Trwa ładowanie...
d2m8e7n
Zbigniew Ziobro "zakneblowany". "To wyraża więcej niż tysiąc słów"

Zbigniew Ziobro "zakneblowany". "To wyraża więcej niż tysiąc słów"

We wtorek Sejm ratyfikował ustawę o Zasobach Własnych UE (tzw. Fundusz Odbudowy - red.). Przeciwko niej byli politycy Solidarnej Polski. Lider partii i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie otrzymał szansy na przedstawienie swojego stanowiska z mównicy. Do wyniku głosowania mógł odnieść się jedynie podczas konferencji prasowej. - Uniemożliwienie zabrania głosu członkowi Rady Ministrów jest po pierwsze niezgodne z procedurą, a po drugie jest bardzo wymowne. To wyraża więcej niż tysiąc słów. Bardzo symboliczna chwila w historii polskiego parlamentaryzmu. (…) To zły sygnał, że tak się stało - ocenił w programie "Newsroom WP" Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu i poseł Solidarnej Polski. Polityk tłumaczył, że "regulamin Sejmu mówi wyraźnie, że członek Rady Ministrów może w każdej chwili zabrać głos". Odnosząc się do sporu w rządzie ws. Funduszu Odbudowy stwierdził, że Solidarna Polska "szanuje stanowisko koalicjantów, ale ma odmienne".

Proszę wybaczyć, jeśli wejdę w pryRozwiń

Transkrypcja:

Proszę wybaczyć, jeśli wejdę w prywatną strefę na początku, ale chciałbym trochę pańskiej emocje zapytać. Co pan poczuł, kiedy wczoraj oglądał pan te obrazki z bliska - przecież Zbigniew Ziobro nie dostał tego, podobno wcześniej obiecanego, prawa głosu w sejmie. Konstytucyjny minister, ważny minister, przywódca ważnej frakcji, ważnej partii nie może przemawiać, chociaż się o to prosi. Co pan poczuł? Dziękuję, że pan tak tę otoczkę zrobił co do emocji. Wie pan, mogę powiedzieć tak, że uniemożliwienie zabrania głosu członkowi Rady Ministrów, zważywszy na regulamin, jest po pierwsze niezgodnie z procedurą, a po drugie jest bardzo wymowne. Jeżeli nie ma możliwości zabrania w sprawach tak fundamentach, merytorycznych, możliwości zabrania głosu członka Rady Ministrów, to to wyraża więcej niż tysiąc słów czy też 15-minutowe wystąpienie. Bardzo wymowna symboliczna chwila, można powiedzieć, w historii polskiego parlamentaryzmu. Ale ja też nie chciałbym, żebyśmy tutaj zbytnio pokazywali czy właściwie szukali w tej całej dyskusji jakiś tych wątków personalnych. No po prostu no to jest zły sygnał, że tak się stało i bardzo wymowne. Chyba tyle mogę to skomentować. Zupełnie niebywały obrazek, wie pan, przepraszam, że tak dopytuję, ale rzeczywiście niesamowite. Rozumiem, że pan minister miał obiecane, prawda, że będzie mógł te trzy słowa powiedzieć i trochę swoje stanowisko wyjaśnić. To nawet nie jest kwestia obiecania. Regulaminu po prostu. Pragnę zwrócić uwagę, że regulamin Sejmu jest wyraźny wprost, że członek Rady Ministrów może w każdej chwili zabrać głos i tak się niestety nie stało. Jest to o tyle symboliczne, że wystąpienie pana ministra, cała w ogóle narracja ze strony Solidarnej Polski opiera się przede wszystkim na kwestiach uwag merytorycznych, które są odniesieniem co do Unii Europejskiej. To nie jest tak, że ktokolwiek tutaj toczy spór personalny, czy jest związany z jakimś interesem kogokolwiek tutaj zasiadającego w parlamencie. Uwagi dotyczą przede wszystkim innej oceny tych decyzji i to od początku jesteśmy w tej sprawie konsekwentni. Szanujemy stanowisko naszych koalicjantów, ale my mamy odmienne. A ma pan za złe pani marszałek Witek, może panu marszałkowi Terleckiemu, że doszło do takiej sytuacji? Myślę, że tutaj moja opinia w tym zakresie, czy mam za złe, czy też nie, jest zbędna. Dla mnie jest ważna, panie ministrze, dla mnie jest ważna. Liczą się pańskie słowa, dlatego pana zaprosiłem. To dziękuję bardzo za docenienie mojej osoby jako polityka. Jako polityk odpowiem panu, jako prawnik jeszcze przy okazji, że regulaminu trzeba przestrzegać. No dobrze, mówi pan, że to nie jest żadna kwestia personalna, tu nie chodzi o relacje jednej osoby z drugą. Ale może jednak... Nie no, to wie pan, o wspólnotowienie długów. Ale może jednak trochę chodzi. Chciałbym panu, państwu przypomnieć te zdjęcia - przemawia premier Mateusz Morawiecki, potem wszyscy, no właśnie, prawie wszyscy wstają i biją brawo. A Zbigniew Ziobro nie. Proszę zobaczyć. Nie bił, ale nawet nie wstał. No więc tu może jednak jest jakaś taka personalna rozgrywka i dwóch hardych polityków, każdy ma swoje twarde interesy, każdy ma swoją rację, gdzieś tam się ścierają. No to może jednak jest taka wojna psychologiczna, wojna charakterów, wojna osobowości, panie ministrze. Tak chciałby na pewno świat mediów. No ale to był obrazek obiektywny, tak to zarejestrowały kamery. Ale ja też nie wstałem z tego powodu, że po prostu uważam, że ta decyzja nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ale szanuję decyzję moich kolegów z parlamentu, koleżanek, i odnoszę się do tego z szacunkiem. I pan też nie klaskał oraz nie wstał. Tak, no tak było. I to nie chodzi wcale o jakieś uwagi skierowane konkretnie pod adresem Mateusza Morawieckiego - rozumiem. Nie no szanuję - panie redaktorze, pan premier, szanuję pana premiera. Jest też moim szefem i należy do tego podchodzić w sposób taki, który wymaga zachowania szacunku wobec stanowisko, wobec pana premiera, którego doceniam i uważam, że jest na pewno bardzo zdolnym politykiem. Ale w tym wypadku akurat mam inne zdanie i to jest może rzecz piękna w Zjednoczonej Prawicy, że się różnimy w wielu sprawach... I z podobnym szacunkiem w takich rozmowach indywidualnych na przykład Zbigniew Ziobro się wypowiada o Mateuszu Morawieckim. Pan minister Ziobro jest osobą, która jest osobą kulturalną i zawsze dyskutuje w sposób merytoryczny, odnosi się do, jeżeli krytykuje, to pewne fakty, merytoryczne działania, a nie odnosi się do spraw personalnych. One nie mają z punktu widzenia państwa takiego znaczenia.
d2m8e7n
d2m8e7n
Więcej tematów