Bez precedensu
Z opinią taką nie zgadza się Krzysztof Sikora, prezes Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Polskiej Izby Turystyki: - Szczegółowe warunki uczestnictwa określane są w umowach poszczególnych firm. Jednak ogólne, czyli nadrzędne zasady określone są w ustawie o usługach turystycznych. Dopiero nieprzestrzeganie tych przepisów jest niezgodne z prawem. Wyrok sądu dotyczy zaś konkretnego biura i nie może być uznany za precedens - tłumaczy K. Sikora.
Jaki więc zapis widnieje w ustawie?
- Nie ma w nim mowy o procentowym udziale klienta w ponoszeniu kosztów rezygnacji. Jest jednak zapisane, że organizator podróży może z tej kwoty potrącić nie więcej niż wysokość faktycznie poniesionych kosztów oraz ewentualne opłaty manipulacyjne. Kwoty te są bardzo różne, stąd różnice w umowach poszczególnych biur. Każdy klient, który nie zgadza się z decyzją organizatora, może wnieść sprawę do sądu. Przedstawiciel biura będzie musiał wykazać przed sądem, że potrącona kwota służyła pokryciu rzeczywistych kosztów wyjazdu. Jeśli je zawyżał, sprawę przegra. Trudno jednak mówić o precedensie, bo każde biuro ponosi inne koszty - potwierdza Władysław Strzyżewski, przedstawiciel bydgoskiego oddziału PIT.
Przezorny ubezpieczony
W praktyce większość biur podróży stosuje rygorystyczne zapisy dotyczące rezygnacji z wyjazdu. Każdy klient, który podpisuje umowę z pośrednikiem, zgadza się na proponowane przez firmę warunki. Na przykład turyści wyjeżdżający na wakacje z Triadą muszą mieć świadomość, że jeśli zrezygnują z wyjazdu na sześć dni przed wylotem, stracą 95 procent kwoty. Turyści, którzy wybiorą biuro Ecco Holiday, stracą wszystkie wpłacone pieniądze, jeśli zrezygnują z wakacji na 40 lub mniej dni przed wyjazdem.
- Chyba że wykupią tak zwane zabezpieczenie podróży. Kosztuje to 50 złotych przy tygodniowym wyjeździe i 100 złotych za dwa tygodnie. Przy rezygnacji do dwóch tygodni przed wylotem straci się 10 procent kwoty. Jeśli klient odwoła podróż na niespełna dobę przed wyjazdem, musi się jednak liczyć ze stuprocentową stratą wpłaty. Wtedy nie pomoże nawet wykupione w biurze zabezpieczenie - wyjaśnia Małgorzata Winiarska, właścicielka licencyjnego biura podróży Ecco Holiday.
Przezornym klientom pozostaje więc jedynie opłacenie składki od kosztów rezygnacji w firmie ubezpieczeniowej. Wysokość tej opłaty wynosi średnio 3 procent kosztów podróży. W różnych przypadkach losowych ubezpieczyciel zwraca nawet do 90 procent kosztów pechowych wakacji. Klient musi jednak uzasadnić (i udokumentować) swoją rezygnację jakimś istotnym powodem.
- Wszyscy klienci, którzy kupują wakacje na kilka tygodni lub miesięcy przed wyjazdem, są przez nas szczegółowo informowani o możliwości zabezpieczenia podróży lub ubezpieczeniu się od kosztów rezygnacji. Niewielu zwraca na to uwagę. Kiedy jednak zdarzy się jakieś nieszczęście i wyjazd trzeba odwołać, ludzie przychodzą z pretensjami. Część z nich sądzi, że skoro do wyjazdu nie dojdzie, to pieniądze pozostaną w biurze. A to nieprawda, bo przecież firma musiała z góry zapłacić za przelot czy rezerwację pokoju w hotelu, co pochłania znaczącą część kosztów wycieczki - dodaje M. Winiarska. mż