Trwa ładowanie...
d19vwed
11. rocznica katastrofy smoleńskiej. "Policjanci się pilnują"

11. rocznica katastrofy smoleńskiej. "Policjanci się pilnują"

W sobotę obchodzona jest 11. rocznica katastrofy smoleńskiej. Rano - przed oficjalnymi uroczystościami na placu Piłsudskiego w Warszawie - protestowała grupa z tzw. strajku przedsiębiorców, kilka osób zostało zatrzymanych. - Policja się pilnuje, bo oni wiedzą, że za każde łamanie prawa są ciągani do sądów, składane są wnioski do prokuratury. Funkcjonariusze "lądują" na 50 proc. pensji, bo mamy też takie przypadki, emerytury są odbierane. Panowie, bardzo mi przykro, ale pilnujcie się - mówiła jedna z demonstrantek. Z kolei inny protestujący wskazywał na chaos w komendach funkcjonariuszy. - Policjanci nie potrafili ustalić zasad. Najpierw mogliśmy stać przy radiowozach, żeby móc "odezwać się" do premiera. Potem nagle kazano nam przejść z pobliżu placu, bo "dowódca zmienił zdanie" (...). Na końcu zamknęli wszystkich w kordonie - relacjonował pan Piotr. Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że podczas działań na ulicach Warszawy "zatrzymano kilka osób w związku z naruszeniem nietykalności, a także znieważeniem policjanta oraz odmową podania danych".

Od co najmniej roku mamy taką sytuRozwiń

Transkrypcja:

Od co najmniej roku mamy taką sytuację w Polsce, że są równi i równiejsi. I to się absolutnie nie zmienia. Zwykły człowiek przechodzący przez ulicę nie ma żadnych praw. Prawa człowieka są łamane notorycznie od roku cały czas, zarówno przez polityków, jak i przez policję. Dlatego my się nie chcemy na to zgodzić, nie godzimy się, protestujemy przeciwko temu, ale w taką rocznicę jak dziś chcieliśmy tutaj być. Ale jeżeli chodzi tutaj, jeszcze powrócę do policji - jak się zachowuje policja? Jest agresywna względem manifestujących? Czy jest... Dzisiaj? Nie, dzisiaj bardzo bardzo kulturalnie. Oni się już pilnują, wiedzą, że za każde złamanie prawa przez nich są ciągani do sądu, są składane wnioski do prokuratury. Policjanci lądują na 50% pensji, bo mamy takie przypadki, emerytury są odbierane, więc panowie, bardzo mi przykro, zachowujcie się jak ludzie. Policjanci stwierdzili, że zgromadzenia mogą się odbyć, tylko że gdzie indziej. Sami nie potrafili wskazać. Nie potrafili od samego początku ustalić jakichkolwiek zasad, gdzie możemy stanąć. Kilkakrotnie zmieniali zdanie. Najpierw pozwolili nam stać przy radiowozach, były dosyć duże przerwy, tak żebyśmy mogli obserwować, co się dzieje czy odezwać się do premiera, aby też widział nasze niezadowolenie z całej sytuacji. Następnie kazali natychmiast przejdź stamtąd, bo dowódca zmienił zdanie, taka była informacja policjanta. Pozwolono nam przejść pod fontannę i tutaj stać przy grobie Nieznanego Żołnierza. Nie było tam wtedy jeszcze radiowozów, była pełna widoczność. Im bliżej było godziny 8, zaczęły się pojawiać autobusy na placu, radiowozy wjeżdżały i zacieśniały całkowicie. Pojawiało się coraz więcej policjantów aż w końcu policjanci zamknęli w kordonie kilka osób - z tego co widzę, to nawet zamknęli telewizję Polsat. Czy to jest dobry moment? Myślę, że tak, że to jest dobry moment, ponieważ wszystkie spacer, które się odbywały pod dom prezesa - okazywało się, że go tam nie ma. Za każdym razem, kiedy chcieliśmy się pokazać czy którakolwiek grupa społeczna próbowała dotrzeć do najważniejszych osób w państwie, nie miała szansy. Dzisiaj te osoby miały się tutaj zjawić, miały być na placu. Nawet nie mogliśmy zobaczyć czy w końcu dotarły. Zostaliśmy całkowicie odcięci, widok na plac został zasłonięty. No z takiej odległości co moglibyśmy zrobić? Nie jesteśmy w stanie skrzywdzić w żaden sposób żadnej z tych osób, zresztą nawet nie mieliśmy zamiaru tutaj nikogo krzywdzić. Chcieliśmy pokazać swoje niezadowolenie. Pan Kaczyński sobie zawłaszczył cały teren, tak naprawdę mieliśmy wszystko legalnie, a nawet nie udzielono nam pozwolenia na to, żebyśmy się w ogóle mogli pojawić na tych zgromadzeniach. Mogliśmy się zgromadzić, po prostu mieliśmy zalegalizowane wszystko, 8 zgromadzeń wokół placu. Wszystko zostało odcięte. Legalnie było zrobione, nawet nie możemy dojść do płotka i tak dalej, ponieważ wszystko jest odcięte, ani zaparkować samochodów. Mieliśmy też przygotowane tak naprawdę nagłośnienie, żeby puścić swoją demonstrację, to samochód zatrzymano pod zarzutem, że wwozimy bombę albo materiały wybuchowe i no paranoja. Co się z tym samochodem się wydarzyło i nagłośnieniem? Zatrzymali po prostu szybciej, nie przepuszczali. Został bardzo szczegółowo weryfikowany i po prostu prawdopodobnie dalej jest trzymany. Więc nagłośnienia nie ma nadal? Jak słyszysz, nie ma niestety. Tak samo widziałem jak na przykład politycy wjeżdżali na zieloną plakietkę swoją przez kordony w rządowych autach, innych nie przepuszczali, a jeżeli ludzie właśnie w czarnym BMV, w garniturach i pokazali tylko plakietkę - przepuszczali wszystkich bez żadnego problemu.
d19vwed
d19vwed
Więcej tematów