W Bieszczadach wilki zlikwidowały problem bezpańskich psów. Teraz "zdejmują" te na łańcuchu

Bieszczadzkie wilki zlikwidowały problem bezpańskich psów. Praktycznie wszystkie psy wałęsające się luzem i bez opieki właścicieli zostały już zjedzone przez drapieżniki - wynika z danych Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Udokumentowano 149 ataków wilków na zwierzęta gospodarskie
Udokumentowano 149 ataków wilków na zwierzęta gospodarskie (East News, Fot: Adrian Slazok/REPORTER)
WP

- Muszę znaleźć Miśka. W starciu z watahą nie miałby szans. Wilki zjadają u nas wszystkie psy biegające luzem - zwierzała się do kamery pani Magda, bohaterka programu Przystanek Bieszczady. Okazuje się, że w dramatycznej scenie poszukiwania owczarka podhalańskiego wcale nie było przesady. Wilki zlikwidowały już problem wałęsających się psów w Bieszczadach. Teraz drapieżniki potrafią polować na zwierzęta w obejściu, nawet "zdjąć psa z łańcucha".

149 udokumentowanych ataków wilków w Bieszczadach

W 2017 roku urzędnicy RDOŚ udokumentowali 149 przypadków ataków bieszczadzkich wilków na zwierzęta gospodarskie. Najczęściej drapieżniki polują na owce oraz krowy, jednak jak wynika z raportów służb wilkom przypisano również 15 zagryzionych psów. To przypadki udokumentowane na podstawie zgłoszenia właściciela i oględzin rzeczoznawców szacujących szkody. Odszkodowania za zagryzione zwierzęta wypłaca skarb państwa. W ubiegłym roku wyniosły one 161,8 tys. zł

WP

Starcie wilka z psem nagrał na monitoringu gospodarstwa jeden z rolników. - Film trochę ku przestrodze, a trochę informacyjnie. Jeżeli zdarzyło się, że nie znaleźliście swojego psa, to może właśnie był wilk - podsumował.

Odszkodowanie za psa, nawet 10 tys. zł

- W tym roku odnotowaliśmy 5 śmiertelnych ataków wilków na psy domowe. W takich przypadkach właścicielowi również przysługuje odszkodowanie. Podstawą do jego wyceny jest to, czy pies jest rasowy oraz czy pełni funkcje pomocnicze w gospodarstwie - mówi WP Łukasz Lis, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Podaje przykłady: za utratę kanapowego kundelka odszkodowanie wyniosło 50 zł, z kolei za szkolonego psa, który pilnował owiec, urzędnicy wypłacili 2 tys. zł. Kilka lat temu rekordowe odszkodowanie, sięgające 10 tys. zł, dotyczyło rasowego posokowca bawarskiego, który został zaatakowany przez wilka podczas tropienia jelenia.

WP

Miasteczko chce odstrzału wilków. "Psychoza rośnie. Dzieci mają zakaz wchodzenia do lasu"

- Działalność wilków jest demonizowana. W praktyce wyższe kwoty wypłacamy obecnie za szkody wyrządzane przez niedźwiedzie (220 tys. zł), bobry (193 tys. zł) - wylicza dalej Łukasz Lis. W imieniu Skarbu Państwa urzędnicy refundują szkody wyrządzane przez pięć chronionych gatunków: bobry niedźwiedzie, rysie, wilki i żubry.

Problem z bobrami? Jedyny zawodowy łowca w Polsce zastrzelił ich ponad tysiąc

- Sposób uśmiercania zwierząt przez wilki jest na tyle charakterystyczny, że nasi pracownicy zajmujący się szacowaniem szkód, nie mają problemu z ich rozpoznaniem - dodaje rozmówca WP. Urzędnicy podkreślają jednak, że nie wypłacają odszkodowań w przypadkach, gdy zwierzęta są pozostawiane bez opieki na czas od zmierzchu do świtu.

WP

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP