Zapytaliśmy ekspertów, czy wilki zagrażają turystom w Bieszczadach. Są wyjątkowo zgodni

Populacja wilków w Polsce rośnie, a ich liczba zaczyna być problemem. Niebawem trzeba będzie zdecydować się na odstrzał. - Zwierzęta te nie stanowią jednak dla człowieka żadnego zagrożenia - zapewniają nas przewodnicy, którzy w Bieszczadach spędzili większość swojego życia.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Bieszczady: Wilki zlikwidowały problem bezpańskich psów. "Po prostu je zjadły"
Bieszczady: Wilki zlikwidowały problem bezpańskich psów. "Po prostu je zjadły" (Shutterstock.com, Fot: Karl Umbriaco)
WP

Wilk w Bieszczadach pogryzł dwoje małych dzieci! 8-letnią dziewczynkę i 10-letniego chłopca - taka informacja obiegła we wtorek wieczorem media w całej Polsce. W sieci pojawiło się wiele komentarzy, a internauci pytali, czy wyjazdy do Bieszczadzkiego Parku Narodowego są jeszcze bezpieczne.

"Miejscowi wezmą sprawy w swoje ręce. Będą kłusować i podtruwać"

- Urodziłem się tutaj i zajmuję Bieszczadami od lat. Bez wahania mogę stwierdzić, że wilków jest tu coraz więcej i zdecydowanie za dużo - mówi Wirtualnej Polsce Mirosław Piela, przewodnik i autor licznych artykułów na portalu twojebieszczady.net.

WP

Podkreśla, że w regionie brakuje już miejsca dla dalszego rozrostu populacji wilków. - Ale ekspansja terytorialna to nie wszystko. Potężny problem stanowi również brak pożywienia. Właśnie przez to spada więc populacja saren czy jeleni. Wilki zjadają coraz więcej - zaznacza.

Ekspert przyznaje, że wilki wyeliminowały już większość bezpańskich psów. - Zjadły te, które biegały po okolicy, a z czasem będą na pewno podchodzić coraz bliżej gospodarstw i próbować polować na zwierzęta hodowlane - uważa Mirosław Piela. O tej sprawie pisaliśmy więcej TUTAJ.

Polska znajduje się w bardzo trudnej sytuacji. Odstrzał wilków jest legalny na sąsiednich Słowacji i Ukrainie. - U nas problem narasta, ale nikt nic z tym nie robi. Historia zna już jednak przypadki, kiedy sprawy w swoje ręce musieli brać miejscowi. Jedni będą kłusować, a inni podtruwać wilki. Na tym się skończy - zapewnia przewodnik.

Takie rozwiązanie jest jednak jednym z najgorszych. W podobnych okolicznościach w latach 50. i 60. XX wieku wilki w Polsce zostały niemal całkowicie wytępione.

WP

Niegroźne dla ludzi. "Boją się nas i unikają jak ognia"

Lucyna Pściuk jest koordynatorem "Grupy Bieszczady" i wieloletnim przewodnikiem beskidzkim. W rozmowie z Wirtualną Polską podkreśla, że naprawdę boi się niedźwiedzi, a wilki nie stanowią jej zdaniem żadnego zagrożenia dla człowieka.

- Człowiek tępił wilki od setek lat i zwierzęta te mają naturalny lęk przed ludźmi. Ich węch jest wielokrotnie lepszy niż naszych pupili - psów. Gdy tylko wyczują człowieka, wolą się oddalić - zapewnia Pściuk.

Przyznaje, że spotkanie tu wilka jest rzadkością. - Widziałam je głównie w czasie szkoleń na przewodników, kiedy tropiliśmy watahę. Najśmieszniejsze było to, że w tym samym czasie, zwiadowcy watahy tropili też nas. Ale nie czuliśmy z ich strony żadnego zagrożenia - przyznaje.

WP

Przewodnik mówi, że "panikę związaną z zagrożeniem ze strony wilków" najczęściej napędzają media i lobby myśliwskie.

ZOBACZ WIDEO: Wilki w Kampinosie

"Spojrzeliśmy sobie w oczy i przeszył mnie strach"

WP

- Ja nie jestem ani za leśnikami, ani za myśliwymi - zaznacza Mirosław Piela. Podkreśla, że populację wilków trzeba będzie niedługo zredukować, ale absolutnie nie jest to spowodowane zagrożeniem dla ludzi.

- Raz z zaskoczenia spotkałem nagle wielkiego, ogromnego wręcz wilka. Spojrzeliśmy sobie w oczy i przeszył mnie strach. Po chwili zwierzę uciekło. Poza tą jedną sytuacją, chyba nigdy nie czułem zagrożenia ze strony wilków, które gdy zauważyły mnie z odległości 50-100 metrów, zazwyczaj powoli się oddalały - stwierdza.

Internauci wrzucają zdjęcia wilków. Przewodnicy: To żaden dowód

We wtorek media poinformowały, że jeden z wilków rzucił się na dwoje dzieci w miejscowości Przysłup, gdy te bawiły się na dworze. Zorganizowano obławę. Zwierzę zostało odstrzelone i zabezpieczone do badań.

WP

Wirtualna Polska dotarła do zdjęć tego osobnika. Jak to możliwe, że zwierzę swobodnie biegało sobie przy samej drodze?

Eksperci zaznaczają, że samochód jest dla wilka czymś abstrakcyjnym i nie ucieka, gdy tylko zobaczy auto. - Dlatego jadąc samochodem możemy je spotkać dużo częściej, niż spacerując - mówią przewodnicy. Dodają, że chore (szczególnie na wściekliznę) zwierzęta mogą zaatakować człowieka, ale jest to rzadkością.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP