacznie stwierdzić, kto wystrzelił pocisk.
Podobnego zdania bezpośrednio po tragedii był gen. Michael Rose, dowódca sił pokojowych. Trzy dni później miał być już pewien, że ostrzału dokonała strona bośniacka, co miał zakomunikować w rozmowie głównodowodzącemu armią bośniacką gen. Jovanem Divjakiem - tak przynajmniej Rose napisał w swoich wspomnieniach, wydanych pod tytułem "Fighting for Peace" ("Walcząc o pokój"). Jednak w 2010 roku na procesie Radovana Karadzicia wycofał się z tych twierdzeń, podkreślając, iż drugi, bardziej szczegółowy raport ONZ wskazywał na odpowiedzialność Serbów.
Na zdjęciu: ekipa ratownicza ONZ ewakuuję jedną z osób rannych w czasie ostrzały targowiska Markale.
Masakra na Markale
W czasie procesu dowódcy oblężenia Sarajewa Stanislava Galicia przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii, oskarżyciele przedstawili ekspertyzę specjalizującego się w technologiach wojskowych prof. Berko Zecevicia. Wraz z dwoma innymi ekspertami ustalił on sześć możliwych lokalizacji, z których padł śmiercionośny strzał. Pięć z nich było w rękach serbskich, a jedna znajdowała się pod kontrolą sił bośniackich.
Pozycja Bośniaków była widoczna dla obserwatorów sił ONZ, którzy nie zanotowali, by otworzono z niej ogień w czasie ataku na targowisko Markale. Później Zecević argumentował, że część zebranych dowodów wskazuje, iż pocisk mógł zostać wystrzelony tylko z jednego z dwóch miejsc, z których oba znajdowały się pod serbską kontrolą.
Ostatecznie Galić został uznany za winnego pięciu śmiercionośnych ostrzałów, o które został oskarżony, w tym ataku na targowisko Markale.
Na zdjęciu: francuski wóz bojowy sił pokojowych ONZ w Sarajewie.
Masakra na Markale
Prawdą jest, że strona bośniacka "skorzystała" na tragedii. W odpowiedzi na masakrę, ONZ wystosowała ultimatum do Serbów, by wycofali swe wojska z bronią ciężką z okoli placu. Siły serbskie ostatecznie ustąpiły i ostrzał Sarajewa osłabł.
Półtora roku później to samo targowisko znów stało się celem ataku - w wyniku eksplozji kilku pocisków zginęły co najmniej 43 osoby, a 75 zostało rannych. Tym razem ONZ nie miała wątpliwości, że ostrzału dokonali Serbowie. Druga masakra na Markale była bezpośrednią przyczyną przeprowadzenia przez lotnictwo NATO operacji bombardowań, które ostatecznie pomogły znieść oblężenie Sarajewa.
Na zdjęciu: pogrzeb jednej z ofiar pierwszej masakry na Markale.
Masakra na Markale
Oblężenie Sarajewa pochłonęło od 9,5 do 14 tys. ludzkich istnień, w dużej części byli to cywile. Wojska serbskie straciły ok. 2,2 tys. żołnierzy. Miasto leżało w ruinach - niemal nie było budynku, który nie ucierpiałby w czasie walk; ponadto uciekła z niego ponad jedna trzecia mieszkańców. Było to najkrwawsze oblężenie w historii Europy po II wojnie światowej.
Po wojnie Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii skazał dowódcę oblężenia Stanislava Galicia na dożywocie za zbrodnie przeciwko ludzkości. Jego następca, gen. Dragomir Milosević został uznany za winnego kampanii terroru skierowanej przeciwko ludności Sarajewa, w tym za drugą masakrę na Markale, i skazany na 33 lata za kratkami.
Na zdjęciu: żołnierze sił ONZ w Sarajewie.